1.

28 2 0
                                        

-Dzzzzz dzzzzzzzz- zadzwonił dzwonek.
-KRIS RUSZ DUPĘ I OTWORZ DRZWI!!!- usłyszałem krzyk mojej matki.
-Już iiiidę... O hej Misha- przywitałem kumpla przyjacielskim uściskiem.- Jak leci? Chodźmy do mnie.
-Dobrze, a u ciebie? Już idę, czekaj zdejmę buty.
Weszliśmy po schodach do mojego pokoju umieszczonego na pierwszym piętrze naszego domu.
-Kris mam nowinę!!!- Misha był wyraźnie podekscytowany
-No dawaj.
-Wczoraj wystartowały zapisy na casting na Eurovision Song Contest 2017!!! MUUSIIISZ SIĘ ZGŁOOOSIIIĆ!!!!!
-Yyyy... Czekaj co? JA na Eurowizję?! Misha to nie jest śmieszne. A tak poza tym, ładna bluza- dodałem z uśmieszkiem wskazując na ubranie kolegi w gustownym pudrowo różowym kolorze.
-Dzięki. Ja wcale nie żartuję! Nawet wybrałem ci piosenkę. Zaśpiewasz skróconą wersję piosenki "Human" Rag'n'bone Man'a.
-Dlaczego skróconą?
-Haa, nie protestujesz! Bo piosenki zgłoszeniowe muszą trwać do 3 minut. Chodzi o to, że wysyłasz im na maila piosenkę śpiewaną przez ciebie w pliku mp3 i nagranie video jak śpiewasz, żeby nie było że to ktoś inny. Potem oni wybierają kilkunastu wokalistów dla których organizowany jest koncert, i na tym koncercie wybierają tego jednego, który jedzie na Ukrainę na międzynarodowe finały.
-No nie wiem Misha...
-NO KURWA CZŁOWIEKU TO JEST TWOJA KURWA ŻYCIOWA SZANSA A TY MI TU KURWA KRIS PIERDOLISZ ŻE TY SIĘ BĘDZIESZ KURWA ZASTANAWIAĆ?! NIE MASZ NIC DO GADANIA BO JEŻELI SIĘ NIE ZGODZISZ TO CIĘ SIŁĄ ZMUSZĘ XD!!!!
-No dobra kurwa okej kurwa zgoda hahahaha ale kurwa i tak nic z tego kurwa nie wyjdzie kurwa- odpowiedziałem naśladując wypowiedź mojego przyjaciela.
-No ja ci kurwa radzę!!!- Misha pogroził mi palcem po czym wybuchneliśmy śmiechem i nie mogliśmy się ogarnąć przez pół godziny. Potem założyłem moje ulubione zerówki i białe supry które doskonale komponowały się z moimi czarnymi rurkami z dziurami na kolanach i wojskową parką. Przeczesałem włosy ręką i wyszliśmy z mojego domu. Nie szliśmy w żadne konkretne miejsce - po prostu chcieliśmy się przejść. Nagle zauważyłem coś dziwnego - z wnętrza bramy jakiejś starej kamienicy dochodziły stłumione krzyki i głośny śmiech. Misha najwyrażniej też to usłyszał. Spojrzeliśmy na siebie i od razu wiedzieliśmy że trzeba iść zbadać sytuację. Podbiegliśmy w tamtym kierunku i zobaczyliśmy bandę chłopaków w naszym wieku  trzymającą za ręce jakąś dziewczynę której także zasłaniali usta żeby nie mogła krzyczeć. Brunetka próbowała się wyrywać, ale nie miała szans z dryblasem który ją trzymał.
-HEJ! CO WY ROBICIE?!- Misha krzyknął głośno, co spowodowało że wszyscy chłopcy obrócili się w naszym kierunku.
-Coś, co was nie obchodzi- podszedł do nas jakiś blondyn, chyba przywódca bandy. Rozpoznałem chłopaka z klasy Mishy- czemu nam przeszkadzacie?
-Hmmm.. Zastanówmy się.. Może naprzykład nie chcemy żebyście zgwałcili tą dziewczynę?! Johann, dobrze ci radzę ją puścić bo rozpowiem w szkole że napastujesz dziewczyny i z opinią pupilka możesz się pożegnać.
-Kurwa! Tym razem wygrałeś, Misha-splunął- ale obiecuję ci, następnym razem nie będzie tak łatwo. Weźcie sobie tą dziwkę!- dryblas trzymający dziewczynę pchnął ją w naszą stronę.
-Chodź, idziemy stąd- powiedziałem do przestraszonej nastolatki. Przy okazji mogłem się jej dokładnie przyjrzeć. Była bardzo ładna - miała proste ciemno-brązowe włosy do łokci, ciemne duże oczy i pełne usta. Miała szczupła figurę i paznokcie pomalowane jedynie nabłyszczaczem. Ubrana była w beżowy płaszcz związany w pasie, czarne rurki i czarne botki na niskim obcasie, a mimo tego była raczej niska.
Wyszliśmy z bramy i udaliśmy się do niedalekiej kawiarni. Zamówiliśmy wszyscy po cappuccino i zaczęliśmy rozmawiać.
-A więc powiedz nam coś o sobie, czemu tam się znalazłaś.-Misha wydawał się być zainteresowany dziewczyną.
-Mam na imię Katherine, ale mówcie mi Kath. Chodzę do równoległej klasy co wy.
-Kojarzę cię z korytarza- powiedział mój kumpel.
-Byłam tam, ponieważ dałam kosza Johannowi i...
-Zuch dziewczyna. Takim trzeba się stawiać-Nie dało się nie zauważyć że Kath zaczynała się coraz bardziej podobać Mishy.
-I oni chcieli się zemścić. Nie wiem co planowali, ale...
-Nie mart się, z nami nic ci nie będzie.
-Dziękuję wam. Boję się co by mi zrobili gdyby nie wa....
-Nie ma sprawy.
-CZY TY MI MOŻESZ NIE PRZERYWAĆ?!-Mishę zamurowało- DZIĘKUJĘ. A więc jeszcze raz chcę wam podziękować za pomoc.
-Nie.. Nie ma sprawy- Misha chyba się zawstydził haha. Był przyzwyczajony że to on zawsze wszystkim przyrywa a jemu nikt nie może. I to on zawsze na wszystkich krzyczał. A teraz nie dość że ktoś się na niego wydarł, to jeszcze była to niższa od niego o głowę dziewczyna.
Na koniec Kath za nasz zapłaciła. Nie chcieliśmy na to pozwolić ale była szybsza i wręczyła kasjerce banknot nim zdążyliśmy zaprotestować. Potem powiedziała że to i tak za mało za uratowanie przed bandą Johanna. Wymieniliśmy się z nią numerami telefonów i poszliśmy każdy do swojego domu. Trochę mi było szkoda że Misha "przejął dowodzenie" bo wyszedłem trochę na przydupasa a mi też Kath zaczynała się podobać. No ale trudno, jak spotkamy się znowu udowodnię jej że nie tylko Misha się liczy.

______________________________________

No to mamy pierwszy rozdział. Mam nadzieję że się podobał. Jak widać w historię Eurowizji wplata się jakaś inna :) pozdrawiam wszystkich #teamkris i resztę :*

Eurovision? - Kristian KostovDes histoires addictives. Découvrez maintenant