Bezbolesna Miłość

6 2 0
                                        

A co jeżeli powiem, że nasze słabości i lęki potrafią nam pomóc? Tak wiem, że to dziwne - jak, na ten przykład, lęk wysokości może mi pomóc? - zapytasz. Na przykład tak, że nie wleziesz na dach z, którego możesz się spierdolić, no, ale dobra odbiegam trochę od tematu.

W skrócie: jestem 19 letnim chłopakiem, który przeżył swój pierwszy zawód miłosny jakiś rok temu. Dla wielu może to wydawać się śmieszne - co to za miłość w tak młodym wieku? Wiele razy to słyszałem, ale dla mnie to było coś wielkiego, coś potężnego. Czułem, że przy mojej drugiej połowie mogę wszystko. Nigdy nie czułem takiego szczęścia. Ale nic nie trwa wiecznie jak to mówią.

Rozstaliśmy się. Niekoniecznie w zgodzie. Nigdy w życiu tak nie cierpiałem. Stało się to na początku wakacji więc miałem bardzo dużo czasu na myślenie. Moim głównym zajęciem było patrzenie na ścianę, przerywane płaczem spowodowanym retrospekcją jakiegoś miłego wspomnienia z moją (jeszcze wtedy) ukochaną. Jeżeli ktokolwiek kiedyś rozstał się z osobą, do której czuł jeszcze choć trochę tego samego uczucia co w czasie związku, to wie, że jedną z cięższych rzeczy jest myślenie o tym co ta druga osoba w tej chwili robi. Może teraz właśnie z kimś randkuje? Albo ktoś już ją podrywa?

Wtedy wpadałem w szał. Miałem ochotę zatłuc każdego kto się do niej zbliży, ale wiedziałem, że sprawił bym jej tym przykrość, a tego bałem się jeszcze bardziej, niż że znajdzie sobie kogoś innego. Czułem, że brakuje mi kogoś. Całe dnie spędzałem sam w pokoju. Próbując zająć myśli komputerem czy głośną muzyką. Przyjaciele widzieli, że jest ze mną źle i starali się pomóc, ale całkowicie się odciąłem. Z biegiem czasu nie rozumiem nawet czemu.

Dobra, wszystko zaraz się wyjaśni. Pierwsze dwa tygodnie wakacji zniszczyły mnie. Straciłem na wadze (chociaż już wtedy nie byłem zbyt masywnym chłopakiem), nie potrafiłem z nikim rozmawiać, sen tak naprawdę był najgorszą i najlepszą rzeczą w ciągu doby. Jedyne na co wtedy miałem ochotę to właśnie sen, który choć na chwilę odrywał mnie od wspomnień, ale z drugiej strony myśli napływające do głowy przed zaśnięciem niszczyły mnie coraz bardziej, z dnia na dzień. W końcu, pewnej, nocy naszła mnie jedna z najgorszych myśli jakie mogły akurat wpaść mi do głowy.

Przypomniałem sobie wspomnienie, które dawniej spowodowałoby zapewne uśmiech na mojej twarzy, lecz teraz zadziałało odwrotnie. Piknik na łące, z winem, pocałunkami i wyznaniem miłości. Łzy same podeszły mi do oczu, gardło ścisnęło się nienaturalnie i wtedy usłyszałem płacz. Myślałem, że może moja rodzicielka zobaczyła jak wyglądam i zaczęła płakać, ale to nie była ona. Odwinąłem kołdrę, żeby sprawdzić czy to ona.

Zbladłem. Poczułem jak zimny dreszcz szybko płynie po moich plecach, jak adrenalina daje o sobie znać przyśpieszając bicie mojego serca. Naprzeciw mojego łóżka przy ścianie siedziało coś, jakby kobieta. Cicho płakała, chowając twarz w kolana. Zobaczyłem, że po jej nogach zaczyna spływać krew. Nie potrafiłem się ruszyć, ani wydać z siebie żadnego dźwięku. Podniosła delikatnie głowę. Wtedy zobaczyłem skąd wydobywa się krew. Nie miała oczu, a z dziur w, których powinny się znajdować, lekko spływała krew, jak łzy. To coś miało długie czarne włosy sięgające podłogi. Skóra na twarzy była pomarszczona, wyglądała jak skóra z palców, które bardzo długo były moczone w wodzie. Nie miała ust. Na kolanach spoczywały poskręcane, chude ręce, dłonie pełne blizn, zakończone długimi, ciemnymi paznokciami.

Złapaliśmy kontakt wzrokowy (jeżeli można tak powiedzieć), przez chwilę trwaliśmy w bezruchu, przez parę sekund, które trwały dla mnie jak wieczność. Nie wiem co mi odbiło, ale odezwałem się do tego czegoś jak do przyjaciela. Czułem, żal i smutek patrząc na to nią, co jednak nie zmieniało faktu, że byłem przerażony jak nigdy w życiu.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Aug 19, 2017 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Bezbolesna MiłośćStories to obsess over. Discover now