Jak zawsze nudny zwykły dzień nie różniących się od pozostałych. Zwlekła się z łóżka i bardzo nie chętnie ubrała się w czarne spodnie i czarną bluzę z kapturem. Weszła do łazienki i popatrzyła w lustro. Znowu widziała w nim tą brzydką postać która była jej odbiciem. Umalowała się i wyprostowała swoje brązowe włosy. Wyszła z łazienki i skierowała się do kuchni zabierając po drodze swój plecak. Zjadła śniadanie i wypiła kawę. Potem szybko się ubrała i wyszła na przystanek z założonymi słuchawkami. Gdy dotarła na miejsce stała i wpatrywała się w przestrzeń. W końcu nadjechał. Wsiadła do niego mówiąc tylko "dzień dobry" kierowcy. Usiadła na swoim stałym miejscu i wpatrywała się na widok zza okna. Znała tą drogę na pamięć ale nadal wolała wpatrywać się w okno. Wsłuchiwała się w tekst piosenki którą już chyba setny raz słucha. Nagle ktoś poklepał ją po ramieniu. Wyjeła jedną słuchawkę i spojrzała na osobę która śmiała jej przerwać *kontemplację. Odwróciła głowę i zobaczyła wysokiego chłopaka o czarnych włosach.
-Wolne?-spytał z lekkim uśmiechem
Rozejrzała się po autobusie by sprawdzić czy są jeszcze gdzieś indziej wolne miejsca ale ich nie było. Zrezygnowana kiwnęła głową na znak że może usiąść. Chłopak szybko usiadł a ona wróciła do swojego poprzedniego zajęcia jednak nie trwało to długo gdyż ktoś wyrwał jej słuchawkę z prawego ucha. Spojrzała na chłopaka.
-Czego słuchasz?-spytał zaciekawiony wkładając sobie słuchawkę do ucha
-To nie twoja sprawa-powiedziała i wyrwała mu słuchawkę
Odwróciła się bardziej do okna. Ignorowała go. Nie wiedziała kim jest bo nigdy go wcześniej nie widziała a nie miała nastroju do nawiązywania nowych znajomości. W końcu dojechali na miejsce. Jej towarzysz wstał i stanoł przy drzwiach autobusu. Ona po chwili też wstała. Drzwi się otworzyły i wszyscy wyszli z autobusu. Szybkim i stanowczym krokiem weszła do budynku szkoły. Od przekroczenia progu szkoły przybrała maskę szczęśliwej i zawszę radosnej. Jej koleżanki nie odkryły prawdziwej jej i nie odkryją przynajmniej tak ona miała w planach. Doszła do szatni przywitała się z koleżankami. Przebrała buty i ruszyła na lekcje.
Lekcje mijały jej okropnie nudno. W końcu nadeszła religia którą nie zbyt lubiła. Nie chodziło o nauczyciela a bardziej o jego postawę i nastawienie do życia. Miała wręcz przeciwne nastawienie niż on i to ją denerwowało. Usiadła w ławce i czekała na księdza. Po chwili wszedł do środka.
-Witajcie. Dzisiaj porozmawiamy o tym że nic nie dzieję się przez przypadek-powiedział z entuzjazmem
Wyczuła że to będzie ciekawy temat. Wiedziała też że sam temat był już błędny z jej twierdzeniem.
-No to zacznijmy. Chciałbym wam powiedzieć że nic nie dzieje się z przypadku. Wszystkie rzeczy które nam się przydarzają są zaplanowane już z góry przez Boga. Wszyscy jesteśmy częścią bożego planu gdyż Bóg na umiłował ponieważ jest miłosierny-mówił ksiądz
Nie mogła się powstrzymać od wczęcia dyskusji z księdzem. Podniesła rękę.
-Tak?-spytał
-Jeśli Bóg jest miłosierny to dlaczego każe nam cierpieć?-spytała
Ksiądz spojrzał na nią intensywnie.
-Co masz na myśli cierpieć?-spytał
-Dlaczego zabiera nam naszych bliskich? Dlaczego każe nam przechodzić przez te wszystkie złe rzeczy i sytuacje?-spytała odważnie
Ksiądz zamyślił się.
-Nie ma wyjaśnienia dlaczego. Taki był jego plan i nie mamy na to wpływu ale skończmy tą dyskusję i przejdźmy do dalszej części lekcji-
Zlał ją. Tak po prostu. Nie dostała konkretnej odpowiedzi co ja wkurzyło. Po lekcji religii miała w-f którego nienawidziła ponieważ pani od niego okropnie się czepiała. Szybkim krokiem skierowała się do sali. Nagle ktoś zaczoł za nią krzyczeć. Odwróciła się i zobaczyła tego samego chłopaka.
-Już myślałem że się nie zatrzymasz-powiedział z tym swoim lekkim uśmiechem
-Czego chcesz?-spytała
-Zostawiłaś to w autobusie-powiedział i podał dziewczynie zapalniczkę
Dziewczyna wzięła ją szybko i schowała do kieszeni.
-Dzięki-rzuciła szybko i odeszła zostawiając go
Weszła do szatni. Założyła leginsy ale nie zdjęła bluzy. Nie mogła. Gdyby to zrobiła jej maska by spadła. Wezwali by rodziców a ją samą wysłali do psychiatryka. Weszła na sale. Pani zaczęła sprawdzać obecność i w końcu doszła do niej. Odpowiedziała że jest a pani przyjrzała się jej.
-Masz zamiar ćwiczyć w tej bluzie?-spytała
-Tak-odpowiedziała hardo
-Nie ma mowy. Zdejmuj ją-powiedziała
-Nie-powiedziała
-Zdejmuj!-
-W takim razie pani napiszę mi np.-powiedziała i poszła przebrać się w spodnie
Weszła do szatni i przebrała spodnie. Wyszła z szatni i wróciła na sale. Gdyby nie bała się o swoje oceny to by zwiała s tond a nie wracała ale nie mogła. Usiadła na ławce i obserwowała ludzi którzy ćwiczą. Zobaczyła pośród nich tego samego chłopaka. Z niewiadomych przyczyn go nie lubiła. Wiedziała że jest nowy ale to nie wyjaśniała jej intuicyjnej nienawiści do niego. Może dlatego że jedynie on nie nabrał się na jej maskę? Albo dlatego że próbował z nią rozmawiać i nie chciał się odczepić? Wiedziała że jak tylko wróci do domu znowu będzie nad tym *kontemplować. Po w-fie poszła na resztę lekcji.
########################################################################################
*kontemplować-rozmyślać
*kontemplacja-rozmyślanie
YOU ARE READING
Samodestrukcja
Teen FictionWszyscy mówią że nie ma niczego z przypadku a na pewno nie dar życia ale ona uważa inaczej.
