Kawa

808 34 8
                                        

Simona stała na balkonie wciągając świeże, rześkie powietrze. Ubrana jedynie w cienką koszulkę i kardigan lekko dygotała jednak taki stan jej się podobał. Lubiła zimno, kiedy było zbyt gorąco mózg jej się lasował, a ciało odmawiało posłuszeństwa.
W kieszeni spodni zawibrował telefon wyrywając ją z zamyślenia. Spojrzała na ekran i westchnęła. Jedna tylko osoba może do niej dzwonić o piątej nad ranem.
- Tak, słucham- te dwa słowa wypłynęły z jej ust sprawiając że poranna chrypka znikła.
- Gotowa?!- podekscytowanie rozmówczyni było widoczne w głosie.
- Na co?
- No jak to?! Przecież jutro wyjeżdżamy na narty!- Zara nie rozumiała przetensji w głosie. Przecież miała cały dzień na spakowanie się.
- Kobieto, jest piąta rano a wyjeżdamy jutro o dziesiątej.
- No tak, ale trzeba spakować wszystko: ubrania, kosmetyki, sprzęt. Mi na to czasu nie starczy!- Zara cichutko westchnęła wcześniej rozłączając się. Jina czasami potrafiła działać jej na nerwy jednak dziewczyny bardzo się lubiły o co zazdrosna była Mia, partnerka Simony. Obie dziewczyny kochały się nawzajem.

Pierwsza randka Simony i Mii była przez pewien czas numer jeden wśród tematów na językach uczniów. Dziewczyny nie zamierzały się z tym jednak kryć. Wręcz przeciwnie starały się celebrować na każdy możliwy sposób, do tego stopnia że zdjęcie ich pierwszego pocałunku znalazło się w szkolnej prasie.
Nikomu nie przeszkadzało to że dziewczyny są lesbijkami, każdy wiedział kim one są i nikt nie miał z tym problemu.

Zara pociągnęła łyk kawy delektując się gorzkim smakiem zalewającym jej gardło. Kawa zawsze pozwalała jej trzeźwo myśleć, szczególnie nad ranem.
Kiedy skończyła pić kawę zaczęłam myśleć o wyjeździe w Alpy. Zawsze marzyła żeby tam pojechać i móc podziwiać piękno i potegę gór. Więc kiedy tylko nadażyła się okazja postanowiła z niej skorzystać.

Podeszła do szafy, po czym wyciągnęła średniej wielkości walizkę. Powoli zaczęła wkładać do niej rzeczy według wcześniej sporządzonej liście. Po trzech kwadransach była spakowana. Musiała już tylko wyciągnąć narty z garażu.
Po raz kolejny zaciągnęła się świeżym powietrzem zapominając o problemach.

Ponieważ to moja pierwsza książka proszę o wyrozumiałość.
💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜💜

SilentWhere stories live. Discover now