Dla paty_cjusz
Uśmiechnięty, zmęczony, spocony, zadowolony.
Te uczucia towarzyszymy Maćkowi, kiedy biegł ze swoim przyjacielem i psem przez park.
- Poczekaj... Stój... Janowski zatrzymaj się - mówił Piotrek, nie mogąc ruszyć nogami. Mięśnie paliły go od środka, a Maciej narzucał jeszcze szybsze tempo. - Kurwa Janowski nie mam siły. Wygrałeś!
Gdy Piotrek przyznał się do porażki Maciek spokojnie zatrzymał huskyiego i obrócił się do przyjaciela, który już leżał na trawie.
- Silny leżeć - nakazał, po czym zawiązał prowizorycznie smycz wokół nogi od ławki. Postąpił identycznie jak jego przyjaciel, by po chwili poczuć wilgotną trawę na plecach osłoniętych jedynie koszulką. - Palancie! Jak się nazywa ta gwiazda bez rąk? - zapytał bruneta, ale przez kilka długich chwil nie otrzymał odpowiedzi, nawet uszczypliwego stwierdzenia, że zadaje głupie pytania. - Gówniarzu!
- Nie mam pojęcia! Blondyneczko nie obchodzi mnie to! - powiedział jeszcze bardziej się rozciągając na trawie. Odpowiedz na nużące pytanie długo nie nadchodziła, a żaden z mężczyzn nie miał ochoty szarpać się ze swoim zestawem słuchawkowym, by wyciągnąć telefon. Czekali. Piotr myślał, że odpowiedz nadejdzie z nieba. Natomiast szare komórki w głowie Maćka pracowały na najwyższych obrotach.
- SALTO MACHOWE - krzyknął zwracając na siebie wzrok wielu osób w parku. Nie dość, że częstym widokiem nie było spotkanie rozłożonych na trawie przystojnych i uzdolnionych żużlowców, to jeszcze jeden z nich krzyczał nazwy, z których połowa ludzi nie ma bladego pojęcia co znaczą.
Piotr spojrzał się na swojego przyjaciela zdziwionym wzrokiem, jakby odpowiedz o co chodzi Maciejowi była wypisana na twarzy. Po chwili jednak odpuścił wpatrywanie się w przyjaciela, ponieważ poprzez długi okres czasu spędzony z wrocławianinem przywykł do różnych dziwactw. Dlatego nie zdziwił się gdy janowski ni z gruszki, ni z pietruszki krzyknął jakieś dziwne słowo związane prawdopodobnie z machaniem.
- Silny! Silny stój - Janowski wiedział, że wiązanie prowizoryczne nie było dobre dla huskyiego. Ten pies ze wszystkiego potrafi się wyplątać, a tym bardziej z delikatnego wiązania.
Jednakże psa wołać musiał Pawlicki, który swoimi krzykami wyciągnął Maćka z zamyślenia. Piotr nie dość, że wyrwał przyjaciela z świata marzeń, to jeszcze doprowadził do tego, że janowski w ekspresowym tempie wstał z ziemi i zaczął biec za psem.
Silny nie uciekł zbyt daleko, ponieważ zatrzymał się kilka metrów dalej koło ślicznej blondynki.
YOU ARE READING
Najważniejsza /Maciek Janowski/
Random/okładka jest nad morzem/ Miłość miała uskrzydlać... Ale co wyszło? Podcięła skrzydła... Miłość nie poczeka i odjedzie z peronu.... Został sam, bo ogarnąć się nie zdążył... Dziś moja rok gdy odeszła, świat się skończył... Chcę uwierzyć, że to mi się...
