Rozdział I

41 3 2
                                        

-Hej Al! Jak tam wakacje? 

-Świetnie Hanno!-odpowiedział Albus Potter wyrwany ze swych rozmyślań przez swoją  przyjaciółkę Hannę. Stali na peronie dziewięć i trzy czwarte w oczekiwaniu na pociąg.Nie widzieli jeszcze Scorpiusa i niepokoili się o niego ponieważ nie odzywał się do nich przez cale wakacje. Ani jednej sowy.Zupełnie jakby zniknął. Zaczęli rozmawiać o wakacjach, Scorpiusie i problemach z rodzicami, gdy przerwała im Ciocia Albusa- Hermiona (będąca również ministrem  magii) 

-Albus! Witaj.- powiedziała uśmiechając się delikatnie- Dawno Cię nie widziałam! Wyrosłeś. I witaj ... 

-Hanna.-przedstawiła się dziewczyna

- Miło mi Cię poznać,Hanno-powiedziała kobieta-Ja już muszę iść, ale mam nadzieję że damy radę porozmawiać Albusie,ponieważ mam dla Ciebie pewne wieści.-powiedziała Hermiona i odeszła nie uchylając nawet rąbka tajemnicy. 

Ciekawe o co jej chodziło... - zastanawiał się chłopak 

-I tak za jakiś czas na pewno się dowiesz, bo twoja ciocia  wsiada do pociągu.-odparła Hanna - Chodź. My też musimy już wsiadać.Pewnie Scorpius jest w środku a myśmy się nawet nie zorientowali.  

Jak powiedziała tak zrobili,jednak Scorpiusa wciąż nie odnaleźli. Usiedli więc w pustym przedziale i mieli nadzieję że on ich odnajdzie. Podczas podróży zdali sobie sprawę że właśnie w tym przedziale Al poznał Scorpiusa. Hanna zaprzyjaźniła się z nimi dopiero po pierwszym semestrze ale mimo wszystko znała historię poznania ze Scorpiusem tak dobrze jak Al. Ona generalnie lubiła wiedzieć o wszystkim co mogło ją w jakikolwiek sposób dotyczyć. 

Nagle do przedziału wszedł wysoki chłopiec o prawie białych włosach.

-Hej! Nawet nie wiecie jak się cieszę że was widzę-rzekł Scorpius na powitanie. 

-Hej stary-odparł-Gdzie Cię wcięło? Jesteśmy w połowie drogi a Ty dopiero teraz się pojawiasz?

-Przepraszam ale nie mogłem was znaleźć. Znalazłem za to dziewczynę,która mnie szczerze nienawidzi a ja nawet nie wiem za co  

-Ooo.Czyli poznałeś Jane Bow. Fantastycznie. -stwierdziła cierpko Hanna,z którą Jane miała na pieńku już w pierwszym roku. -Nie znosi nas za to,że jesteśmy w Slitherinie. Uważa że ten dom powinien zostać zlikwidowany z uwagi na poglądy jego założyciela. Jest lubianą Krukonką dlatego nie wchodź jej w drogę. Bo po co?

- Racja Scorp. Lepiej trzymaj się od niej z daleka. Jest wredna i wciąż mi powtarza że jestem hańbą dla rodziny Potter'ów.

- Nie martwcie się o mnie. Nic od niej nie chcę. Lepiej powiedzcie jak na wakacjach. 

Wedy zaczęli rozmowę i już do końca podróży siedzieli razem,śmiali się i opowiadali co się wydarzyło przez ostatnie miesiące. Jednak Al miał wrażenie że jego przyjaciel jest nieobecny i pogrążony w własnych myślach.Trochę go to zmartwiła,ale uznał że za jakiś czas mu przejedzie. Hanna zdawała się również to zauważać ale chyba doszła do tego samego wniosku co Al. Trochę go to uspokoiło.Uznał że to normalne że po tak długim rozstaniu może być trochę niezręcznie.

Al nagle zorientował się że już dłuższą chwilę milczy i tylko Hanna ciągnie rozmowę ale wtedy to już był raczej jej monolog.Wcale jej to nie przeszkadzało,bo tak jak oni potrzebowali chwile pomilczeć tak o a potrzebowała pogadać, nawet bez wiernych słuchaczy. 

Nagle,gdy Hanna była w trakcie opowiadania o wybuchających ciastach jakie jadła w Nowej Zelandii pociąg stanął i powiadomiono ich że dotarli do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Cała trójka bardzo się ucieszyła, z tego powodu i w pośpiechu zbierając swoje rzeczy wyszła w przedziału w akompaniamencie tegorocznych planów, k których zaczęła mówić Hanna. 

Jednak już na samym początku coś musiało pójść nie tak, albowiem Scorius się potknął wpadł na Ala a on na Hannę która próbując złapać równowagę chwyciła się wózka z przekąskami, z którego spadła jedna jedyna rzecz- wielki dzban kompotu śliwkowego prosto na przyjaciół mocząc doszczętnie ich szaty i budząc to śmiech to politowanie wśród świadków zajścia.

- Wpadliśmy jak śliwka w kompot- uznała z niesmakiem.-Ten rok będzie  gorszy niż myślałam. 

- A oto Ślizgoni-dumni i dostojni jak zawsze-usłyszeli głos Jane i chichoty jej koleżanek na widok ich śliwkowego incydentu, na co wszyscy Ślizgoni się obruszyli- trzeba bowiem wiedzieć że byli oni solidarni i współczuli swoim młodszym kolegom. Taka była jedna z cech charakterystycznych a Ślizgonów- bronili swoich jakkolwiek żenujące by to nie było. 

Jednak mimo obrony Hanna,Al i Scorpius czuli że dzięki ich występowi ten rok może nie być tak różowy jakby tego chcieli.Loża szyderców z Jane na  czele wymyślała coraz to nowsze i bardziej niemiłe komentarze  ku uciesze tłumu obserwatorów.                                                                                          Kilku Ślizgonów pomogło im wstać i ustawić z powrotem wózek ,a jedna dziewczyna z czwartej klasy rzuciła na nich zaklęcie osuszania co bardzo im pomogło. Niestety na jedno było za późno- na dobrze pierwsze wrażenie w nowym roku szkolnym. 

No cóż....mówi się trudno.

Albus Potter i Tiara PrzydiałuStories to obsess over. Discover now