1. Nowy stary początek

3 0 0
                                        

  Juliet nigdy nie przepadała za długą jazdą samochodem.  Zbyt bardzo się nudziła, a to doprowadzało ją do szału. Dziewczyna uwielbiała być w ruchu, a siedzenie w ciasnym aucie obok milczącego brata i rodziców słuchających starych przeboi nie napawało jej optymizmem.
- Daleko jeszcze? - Spytała Juliet po raz kolejny pochylając się do przodu, aby rodzice ją usłyszeli.
- Już o to pytałaś jakieś pięć minut temu, skarbie - odparła mama przetrząsając swoją torebkę - nie zachowuj się jak dziecko - dodała.
  Juliet z westchnieniem oparła się o siedzenie.
- Ale ja jestem dzieckiem... Jeszcze - mruknęła pod nosem dziewczyna.
- Wcale nie wyglądasz jak dziecko. Raczej jak siedemnastolatka, która nie chce być samodzielna. - Wtrącił Raphael, brat Juliet. Był skaterem i uwielbiał dokuczać siostrze. Choć miał już dwadzieścia lat, często sam zachowywał się jak dzieciak.
  Juliet spojrzała na niego spod przymróżonych powiek i rzuciła w niego pustą butelką po wodzie. Opakowanie zderzyło się z jego czarną czapką z daszkiem, którą miał na głowie.
  Dziewczyna wcale nie chciała być dorosła. Przez całe dzieciństwo to właśnie Juliet musiała być tą trzeźwo myślącą osobą. W porównaniu do Raphaela, nie umiała zachowywać się niedojrzale i lekkomyślnie. A teraz, gdy już prawie była dorosła, nie mogła znieść tej myśli, że za niedługo będzie musiała opuścić rodzinny dom, aby zamieszkać w akademiku.
  Przynajmniej wracam do starego domu, pomyślała i zaczęła bawić się kosmykiem brązowych włosów. Tak bardzo chciała wrócić do starej szkoły, spotkać się ze znajomymi, których miała tutaj i... spotkać Petera.
  Gdy w jej myślach pojawił się obraz uśmiechniętego, czarnowłosego chłopaka jej serce zaczęło szybciej bić.
  Od kiedy tylko go spotkała wiedziała, że to będzie jej towarzysz zabaw. Po kilku latach znajomości jej uczucia co do Petera stały się dziecięcym zauroczeniem, lecz teraz nadal na samą myśl o nim czuła motyle w brzuchu.
  Czy to możliwe, by przez siedem lat rozłąki ona nadal coś do niego czuła? Juliet nie była tego taka pewna.
  Chcąc przerwać myśli o jej dawnym koledze, postanowiła wyjrzeć przez okno. Okazało się, że zrobiła to w idealnym momencie, ponieważ właśnie jej oczom ukazał się plakat, który informował, że właśnie tutaj zaczyna się Nowy Jork.
- Pamiętacie jeszcze te okolice? - Powiedział wesoło tata, po czym dodał trochę gazu.
  Juliet czuła podekscytowanie i zarazem niepokój. Jak dużo się zmieniło? Czy jej dawni znajomi nadal tu mieszkają? Sama już nie wiedziała, co o tym wszystkim myśleć. Przynajmniej znów była w domu. Trzymała się tej myśli i nie dawała się ponieść emocjom.

  ***
Dom. W końcu miała go przed sobą. Stał tutaj dokładnie tak jak go zapamiętała. Białe ściany w ogóle nie poszarzały, w oknach wciąż widać było również białe żaluzje. Czerwony dach odcinał się od ścian, lecz pasował do altanki, która stała tuż obok.
- Witaj w domu. -Rzekła mama stając obok córki. Objęła ją ramieniem i przytuliła.
- Kto się opiekował domem? - Spytała Juliet patrząc na równo skoszony trawnik.
- Pan Graysh. Chyba go pamiętasz? Mieszka naprzeciwko. - Mama wskazała na dom z czerwonej cegły, który miał złote zdobienia.
   Przytaknęłam i skierowałam się za resztą mojej rodziny w stronę drzwi. Przeszła po schodach, na których, tak jak zapamiętała, ostatnia płytka była uszczerbiona.

  Zerknęła na machoniowe drzwi i weszła do środka. Wszystko znajdowało się w tym samym miejscu jak przed wyjazdem. Jedynym elementem zmieniającym wygląd tego domu był wszechobecny kurz, który osadził się na folii, która okrywała nieliczne meble.
  Przeszła przez hol mijając duże zdobione schody, po czym skierowała się do kuchni. Jej brat właśnie ściągał folię z wielkiego hebanowego stołu. Juliet dobrze pamiętała jak nie raz z Raphaelem biegali wokół niego. Uśmiechnęła się sama do siebie przejeżdżając ręką po kuchennym blacie. Całe szczęście, że nie ma już na sobie tyle kurzu, pomyślała dziewczyna.
  Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Spojrzała na brata a potem na korytarz, skąd doszedł ją głos taty:
- Ja otworzę!
  Po chwili usłyszała stłumione powitanie i rozmowę. Domyśliła się, że to pewnie pan Graysh przyszedł ich przywitać.
  Nie przejmując się zbytnio przybyciem pierwszego gościa, udała się na pierwsze piętro. Swoje kroki skierowała do przedostatnich drzwi po lewej stronie. Wzięła głęboki wdech i nacisnęła na klamkę o złotej barwie.
  Drzwi otwarły się cicho ukazując pokój, z którym wiązało się wiele wspomnień Juliet. Wkroczyła do środka i spojrzała na blado pomarańczowe ściany, na których nadal wisiały jej obrazki.  Uśmiechnęła się sama do siebie i ruszyła do ściany na przeciwko.
  Wisiał tam rysunek przedstawiający rodzinę Juliet, która stoi na lotnisku. Pamiętała jak go rysowała. Każde pociągnięcie pędzlem dokładnie zapisało się w jej umyśle. Różowa sukienka, jaką miała na obrazku, była targana przez wiatr ladującego za plecami rodziny samolotem. Raphael trzymał w ręku swoją ukochaną deskorolkę, a rodzice stali obok nich wpatrując się w mapę.
  Cały ten pokój był jej podróżą do przeszłości. Tak bardzo pragnęła, aby tu wrócić. Lecz teraz czuła w sobie pustkę. Ani jednej emocji. Tylko wspomnienia z minuty na minutę mnożyły się w jej mózgu.
  W pewnym momencie dziewczyna otrząsnęła się ze wspomnień. Jeszcze raz spojrzała na rysunek i wyszła z pokoju. Cisza jaka panowała sprawiała, że czuła się niezręcznie, jakby to nie był jej dom.
  Gdy znalazła się na schodach do jej uszu doszły różne głosy. Skierowała się z powrotem do kuchni, w której byli jej rodzice i pan Greysh. Jej brat gdzieś zniknął.
- O jesteś. Właśnie miałem cię wołać. - Rzekł tata, gdy zauważył Juliet w drzwiach.
- Dzień dobry, panie Greysh - przywitała się - gdzie się podział Raphael? - powiedziała, tym razem zwracając się do rodziców.
- Poszukaj go w garażu. Tam ostatnio go widziałam - odparła mama.
  Dziewczyna kiwnęła głową i wyszła na zewnątrz.
  Po wyjściu na podjazd Juliet od razu usłyszała hałas dochodzący z miejsca, o którym mówiła mama. Tylko Raphael był zdolny do tak głośnego hałasowania.
  Brat dziewczyny stał na końcu garażu i grzebał w jednym z pudeł. Stał tyłem do drzwi, więc nie zauważył wchodzącej siostry.
- Czego szukasz? - krzyknęła Juliet tuż przy uchu chłopaka, przez co upuścił trzymaną w ręku latarkę.
- Juliet! Chcesz, żebym zszedł na zawał w tak młodym wieku?! - zawołał i spojrzał na nią poirytowany, na co dziewczyna uśmiechnęła się niewinnie.
- Nie sądzę, żeby ci się to przytrafiło - odparła - to czego szukasz?
- Szukam mojej starej deskorolki. Pamiętam, że gdzieś tutaj ją włożyłem - nadal przeczesywał pudełko wyrzucając z niego zawartość.
- Może ci pomóc? - zapytała siostra zagladając do pudła obok. Na samym wierzchu znajdowały się w nim pointy, które tak dobrze pamiętała. Uwielbiała lekcje baletu. Po wyjeździe nadal ćwiczyła ten taniec, lecz w związku z przeprowadzką, ponownie musiała przerwać naukę.
  Westchnęła i odłożyła obuwie na bok. Zamierzała zabrać je do pokoju.
  W kartonie znajdowały się jeszcze: pusty album na zdjęcia, dwa słoiki wypełnione jakimś płynem, kilka książek przygodowych, doniczka wypełniona ziemią oraz stara mikrofalówka. Ani śladu po deskorolce. Juliet odstawiła puste opakowanie i zaczęła sprawdzać kolejne. Nie uważała tego za nudną robotę, ponieważ lubiła wspominać dzieciństwo, a przeglądanie starych pudeł dawało ku temu najlepszą okazję.
- Mam! Tu się ukryła! - wykrzyknął Raphael. Trzymał w ręku deskorolkę. Była czarna ze śladami użytkowania, a pod spodem znajdował się biały napis na czarnym tle. Zgodnie z tym jal pamiętała dziewczyna pisało tam: Forever Young.
- To co teraz bedziesz robił? - zadała pytanie bratu. 
  Chłopak popatrzył na nią spod zmrużonych powiek.
- Dlaczego się tak dopytujesz? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
  Juliet wzruszyła ramionami. Nie chciała mu mówić, że po prostu nie chciała być sama.
- Tak tylko się zastanawiałam - rzekła przeczesując swoje brązowe włosy - myślałam, że może masz ochotę pooglądać jakieś filmy?
- Jesteś dziś zbyt miła - powiedział jej brat - nie wiem czego chcesz, ale zaryzykuję: Jaki film ogladamy?
  Juliet zaśmiała się.
- Czy ty zawsze uważasz, że muszę czegoś chcieć?
- Tak. Zawsze tak robisz.
- No dobra. Może i tak, ale nie tym razem. Po prostu coś oglądnijmy - rzuciła i skierowała się do wyjścia.
- Okej, ale ja wybieram! - odparł Raphael i wybiegł za swoją siostrą.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: May 12, 2021 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Chłopak z deskorolkąStories to obsess over. Discover now