P.O.V Max
- To poprostu twój ideał - stwierdził mój przyjaciel, który tłumaczy mi, że Mia to idealna kandydatka na moją dziewczynę. Nigdy się nie zgodzę z tyn określeniem, ponieważ co chwilę wypycha cycki i tyłek. Szczerze to nie są moje klimaty...
- Prędzej twój. To ty lubisz takiego typu laski - oznajmiłem z lekkim zirytowaniem.
Jest moim przyjacielem od 5 lat, a tak mało wie o mnie... Nigdy nie chciałbym związać się z Mią. To nie mój typ. Wolę delikatne dziewczyny, które nie przesadzają z makijażem. Poprostu aby była naturalna...
- Zgadłeś! Gdybyś widział jej cycki pod przemokniętą koszulką... I jej sutki - zaczął Adams.
Nienawidzę kiedy chłopacy rozmawiają o tym jakby był to conajmniej cud świata, którego nigdy nie zobaczą i nie dotknął.
Niektórzy uważają, że jestem dziwny, ale taki już jestem. To nie ja decyduje o swoich "cechach". Decyduje o tym wychowanie rodziców. Powinienem im być za to wdzięczny, że nie jestem takim dupkiem i dziwkarzem.
- Jeśli chcesz o takich rzeczach gadać to nie przy mnie - poinformowałem swojego przyjaciela.
- Patrz! Idą - wyszeptał z łobuzerskim uśmiechem.
Spojrzałem w prawo. Szła tam Mia i reszta jej przyjaciółek. Jedyne ci mnie zdziwiło to obecność Victorii.
Victoria to mój wróg od przedszkola. Znam ją zbyt dobrze i wiem, że nie lubi towarzystwa Mii, ale brunetka nie ma przyjaciół - jedynie Amandę.
- Skoro aż tak Mia ci się podoba to idź do niej. Ty serio widzisz w tym problem? To ona ma się starać czy ty? - zapytałem z lekkim oburzeniem.
Nie wiem co go zatrzymuje... Gdyby zagadał do niej teraz to jutro prawdopodobnie przyszedłby cały w skowronkach.
- To nie jest takie łatwe - burknął w odpowiedzi. Posłałem mu triumfalny uśmiech.
- Mia! Adams chce z tobą porozmawiać! - krzyknąłem w stronę blondynki z szerokim uśmiechem.
Mia prawdopodobnie się zdziwiła, ponieważ nie była w takiej sytuacji. Nikt za nikogo do niej nie krzyczał.
- Co ty kurwa robisz!? - krzyknął szeptem szatyn. Po jego zaciśniętych pięściach mogłem łatwo stwierdzić, że jest zdenerwowany. Ba! Zdenerwowany to za mało - wkurwiony.
- Jak nie ty to ja - odpowiedziałem mu pewnie i popchnąłem w stronie blondynki, która zaczęła się podnosić, ale w między czasie Victoria szepnęła coś do niej.
Ledwo słyszalnie do niej się odezwała, ale siedzieliśmy nie daleko ich, a dokładniej dwie ławeczki przed dziewczynami.
- Zazdroszczę ci - wypowiedziała. Na jej twarzy zagościł lekki smutek.
Nie jestem pewny o co jej chodziło, ale bardzo mnie to zdziwiło.
Nigdy bym nie przypuścił, że Victorii podoba się Adams. Ale ja również zazdroszczę - zazdroszczę szatynowi tego, że ma wielkie powodzenie u dziewczyn.
Do mnie mało która zagaduje, a przynajmniej flirtuje. Zawsze byłem pomijany przez dziewczyny. Z jakąkolwiek pomocą zwróconą do mnie przychodzą ZAWSZE kujonki, które nie rozumieją matematyki.
P.O.V Victoria
Adams chce porozmawiać z Mią. Niby wszystko okej, ale to wzbudza u mnie uczucie zazdrości, które mnie wręcz pożera od środka...
Nie, nie jestem zazdrosna o Adams'a. Jestem zazdrosna o Mie (nie wiem jak to się odmienia ~ autorka) i o jej powodzenie u chłopaków.
Myślę, że również jestem ładna, ale niestety... U nas w szkole nie ma żadnego chłopaka, który nie leci na sztuczny seksapil.
To naprawdę boli - być nie zauważona przez chłopaków. Nie być przez nich obdarowana zalotnym spojrzeniem... Moje życie nigdy nie było aż tak nudne.
- Zostań tutaj. Zaraz przyjdziemy - oznajmiła jedna z przyjaciółek Mii.
Mia jak i reszta są naprawdę miłe, ale jednak zbyt nie naturalne. Wiecznie umalowane, sztucznie uśmiechnięte. A ja? Gdy mam powód to uśmięchnę się, maluję się delikatnie i nie flirtuje z chłopakami, ponieważ to nie ja mam się starać.
Zostałam właśnie sama z moim wrogiem - Max'em. Nie kiedy wyobrażam sobie jego przeprosiny. Chciałabym aby taki moment nastał, ale jednak znając tego dziwkarza i jego chęci wydukania jednego słowa przepraszam... Ja poprostu podziękuję takiego przyjaciela.
W oczach zaczęły zbierać łzy, ponieważ w tym momencie przypominałam sobie dawne czasy. Czasy, w których ja i Max byliśmy przyjaciółmi. W przedszkolu na powitanie i pożegnanie zawsze się przytulaliśmy, a teraz obdarowujemy siebie nawzajem nienawistnym spojrzeniem.
Ale nie jest ono takie nienawistne. Czuję w nich ból, który towarzyszy mi zawsze kiedy go zobaczę.
Teraz chciałabym go mocno przytulić i oznajmić każdemu, że on jest mój. Nie ważne w jakim sensie. Ważne, że mój.
- Czemu płaczesz? - zapytał mnie... Max.
Szybko wytarłam mokre policzki od łez i spojrzałam na bruneta, który sprawia mi tyle bólu i również krzywdzi mnie jednym spojrzeniem.
- Myję policzki - odparłam.
Wiem, że to jedna z najgłupszych rzeczy jakie mogłam przy nim powiedzieć.
- Dawno z tobą nie rozmawiałem - stwierdził zmieniając temat.
To prawda... Ostatnio rozmawialiśmy przed jego ważnym meczem. Pokłóciliśmy się wtedy o Adams'a, ponieważ on wyznał mi miłość, ale brunet się z tym nie zgadzał. Wyjaśniał mi jakim jest dziwkarzem i prędzej czy później złamie mi serce. Skończyło się na tym, że do dwójki chłopaków przestałam się odzywać.
- Prawda - wyszeptałam.
Nie chciałam przy nim płakać. Nie chciałam przy nim okazywać, że tęskniłam za nim. Za jego szczerym uśmiechem... Za nim całym.
- Już mnie nie stracisz, skarbie - oznajmił i lekko mnie przytulił.
Po moim ciele przeszła fala dreszczy. Na moją twarz wkradł się szczery uśmiech, a z moich oczu zaczęły płynąć niekontrolowane łzy. Łzy szczęścia... Strasznie tęskniłam za jego bliskością.
_________________
I jak się podoba? To moja pierwsza książka więc proszę o wyrozumiałość, ponieważ nie jestem w tym najlepsza. Moją "książkę" tworzę w snach, więc postanowiłam przelać ją na wattpada :-)
Gdyby kogoś jednak obchodziło ile rozdziały będą miały słów to około 900 lub 1 000. Ozywiście postaram się aby były dopracowane i zawierały jak najmniej błędów.
Widzimy się w następnym rozdziale ^^
Jakby kogoś ciekawiło ile prolog ma słów to proszę bardzo - 913 słów :-)
VOCÊ ESTÁ LENDO
Skarb
Ficção Adolescente''Jego każdy, delikatny dotyk sprawia, że dostaję dreszczy. Jedno muśniecie moich warg lub policzka sprawia, że się rozklejam. Budzenie się każdego dnia w jego ramionach daje mi nadzieję na coś większego, niż przyjaciel...''
