Mój nowy dom był całkiem ładny. W gruncie rzeczy okolica też była całkiem ładna. Dwupiętrowy z garażem obok ~ w tym garażu kiedyś będę parkować swoje auto. Poprawiam torbę na ramieniu i przekręcam klucze w drzwiach. Wchodzą i obracają się całkiem gładko. W przedpokoju znajduję się półka na buty. Rozglądam się po salonie który na tą chwilę jest wypełniony prześcieradłami na meblach. Łazienka jest duża i znajduję się w niej ładna okrągła wanna. Dużo przestrzeni będę miał dla siebie. Na górze znajduję się gablotka z potrzebnymi rzeczami oraz mój pokój w którym znajduje się tylko jedno łóżko. Siadam na nim, jest takie mięciutkie. Kładę na nim moją torbę i schodzę do kuchni która na szczęście nie jest ogołocona z przedmiotów. Jest w niej lada a obok lady lodówka i szafki. Telefon z mojej kieszeni zaczyna wibrować, odbieram by chwilkę porozmawiać z moją mamą.
- Pamiętasz gdzie jest Twoja nowa szkoła?
- Tak mamo, naprawdę możesz przestać się o Mnie martwić.
- Jutro przyjadę razem z meblami i wszystkim i ogarnę Ci tam wszystko ,żebyś miał z głowy dobrze?
- Dobrze mamo.
- A teraz muszę kończyć, ugadać jeszcze pare rzeczy. Będę z nimi raczej tak rano zaraz po 9, zostaw kluczyki pod wycieraczką.
I się rozłączyła. Pobiegłem na górę po moją piłkę do kosza i wybiegłem na boisko które zobaczyłem przejeżdżając koło mojej nowej szkoły ~ Denever. To ogromna i stara szkoła, która przypomina mi szkoły z lat '90-tych. Mają nowoczesną halę, boisko do rugby i to chyba największe atuty tej szkoły. W dodatku poziom jest nawet nawet. Do szkoły mam około dwudziestu minut jazdy i czterdzieści minut biegiem. Byłem zdyszany gdy już dobiegłem, ale na szczęście hala była otwarta. Tak po prostu nikt jej nie zamykał. Na hali siedział jeden chłopak i pił izotonik. Obok niego leżała piłka do kosza. Rzucił Mi zaciekawione spojrzenie i wstał. Podałem mu rękę w ten typowy dla koszykarzy sposób i uśmiechnąłem się.
- Yo! Jestem Matthew. A Ty?
- Jestem Kevin Clayt, właśnie miałem iść ale jak już jesteś to może będzie tu troszkę ciekawiej.
- Chodzisz tutaj do szkoły?
- No tak. A co?
- Jestem do niej zapisany, i jutro zaczynam.
- O to nice. Dawaj zagrajmy - uśmiechnął się i pobiegł po swoją piłkę. Odłożyłem swoją koło wejścia i ustawiłem się naprzeciwko niego. Podałem mu a on mi oddał. Tak się rozpoczyna koszykarskie pojedynki jeden na jednego. Postawiłem stopę w lewo po czym od razu się obróciłem ,zrobiłem kozioł i od razu się cofnąłem tak by zmylić Kevina. Cofnąłem się o jeden krok, wyskoczyłem i rzuciłem czystą.
- No to niezły zawodnik.
- Przecież to nie było nic specjalnego, zwykłe zwody i tyle.
- Nikt by się nie cofał tylko próbował rzucić boczną. Na jakiej grasz pozycji?
- A no jako rozgrywający.
- Hm masz całkiem dobry rzut jak na rozgrywającego.
- Gdy się nudzę to rzucam.
- Teraz jesteś znudzony?
- Nie nie, nie o to chodzi, miałem na myśli ,że kiedy jestem znudzony na boisku i nie mam co robić bo nie ma z kim grać to rzucam.
- Dobra sorka, trochę nie ogarnąłem.
- Nie musisz przepraszać od razu, luzik.
- Zagrajmy jeszcze trochę, a kto wygra stawi piwo okej?
- Dobra idę na to - wymieniamy uśmiechy.
On próbuje powtórzyć moją akcję ale nie udaję mu się przy próbie zmyłki wybiłem mu piłkę.
- Niech Cie szlag Matt
Zaśmiałem się krótko.
- Skup się trochę bardziej, nie ograsz mnie w ten sposób.
Oblizał wargi i znowu przystąpiliśmy do gry. Zaczął kozłować za plecami posuwając się to w lewo, to w prawo. Nagle uderzył nią o ziemie, złapał w powietrzu i obrócony tyłem zrobił wsad.
- To mi się podobało - skomentowałem.
Zacząłem szybko go zwodzić, tak jak on raz w lewo i raz w prawo tylko znacznie szybciej. Dotrzymywał mi w miarę kroku, w pewnym momencie cofnąłem się do tyłu i ruszyłem do przodu zaraz po tym.
Kevin padł na kolana a ja wyskoczyłem i odwdzięczyłem się wsadem.
- Teraz już wygrałem.
- No dobra, jak już leżę na parkiecie to chyba tak.
Weszliśmy do pierwszego lepszego alkoholowego i poprosiliśmy o jakieś dobre piwo. Postawił mi i usiedliśmy na szkolnych trybunach na boisku do rugby. Grało sobie tam 12 chłopaków. Na trybunach z dala od nas siedziała dziewczyna ubrana w ich klubową bluzę. Była naprawdę ładną dziewczyną. Czarne leginsy i białe buty za kostkę z Nike. Do tego ciemnozielona z elementami czarnego baseballówka. Popatrzyła na Mnie obojętnie, po czym podeszła do nas usiadła między nami i powiedziała po prostu.
- Mogę się napić? - spytała wskazując na moją butelkę.
Podałem jej a ona skuliła się w swojej bluzie. Piła powoli.
- Dobra Matthew, ja spadam - podał mi rękę, zbiliśmy grabę i on poszedł.
- Twój nowy kolega? - zapytała obojętnie.
- Ta, a co?
- Kiedyś na Mnie leciał, jak całe to popaprane liceum. A tak wgl jestem Emma
- Widzę ,że nie masz zbyt ciepłych uczuć co do tej szkoły.
- Nio nie. - powiedziała uśmiechając się sarkastycznie - wiem ,że to słaba prośba, ale chodź się ze Mną napić.
Wpadłem w lekkie zdziwienie. Jest taka bezpośrednia.
- Ja postawie - dodała cicho i wstała. Wstałem też i wyszliśmy z trybun. Idąc z tyłu podziwiałem jej krągłe pośladki.
- Nie musisz mnie pożerać wzrokiem - zaśmiała się - masz wolną chatę?
- A no mam.
- To przenocujesz Mnie okej? Słabo wrócić do domu lekko pijana. /
- Ale rano musisz się ze Mną zwinąć, tak przed dziewiątą.
Kupiliśmy dwie duże whiskey i poszliśmy do Mnie. Postawiłem je na stole i rozlałem do kieliszków. Ona podłączyła sobie telefon i puściła jakąś muzykę. Nie znałem wykonawcy ale wydawało się w porządku.
- Co Cie sprowadza Do Denever?
- Właściwie to chce się usamodzielnić od rodziców i mieć w końcu święty spokój.
Wypiła jeszcze dwa kieliszki.
- Mądry z Ciebie gość Matt.
- Nie mów o tego typu rzeczach po alkoholu. Poza tym znasz mnie parę godzin nie możesz wiele o Mnie powiedzieć, a skąd wiesz ,że Cie nie zgwałce?
- A skąd wiesz ,że ja nie zrobię tego pierwsza?
Wstała i poszła do salonu. Poszedłem z nią. Położyła ręce na moich ramionach a ja oparłem ją o ścianę. Jej udo powędrowało w górę i przez dłuższą chwilę całowaliśmy się.
Dotknęła zimną dłonią mojego brzucha a ja się cofnąłem.
- Emma sorry ale nie lubię mieć kogoś na jedną noc.
- Ja nie lubię być na jedną noc.
Usiadła na podłodze i się rozpłakała. Tak po prostu. Przytuliłem ją, podniosłem i położyłem do łóżka. Przykryłem kołdrą a sam oparłem się o ścianę obok łóżka i puściłem sobie muzykę.
YOU ARE READING
White Silence
Teen FictionNigdy nie myślałem ,że to nabierze takich rozmiarów. Nie oczekiwałem niczego, ani od niej ani ode Mnie. Nie prosiłem o nią a jednak jestem wdzięczny ,że ciągle przy Mnie jest. Moje życie było by bez niej okropne. Koszykówka, znajomi, imprezy.. bez n...
