Rozdział 1

133 2 0
                                        

No i w końcu jest pierwszy rozdział:D Z góry przepraszam za to,ze jest trochę nudny, ale zazwyczaj pierwsze rozdziały to taki nudny wstęp.Ale i tak przepraszam za to.:D Jak i również z góry przepraszam za błędy ort., int. ...itp. Mam nadzieję,że będziecie wszyscy z wielką chęcią czytali moje bazgroły:D A i przepraszam też za to,ze jest krótki sądziłam ,ze będzie dłuższy:D Postaram się pisać dłuższe i ciekawsze:D Proszę o szczere a nawet bolesne jak takie są opinie :)

Uważał ,że dziś nieźle zabawi się z właścicielką mieszkania. Specjalnie się , dlatego odstawił. Ubrał się w obcisłą białą koszulkę na krótki rękaw uwydatniającą jego mięśnie , które wyrobił sobie chodząc codziennie na siłownię od szesnastego roku życia. Do tego pozdzierane dżinsy , czarne trampki i szarą marynarkę. Całość miały uzupełnić jego ulubione perfumy Hugo Boss. Jednak , gdy spojrzał na dziewczynę zabrakło mu aż języka w gębie. Zupełnie inaczej ją sobie wyobrażał. Sądził po ciepłej i delikatnej barwie głosu, że jest ona wysoką , o długich nogach , piękną blondynka z kręconymi i długimi włosami oraz ze szczupłą sylwetką z krągłościami , gdyż takie podobały mu się najbardziej, lecz diametralnie się pomylił. Dziewczyna była niską blondynką o długich, lecz bardzo suchych i zniszczonych włosach. Końcówki miała po rozdwajane, aż było to widoczne na pierwszy rzut oka. Była nieumalowana. Na jej twarzy można było zauważyć pełno pryszczy i piegów. Brwi miała niewyregulowane tak, że jej bardzo zarosły i teraz zamiast dwóch miała tylko jedną długą brew. Ubrana była w babcine ubrania. Pod ich warstwą nie była widoczna jej sylwetka , przez co wyglądała na grubszą niż w rzeczywistości była. Wyglądała w nich tak okropnie ,że farmerzy mogliby ją zatrudnić jako strach na wróble. Długa do kostek czarna spódnica z grubego i sztucznego materiału spódnica z czerwonymi rajstopami , a do tego brązowymi drewniakami i z niebieską, dużą babciną zniszczoną bluzką na długi rękaw dodawały tej dziewczynie lat, zamiast je odejmować. W dodatku śmierdziały stęchlizną. Był to zapach nie do wytrzymania. A jej perfumy nie były wcale lepsze. Śmierdziały jak spocony pies. Jedynym plusem w jej ohydnym wyglądzie były duże błękitne jak bryza morska oczy. Tak samo jak oczy miała cudownie piękny biały uśmiech, lecz i on nie odwrócił jego uwagi od tego jak jego właścicielka wyglądała. Najchętniej zwiałby, gdzie pieprz rośnie byle, by to już nigdy nie wrócić, ale już nie mógł się wycofać. Musiał to jakoś przeżyć.

-Eeee dzień dobry. Nazywam się Alfonso Herrera. Ja jestem w sprawie mieszkania. Dzwoniłem dziś do... pani. Ogłoszenie jest jeszcze aktualne?- spytał z nadzieją w głosie, że może już ktoś się do niej wprowadził i nie będzie musiał z nią mieszkać.

Ale co ja gadam?! Kto , by chciał z tą wstrętną brzydulą mieszkać?! Ależ się wplątałeś stary, biły się jego myśli w głowie.
Ona przyjrzała mu się bardzo uważnie. Musiała przyznać, że z tego pana Herrery było niezłe ciasteczko, które z chęcią ( i zapewne warto ) można by było schrupać. Jej zdaniem wyglądał tak ubrany oszałamiająco i w dodatku bardzo seksownie. Był jak Adonis. Patrzenie na niego nigdy, by się jej nie znudziło. Jej cudowne myśli o nim przerwał jego słodki, cudownie męski , lekko zachrypnięty głos. Dopiero teraz zauważyła z jakim obrzydzeniem spoglądał na nią. Zrozumiała również, że bezinteresownie tak się nie ubrał jak i to, że znowu nawiedził ją kolejny podrywacz, który każdą kolejną noc spędza z inną kobietą i, że jej wygląd kolejnego rozczarował.
Jak zwykle, pomyślała.
Znacznie szybko posmutniała. Chyba nigdy nie znajdzie mężczyzny, który pokocha ja ze względu na jej wygląd wewnętrzny ,a nie zewnętrzny.

- Dzień dobry! Wiem kim pan jest. Ja jestem Anahi Portilla. Miło mi pana poznać. Tak. Ogłoszenie jest jeszcze aktualne. Proszę niech pan wejdzie. Oprowadzę pana po mieszkaniu, a pan zdecyduje czy odpowiadają panu na tyle warunki, aby mógł tu zamieszkać. Dobrze?

Nic nie powiedział tylko pokiwał głową na znak zgody i wszedł do środka.
Musiał przyznać, że mieszkanie było bardzo dobrze wykończone oraz bardzo nowoczesne i do tego tak duże, że każdy mógłby znaleźć swój kącik. Składało się one z jednego piętra. Na górze znajdowały się trzy pokoje w tym jednym z nich była ogromna garderoba. Druga znajdowała się na dole w holu, lecz była mniejsza od tej na piętrze . W lokum znajdowały się dwie o zbliżonych wymiarach co garderoby, łazienki. Jedna była zaraz obok salonu na dole , a druga w korytarzu na górze. Jego uwagę przykuła jednak kuchnia. Mieściło się w niej wszystko czego słynni mistrzowie kuchni mogli by sobie wymarzyć. Duża pojemna lodówka, idealny piec, wielofunkcyjny robot kuchenny, najlepsze zmywarki, piękne zastawy itp. Jedynie salon był ubogo urządzony. Stała w nim wielka skórzana kanapa , wielki telewizor, plazma. Miała chyba pięćdziesiąt dwa cale i kilka komód i szafek. Kwiaty, najróżniejsze rodzaje i lampy dopełniały całość tego salonu , ale i także domu.
Był pod ogromnym wrażeniem. Co nie uszło uwadze blondynki.

- Sama urządzałam. – powiedziała z dumą.

On zszokowany tą informacją nie mógł uwierzyć, że taka brzydula jak ona mogła mieszkać w takim pałacu i go jeszcze tak urządzić.
Gdyby była atrakcyjną blondynką bez obaw bym się jej oświadczył, pomyślał.
Po chwili oczarowany tym rewelacyjnym jego zdaniem mieszkaniem , bez zastanowienia palnął:

- Zdecydowałem, że chcę tu zamieszkać. I to nawet w tej chwili.

Anahi nie spodziewając się takiej reakcji po brązowookim brunecie , uśmiechnęła się uradowana tą wieścią. Wręcz skakała z radości, że wreszcie kogoś znalazła by na spółkę płacić czynsz za to dość drogie mieszkanie za, które zapłaciła nie małe pieniądze, a nie należała do zbytnio do bogatych osób z wyższych sfer. Wiedziała, że to początek nowej, zapowiadającej się wspaniale przygodzie

- Bardzo się cieszę z tego powodu. W takim razie zaraz przyniosę dla pana umowę i będzie pan oficjalnie moim współlokatorem.

Gdy zorientował się co powiedział było już za późno, ponieważ podpisał umowę, której nie można zerwać. Dopiero teraz sobie uświadomił w co się właśnie wpakował.

Podryw czy miłość?Stories to obsess over. Discover now