1. Tajemnicze Morderstwo Na Klopie.

140 9 5
                                        

Był to zwyczajny wieczór. W domku jedno rodzinnym trwała impreza chińczyków z okazji nowego Chińskiego roku. Muzyka była głośna, a wszyscy tańczyli w jej rytm. Nikt nie zajmował uwagi na innych. Bawili się świetnie.

Na imprezie było polskie, meksykańskie i chińskie żarcie. Była godzina 1:30 wszyscy już poszli do domu. Gospodyni domu zajmowała się czyszczeniem domu. Kiedy weszła do łazienki na sedesie siedział nagi i nieprzytomny mężczyzna, a z jego ust wytaczała się piana. Spanikowana gosposia szybko zadzwoniła na policję.

Policja już przed świtem zjawiła się w domu. Wszyscy byli ponurzy i słowem się nie odezwali.
- Trochę gówniana sprawa. -powiedział Miecio by rozluźnić sytuację.
-Mieciu nie teraz. -odpowiedział poważnym tonem Możejko. Koło nich kręcili się policjanci od spraw kryminalnych i robili zdjęcia. Dom otaczali reporterzy którzy chcieli dowiedzieć jak najwięcej o tym zdarzeniu. Nagle w progu pojawiła się Matka Aleksandra.
-Szczęść Boże.
-Szczęść Boże. - odpowiedzieli wszyscy
-Co temu biedakowi się stało ? - zapytała Matka Aleksandra.
-Ciężka sprawa. -Westchnął Możejko. - Został zatruty silną trucizną.
- Dobrze to ja odmówię modlitwę i pójdę na mszę świętą. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego Amen.

Podczas przeszukiwania domu policjanci odkryli coś ciekawego.

-Mietek chodź tu ! - zawołał Możejko. - Zobacz. Nasza ofiara jadła z tego talerza.

- No i ? - zapytał Mietek.

-No i to że to jest jedyne danie z ryżem.- Powiedział trochę zirytowany Możejko. Dla niego nie było możliwe nie spostrzec tego. - Wszyscy byli mięsożercami tylko on wegetarianinem.

Spytali się Chinki skąd kupiła ten ryż.

-Trochę nie znam się na Polskim - Powiedziała Chinka.- Ale spróbuje coś powiedzieć.

- Dobrze. Skąd kupiłaś ryż - Spytał się Mietek.

-Nie znam tego słowa po polsku , ale kupiłam to na Shìchǎng było to coś na literę t- oznajmiła Chinka

-Targ ? -Zapytał Możejko.

-Tak!

-Dobrze , a wie pani jak sprzedawca wygląda ?

-Wyglądał jak Meksykanin.

-Hmm. To nie za dużo , a miał coś charakterystycznego ?

- Miał wąsik.- Nagle do pokoju przyszła Matka Aleksandra.

- Mam nową wiadomość dotyczącą śmierci . Ofiara ma blizny na ręku. Prawdopodobnie chciał popełnić samobójstwo.

- Czyli już wszystko po sprawie popełnił samobójstwo.- Odpowiedział Możejko.- Zamykam śledztwo.

DWA DNI PÓŹNIEJ.

Natalia weszła do kuchni. Położyła na blacie piersi z kurczaka , ryż i warzywa. Gotowała , gotowała ,kroiła i wrzucała warzywa. Kiedy skończyła robić danie do drzwi zadzwonił dzwonek. W drzwiach pojawił się bezdomny prosząc o jedzenie.

- Proszę wejdź- Oznajmiła Natalia i nałożyła dużo jedzenia na talerz. Do kuchni weszła Matka Aleksandra. - Szczęść Boże.

- Szczęść Boże. O widzę że mamy gościa. - Oznajmiła Matka Aleksandra.

- Tak ! Musimy pomagać innym w potrzebie.- Natalia nałożyła obiad i podała na stół. Zajadali , zajadali , aż bezdomny opadł twarzą na talerz

-Natalio nie jedz ! - Krzyknęła panicznym głosem Matka Aleksandra. Natalia nie wiedziała o co chodzi panikowała i chodziła z rękami na twarzy. - Dzwoń po karetkę !

Bezdomny trafił do szpitala. Był w stanie krytycznym.

- Pani Natalio gdzie kupiła pani ryż i warzywa? - Spytał się zagubiony Możejko. Nie wiedział co się dzieje.

-Co rano w środę idę na targ kupować produkty na obiad dla mnie i dla Matki Aleksandry.-Odpowiedziała zszokowana Natalia.

-Dobrze , ale od kogo pani kupowała ten ryż.- Spytał się Możejko.

-Od meksykanina.- Możejko teraz uwierzył że nie była to seria wypadków , ale próby zabicia ludzi.- Miał taki meksykański akcent i taki wąs jak z Hiszpanii.

Matka Aleksandra siedząc w domu zaczęła sprzątać. Nagle przez okno wleciał kamień z kartką niszcząc i szybę i półkę z szybą. Matka Aleksandra podeszła do okna by zobaczyć wandala, ale nic nie zobaczyła. Wzięła kamień i odczytała list z groźbą :

,,Jeżeli będziesz wtrącała nos w nie swoje sprawy to nie wróżę ci długiej przyszłości"

Dlaczego ktoś mógł takiego zrobić ? Wszyscy w Poznaniu uwielbiali Matkę Aleksandrę , a ktoś prawię zabił i wysyła list z groźbą. Postanowiła okrążyć Poznań na hulajnodze by odetchnąć. Krajobraz Poznania był niesamowity dlatego właśnie Matka Aleksandra kochała te miasto. Niebezpieczne , ale przepiękne. Jadąc na hulajnodze spotkała Możejka i Mietka.
-Matko Aleksandro proszę tutaj.- szepnął Możejko.- Musi nam Matka pomóc.
-Szczęść Boże. Co się stało?- Zapytała zaciekawiona.
-Szczęść Boże .Przed pani posesją widzieliśmy wandala. Złapaliśmy go i dowiedzieliśmy się że współpracuje z mordercą.
-Dobrze ,a co mam ja robić ?
-Tym że Matka musi iść na targ i Matka musi zachować się normalnie. Wie Matka , kupować różne rzeczy, przeglądać rzeczy i jak znajdzie Matka podejrzanego ma pani wrócić do nas. Spokojnie będziemy koło Matki i wszystko będziemy nagrywać.- Oznajmił spokojnym głosem Możejko. Matka Aleksandra kupiła żeberka i sos barbecue na grilla. Przeszła cały targ , ale nie znalazła podejrzanego.
-No nic...- Westchnął Możejko - będziemy musieli znowu poczekać. Szczęść Boże.

*Tymczasem w komisariacie podejrzana uciekła z komisariatu i pobiegła w stronę kościoła*

Matka Aleksandra usiadła w konfesjonale i zaczęła rozgrzeszać grzeszników.
-Szczęść Boże. Matko zgrzeszyłam, bardzo zgrzeszyłam. Pomogłam w zabójstwie tego biednego Chińczyka i prawie zamordowałam Matkę , tą panią i tego bezdomnego.-Opowiedziała z łzami kobieta. Matka Aleksandra była też wzruszona . Kobieta specjalnie uciekła z policji by się wyspowiadać - Wiem kiedy będzie sprzedawać zatrute jedzenie. Jutro na festynie Poznańskim. Nie chce by ktoś znów ucierpiał.
-Dobrze odmów 10 razy ,,Zdrowaś Maryjo" , codziennie proś Boga o przebaczenie i wyznaj to wszystko policji , na pewno ci skrócą wyrok- Odpowiedziała z łzami w oczach kobieta. Następnego dnia kobieta się przyznała i zamiast pięciu dostała dwa lata więzienia. Policja dwa dni później pojechała na festyn.
-Patrz Mietek to chyba on- wskazał palcem Możejko Mietkowi. Meksykanin widząc to zaczął uciekać policji- Stać w imieniu prawa. - Przestępca uciekał , aż zza rogu wyjechała na drogę hulajnogą Matka Aleksandra która przewróciła zszkowanego meksykana mówiąc :
- Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. - Powiedziała szczęśliwym głosem Matka Aleksandra.
- Zostajesz aresztowany za zabicie Kuenga Xaoina i 10 innych osób , za próbę zabójstwa Matkę Aleksandrę , Natalie Borowik i bezdomnego człowieka.- Odpowiedział zakuwając mordercę Możejko. - Dziękuję Matko gdyby nie Matka nigdy by nie złapaliśmy mordercę . Policja jest z Matki dumna.
-Nie ma za co. To tylko błachostka.- Odpowiedziała szczęśliwa Matka Aleksandra.


,,Śpieszmy się kochać ludzi ,tak szybko odchodzą." ~ks. Jan Twardowski

Matka Aleksandra [ZAWIESZONE]Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz