Rozdział 1

24 3 1
                                        

Gdy się obudziłem postamowiłem opuścić pałac i przejść się po Dzikiej Puszczy. Usłyszałem przeraźliwy pisk lisa po czym pobiegłem w stronę hałasu. Na miejscu ujrzałem bladego, czarnowłosego wampira o czerwonych oczach w długiej, postrzępionej pelerynie. Jego twarz była pokryta krwią zwierzęcia. Rzuciłem się na potwora lecz nagle jak by z nikąd, z gęstej mgły wyłoniła się piękna, oślepiona blaskiem słońca kobieta. Przypominała poczware, jakby członka rodziny bestii. Stałem bez ruchu wpatrzony w urodę Białej Damy. Ten zabójca okazał się być bratem piękności i skarcił ją za jej przybycie. Widocznie nie była taka jak on, wydawała się być zasmucona śmiercią futrzaka. Nagle upadłem na ziemię i zacząłem szarpać się z napastnikiem, który chciał mnie zabić. Miałem zostać jego śniadaniem.
Trwało to około 5 minut aż w końcu wyrwałem się z pod tej karykatury.
Powaliłem go na ziemię, a jego siostra zniknęła w otchłani mroku panującego w lesie. Zacząłem biec, wampir mnie nie gonił.

Tej nocy nie mogłem zasnąć. Moje myśli przepełniała uroda Białej Damy.
Jej skąpane mrokiem loki zaplątały się wokół mojego serca jak krzew winorośli. To było moje drugie spotkanie z wampirami - pierwsze odbyło się, gdy z naszej stajni zaczęły znikać konie. Pewnej nocy odstraszyliśmy złodzieji którzy okazali się być potworami ze skórą białą jak śnieg.     Zasnął

Następnego dnia powędrowałem spowrotem w miejsce w którym moim ciałem zawładneło piękno wampirzycy. Powracałem tam przez trzy dni aż zdecydowałem się bardziej zagłębić w Dziką Puszczę. Po pół godzinie znalazłem portal prowadzący do jej ojczyzny. Bez wahania wszedłem do niego. Znalazłem się w świecie pełnym ciemności i grozy. Rozumiem już dlaczego wampiry przychodzą do naszego lasu, w ich miejscu zamieszkania nic by nie przetrwało - nic oprócz ich samych oczywiście - nie mieli by się czym pożywić.

Ciąg dalszy nastąpi

Mistyczna MiłośćStories to obsess over. Discover now