"Skarbie, nadeszła podróż,
w którą nie mogę Cię zabrać.
Jest mi bardzo przykro z tego
powodu, ale mam nadzieję,
że dasz sobie radę dopóki
nie wrócę. Przywiozę
Ci coś ładnego, obiecuję.
Pamiętaj, że bardzo mocno
Cię kocham.
Całusy dla Ciebie i mamy.
Tata."
Dzisiaj mija drugi rok od śmierci mojego taty, a ja czytam list od niego setny raz i z każdym kolejnym razem płaczę coraz bardziej . Kończąc drugą butelkę wina stwierdzam, że na dzisiaj mi już wystarczy. Podnoszę się na lekko chwiejnych nogach i z trudnością staram się dopatrzeć na jakiej cyferce znajduję się wskazówka zegarka. Druga w nocy. Z lekkim jękiem zamachnęłam się wyrzucając obie butelki z molo do miejscowego jeziorka. Uwielbiam atmosferę jaka panuje w tym miejscu. Cisza, spokój i wspomnienia. Zawsze przychodziłam tutaj z tatą, często spędzaliśmy tu popołudnia jedząc nasze ulubione malinowe lody lub grając w piłkę. Tata zarażał ludzi pozytywną energią i właśnie to po nim odziedziczyłam, tak samo jak ciekawość do poznawania nowych miejsc. Niestety po śmierci taty byłam zmuszona zamieszkać z matką oraz jej narzeczonym, który do tej pory twierdzi, że zanieczyszczam im ich życie prywatne. Czekają jedynie aż skończę 18 lat i będą mogli mnie stamtąd wyrzucić by mieć w końcu święty spokój. Mimo iż mama wzięła rozwód z tatą to on i tak ją kochał, zawsze gdy gdzieś beze mnie wyjeżdżał, a ja zostawałam z babcią, pisał do mnie listy, w których zawsze przesyłał całusy również dla mamy. Kochał tą kobietę najbardziej na świecie i chyba nic nie mogło tego zmienić, lecz był w niej tak bardzo zakochany, że chciał by była szczęśliwa, a wiedział, że z nim nie jest dlatego wyraził zgodę na rozwód. Jedyne o co walczył to byłam ja, wygrał, ma mnie do tej pory mimo iż go ze mną nie ma. Otarłam łzy, które spływały mi po policzkach i odsuwając wspomnienia na bok postanowiłam wrócić do domu, wiedziałam, że czeka mnie dzisiaj jeszcze dużo. Nie chce wracać do tego domu. Możecie pytać dlaczego po śmierci taty nie zamieszkałam z babcią, a więc dlatego, że babcia nie dała rady walczyć o opiekę nade mną w sądzie. Kazałam jej po prostu odpuścić. Znam jej stan zdrowia i nie chce przytaczać jej zbędnych problemów jakimi między innymi jestem ja i moja nieodpowiedzialność. Ruszyłam szybkim tempem do domu, aż w końcu się w nim znalazłam. Zdjęłam po cichu buty i chciałam udać się na górę, ale jak na złość ktoś w domu nie spał. W głębi duszy miałam nadzieję, że to mama, lecz gdy tylko zobaczyłam potężną sylwetkę idącą w moim kierunku z butelką piwa w ręku cała zdrętwiałam. Mimo iż wiem jakie s ą konsekwencje tego, że wracam tak późno to i tak to robię. Wiedziałam, że jestem skończona, ponieważ mama śpi, ale nie chciałam o tym teraz myśleć, chce po prostu żeby ten dzień dobiegł końca. Nie dosyć, że jest zbyt emocjonalny to jeszcze nie mogę się w spokoju położyć spać tylko muszę słuchać morałów i takich tam. Starałam się stać jak najdalej od łysego mężczyzny, który w tym momencie zapalił światło w korytarzu i zbliżał się w moją stronę. Patrzyłam się tempo w ziemie, ponieważ zdawałam sobie sprawę z tego ile dzisiaj wypiłam i jak wyglądają moje oczy.
-Przepraszam, że tak późno, po prostu aut...-chciałam się wytłumaczyć, lecz nie dane mi było skończyć zdania, złapałam się za palący policzek, który przed chwilą miał styczność z duża dłonią mężczyzny.
Czułam jak do moich oczu napływają łzy, przez które widziałam tylko i wyłącznie ciało mężczyzny, który wracał do salonu gasząc światło na korytarzu. Dałam upust emocjom już na schodach, po których wbiegłam do swojego pokoju. Szybko się przebrałam i po wejściu do łóżka od razu zgasiłam lampkę chcąc jak najszybciej zasnąć i zapomnieć o całym tym dniu.
