Rozdział I "I wtedy zobaczyłam jego..."

1.3K 118 28
                                        

Majtki Calvina Kleina, garnitur Gucci, lakierki Balmain...
Wszystko było gotowe tylko nie ja. Dlaczego?
Prosta odpowiedź. Po prostu wiem co mnie tam czeka, a raczej... kto mnie tam czeka. Pamiętam to wszystko jeszcze bardziej dokładnie niż wam się wydaje. Jej wzrok, jej głos, jej piękną twarz. To wszystko na zawsze pozostanie przed moimi oczami. Nie potrafię o niej zapomnieć rozumiecie? Minęło już kilkanaście miesięcy odkąd po raz ostatni się widzieliśmy. Jak wrażenia?
Chujowe.
Codziennie próbuję się z nią skontaktować, ale to tylko idzie na marne. Nie mam pojęcia czy zmieniła numer telefonu, zablokowała mnie... Wysyłałem nawet różne kartki i listy, ale nic z tego. Żadnej odpowiedzi. Przez pierwsze miesiące rozłąki miałem chore pomysły - chciałem ją śledzić, napaść na nią, a nawet porwać. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że nie mogę jej kontrolować. Za chuja nie dowiem się jak się czuje, co robi, jakie ma plany, czy jest zdrowa... czy mnie w ogóle pamięta. Jak wariat śledzę strony poświęcone jej, gdzie fani umieszczają najnowsze zdjęcia i nagrania, bo właściwie to już tylko to mi pozostało. Serce mnie boli gdy widzę ją w towarzystwie jakiś jej znajomych, a najbardziej jakiś chłopaków. Przysięgam. Szlak mnie trafia, bo zdaje sobie sprawę z tego, że to nie jestem ja. To nie mogę być ja.
Ale to się zmieni właśnie dziś.
Dziś odzyskam kobietę, którą straciłem ponad rok temu przez własne zachcianki i głupotę.

Szykuję się obecnie na pokaz Victoria's Secret. Nie, nie występuję. Jestem jednym z honorowych gości. Przysięgam, że Bóg mnie kocha - mam miejsce w pierwszym rzędzie. Nic innego teraz nie potrzebuję jak zobaczenie tej wspaniałej Llorensowej dupy po tylu miesiącach. Daje słowo, że całym moim w życiu bardziej zgrabnego, jędrnego i okrągłego tyłka nie widziałem. Stęskniłem się za tym widokiem, ale ...

–Justin, kochanie! - kurwa jeszcze jej tu brakowało.

–Coś się stało? - zapytałem Laury - mojej obecnej dziewczynyy... Zdziwiliście się? Powiem wam całą prawdę. Ten związek również miał być ustawką, ale ta blondyna na mnie leci i to widać bardzo dobrze. Cały czas się ślini na mój widok i szczerze to nie chciałem tej całej szopki, ale tak zarządził Scooter. Tak swoją drogą to nie wiem czy ślini się bardziej na mój widok, czy jak widzi mój zegarek, ale możecie spać spokojnie - teraz jestem ostrożny. Sami wiecie, że tak bywa w showbiznesie. Nakręcałem razem z nią teledysk do jednej z moich piosenek i Braun przecież nie mógł przepuścić takiej okazji. Musiał nas oczywiście ze sobą szpiknąć. Teraz ten związek jest bardziej realny, a nie ni stąd, ni zowąd. Dużo ludzi myśli, że chodzę z Laurą po to, aby zezłościć Livię, ale uwierzcie, że nie miałem takich zamiarów. Pomimo tego, że minęło już całkiem sporo czasu media, dziennikarze, a nawet moi fani... oni doskonale wiedzą, że nie jestem z nią szczęśliwy. Gdyby nie ten nieplanowany, szybki numerek po za planem teledysku może nie musiałbym się z nią użerać i ciągnąć jej wszędzie ze sobą. Ona serio myśli, że jestem w niej zakochany. Najchętniej powiedziałbym jej o tym, że nic do niej nie czuję i nie jest między nami tak, jak ona myśli, ale nie mogę bo znowu wyjdę na skurwysyna. Błagam, spróbujcie mnie zrozumieć chociaż trochę.

–Nie, nic się nie stało. Przyniosłam ci krawat. - podeszła do mnie i ułożyła swoje dłonie na mojej klatce piersiowej przejeżdżając kilka razy od góry do dołu. Zawiązała zwinnie krawat i szeroko się uśmiechnęła.
Ja nie mówię, że ona jest brzydka bo tak nie jest. Laura jest ładną kobietą, ale kurwa mojej Livii do pięt nawet nie dosięga.  To znaczy... już niedługo mojej.

Pocałowała moje usta i schodziła na moją szyję. W tym momencie moje mięśnie się napięły. No proszę. I jeszcze działała mi na nerwy.

–Może masz ochotę na szybki... - nie dokończyła bo odepchnąłem ją od siebie.

–Nawet. Nie próbuj. Mnie. Wydymać... - syknąłem w jej stronę. Gdy myślę o mojej modelce i ktoś mi w tym przerywa zawsze łapie mnie wkurw, ale Laura to już przesada bo ją mogę mieć ciągle, a Llorens nie. Mam tego serdecznie dość. Odkąd jesteśmy "razem" dzień w dzień myśli tylko o dobrym seksie, ale mi to nie wystarcza. Ja potrzebuję czułości, a ta dziewczyna nie potrafi mi jej okazać. Czasami mam wrażenie, że obciąga mi tylko po to żebym jej zapłacił. Tak, macie racje. Płacę jej za to, w ogóle... nie ważne, to wszystko jest pojebane. 

You're my Angel | j.b.Histórias para pegar e não largar. Descubra agora