Piszę tą książkę, przeżywszy trochę szczęśliwych chwil, upadków, niepowodzeń... Czytając to zajrzysz do głowy wariata, idioty, urodzonego metalowca i napalonego nastolatka. Możliwe że znajdziesz coś, co Cb z nim powiąże. Opowiem Ci historię mojej młodości, od końca szkoły podstawowej do końca liceum...
Pierwsze od czego powinienem zacząć, to napisać coś o sobie. Powiedzieć Tobie kim jestem. Jestem Mariusz, młody metalowiec. Urodziłem się z długimi włosami (o które toczyłem nie raz walkę, ale o tym później), od małego bawiłem się plastikową gitarą, śpiewałem i tańczyłem do muzyki Lady Panku. Od nich się zaczęła moja przygoda z muzyką. Wszystko to dzięki ojcu, któremu udało się złapać z nimi kontakt, jeździć na koncerty... Ludzie by się o to pozabijali w latach 90-tych i na początku 2000 roku. Miałem z nimi zdjęcia, z których byłem zadowolony, znali mnie doskonale. Później zaszczepiony zostałem Iron Maiden, i to od tego momentu zaczyna się powoli wędrowanie wgłąb muzyki...
Długie włosy, które stały się moim znakiem rozpoznawczym w szkole muzycznej były obiektem szyderstwa, chamstwa i niemiłych rozmów, a z tego wszystkiego narodziła się depresja.
Tak... Depresja. To ten stan, kiedy właściwie nie będąc świadom myślimy inaczej. Czujemy, że się zmieniamy. Ludzie widzą w nas innego niż jesteśmy. I prawdę mówiąc... To była depresja. Potwierdzona, i później leczona. Spędziłem całe wakacje w Warszawie, tylko dlatego że po szóstej klasie musiałem się przysłowiowo leczyć.
Ale moment... Dlaczego? Czy chodziło tylko o włosy??? Przecież to jakieś przesadzone...
No właśnie... Żeby to wszystko było takie proste.
Trafiłem do klasy z nerdami. Większość z nich potrafiła rozmawiać o jednym: grach. Ja nie grałem, bo nie miałem na to czasu, ani rodzice nie mieli pieniędzy. Nie miałem nawet komputera! Tylko stary laptop musiał mi starczyć do tego żeby odpalić internet bo nic innego nie działało. Pieniądze rodzice przeznaczali w mój rozwój muzyczny i dodatkowe lekcje z innych przedmiotów. Nie miałem o czym z nimi rozmawiać.
Znalazłem sobie tylko jednego kumpla, który do dzisiaj jest moją ostoją.
Jędrzej/Jędrek (jak kto woli) był i jest moim najlepszym w życiu kumplem. Pomagał mi, był przy mnie ile tylko mógł. Łączyło nas to, że oboje mieliśmy rodziców bardzo surowych. Musieliśmy się uczyć, co i tak nam nie wychodziło najlepiej. Tylko on był bardziej lubiany...
Tak. Byłem wyrzutkiem.
Odrzuciła mnie klasa na samym początku. Miałem długie włosy, przez co nazywali mnie dziewczynką, laleczką Barbie, Roszpunką... To tylko kilka przezwisk z całej listy innych słów którymi można było nazwać długowłosego chłopca.
Faktem było, że wyglądałem do końca podstawówki jak dziewczyna. Nie byłem tak rozwinięty fizycznie, głos miałem wysoki i byłem niski. Prawie najniższy w klasie...
Od tamtej pory zaczęły się schody, problemy emocjonalne, chęci samobójcze...
Najmilsze, co mnie wtedy spotkało to Anita... Tak miała na imię moja pierwsza dziewczyna. Była jak na mój gust ładna, była dla mnie miła, i stanowiliśmy przez długi czas jedność. W tamtym czasie a był to mniej więcej początek 6-tej klasy zaczynałem stawać się bardziej czuły, i wrażliwszy. Odkrywałem w sobie stopniowo cechy charakteru, zaczynałem poznawać siebie. Zawsze musiałem radzić sobie sam, gdyż ona ode mnie odeszła na parę miesięcy przed końcem podstawówki. Wtedy już czułem sam, że nie jest ze mną dobrze.
Myślałem sobie: co mi po tych frajerach... Sam sobie dam radę. Nienawidzę ich. Nienawidzę wszystkich!
Skończyłem wtedy z wiarą w Boga. Przestałem wierzyć, do dzisiaj uznaje się za ateiste.
Nie zrozumiałem za co mnie tak karał. Ośmieszali mnie, jak coś zniszczyli to zrzucali na mnie. Do tego wszystkiego musiałem walczyć z nauczycielami o moje długie włosy. To stawało się gorsze. Straciłem wiarę w ludzi. Zacząłem na własną rękę szukać kontaktu. Próbowałem w sąsiednich klasach, głównie w klasie niżej. Wszystko dlatego, że rocznikiem byłem młodszy od reszty klasy (nic się nie zmieniło). Dawało to słabe rezultaty.
Wtedy też... Zacząłem coraz bardziej szukać dziewczyn. Zacząłem zwracać uwagę na nie, i wybierać te które są najładniejsze. To bardzo szybko ewoluowało, niszczyło mój umysł. Potrafiłem myśleć tylko o dziewczynach.
Z tego wszystkiego: powoli powstającej mizantropii, potrzeby kochania i bycia kochanym, chęci zemsty, później zacząłem się regularnie masturbować (co przerodziło się w nałóg, ale o tym później), zacząłem tracić kontakt ze światem...
Skończyła się podstawówka...
Rodzice widzieli że jest źle. Wysłali mnie do psychologa... Spędziłem u niego całe wakacje. Ja sam czułem że chyba na to czas...
VOCÊ ESTÁ LENDO
Moja Krótka Historia
ContoZabiorę Cię w świat wewnętrznej walki, w świat zwariowany i pełen uczuć, nienawiści, płaczu, muzyki i walki z otaczającym światem. Pokaże Ci myśli, dam Ci historię, dzięki której zobaczysz że istnieją tacy wariaci, o których nawet nie słyszałeś...
