Rozdział 1 cz.I

40 2 1
                                        


       Na wstępie mówię że rozdział nie sprawdzony. Starałam się robić jak najmniej błędów, ale jakbyście jakiś znaleźli to poprawcie mnie w komentarzu. A teraz miłego czytania
☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆

-Clio wstawaj!-jęknęłam słysząc krzyk mojej mamy. Odwróciłam się w srone ściany, opatuliłam kołdrą i próbowałam znów zasnąć.
-Clio prosze cię spóźnisz się do szkoły.-usłyszałam głos mojej rodzicielki, która właśnie weszła do pokoju.

-Mamooo...jeszcze chwilę.-jęknęłam a mama ściągnęła ze mnie kołdrę.-Dobra już.-mruknęłam i wstałam z łóżka po czym podeszłam do szafy. Wybrałam czarne rurki z wysokim stanem i dziurami oraz pudroworóżowy crop-top. Ubrałam się we wcześniej wybrane rzeczy, rozczesałam włosy i zrobiłam leciutki makijaż. Przejżałam się w lustrze. Dziewczyna o przeciętnym wyglądzie. Nie za chuda i nie za gruba, szatynka o niebieskich ochach oraz wzroście 170 cm. Wyszłam z mojego pokoju i zeszłam po schodach na dół gdzie czekała na mnie mama z talerzem gofrów. Wzięłam do ręki gofra i zaczęłam go jeść. Gdy skończyłam jeść wyszłam na korytarz, założyłam czarne Vansy i bez pożegnania z rodzicielką wyszłam z domu. Do szkoły nie miałam daleko, więc po około 15 minutach byłam już przed budynkiem mojego liceum. Rozejrzałam się w poszukiwaniu mojej przyjaciółki Mii. Nigdzie nie mogłam jej zobaczyć. Widziałam tylko plastiki, które o czymś rozmawiały i naszą szkolną paczkę "popularnych" chłopaków. Była ich szóstka. Jony (i tutaj ukazała się moja "wielka" wiedza pisania imion zagranicznych xd poprawcie mnie w komentarzu jak źle napisałam-aut) Nicolas, Luk'e, Daniel, Harry a ten ostatni to największy Bad-Boy w szkole na którego lecą wszystkie laski. No prawie wszystkie. Ja jestem wyjątkiem. Jedyne co do niego czuje to nienawiść. Nienawidzimy się od 1 klasy podstawówki. Mianowicie nazywał się on Mark. Nie zwracając na nich uwagi poszłam w stronę wejścia do liceum. Weszłam do środka i przeszłam przez długi korytarz po czym zatrzymałam się obok mojej szafki. Włożyłam do niej nie potrzebne książki, gdy podbiegła do mnie Mia.
-Hej kochana

-Cześć.

-Co słychać?

-To samo co wczoraj.-wzruszyłam ramionami.

-Aha...słuchaj bo...-nie dałam jej skończyć

-Nie idę na żadną domówkę do Evansa

-Czemuuu?

-Bo go nienawidzę.

-No dobra, ale przecież nie musisz z nim gadać.

-Mia skończ nie ide i koniec.-powiedziałam i zadzwonił dzwonek. Teraz W-F. Na moje nieszczęście mam te lekcje z tym idiotom Markiem. Jęknęłam i udałam się w stronę szatni. Przebrałam się i wyszłam z szatni na wielką halę, gdzie mieliśmy W-F. Na początku jak zwykle rozgrzewka. Biegałam razem z Victorią gdy ktoś postawił mi haka. Upadłam i usłyszałam śmiech.

-Haha...czyżby Parker nie potrafiła chodzić?

-Czy ty kurwa jesteś normalny?!-spytałam podnosząc się.

-Ja? W stu procentach

-Wiesz nie widać...-chciałam coś dodać, ale przerwała mi nauczycielka.

-Wszystko dobrze?

-Tak

-Dobrze....więc teraz wasza dwójka fo dyrektora.

-A ja za co?!-spytałam zbulwersowana

-Za słownictwo

-Yhh...dobra-odpowiedziałam i wyszłam z sali nie czekając na Evansa. Pod gabinetem dyrektora stanęłam opierając się o ściane i czekałam na Marka. Gdy się łaskawie pojawił nie oszczędził sobie wyzwania mnie jak to on miał w zwyczaju, a potem weszliłmy do gabinetu.

-Evans i Parker...co znowu się stało?

-Ten idiota Podstawił mi haka

-Jak mnie nazwałaś?

-IDIOTA

-Suka

-Huj

-Szmata

-KONIEC!!-krzyknął dyrektor.-wasza dwójka przez najbliższy tydzień będzie zostawać po lekcji. Możecie iść.- wyszliśmy z gabinetu a ja mimo tego że były lekcje postanowiłam iść do domu.

-Parker...A ty gdzie się wybierasz?

-Nie twój interes Evans

-Wagary? Nie ładnie

-Patrz na siebie.-rzuciłam i odeszłam. Reszta dnia minęła mi spokojnie. Oczywiście pomijając pytania mamy czemu wróciłam tak wcześnie. Powiedziałam jej że źle się czułam. Resztę dnia przesiedziałam w pokoju słuchając Biebera. Wieczorem zjadłam kolację, wzięłam szybki prysznic i poszłam spać.

Wrogowie idealni-cz.I & cz.IIStories to obsess over. Discover now