♦Hazel♦
Sobota, 11:09.
Dzisiejszy ranek był zwyczajny, jak zawsze... Byłam jeszcze w piżamie, a wiedząc, że rodzice będą na mnie za to źli, zaczęłam się ubierać. Włożyłam na siebie czarne legginsy z dziurami kolanach, białą bluzkę z napisem "Bad and swag girl, there is no feeling"... Na to nałożyła moją czarną kórtkę ze skóry. Potem trochę sobie roszczesałam włosy i nałożyła makijaż, czyli ciemną brązową szminkę, tuż do rzęs, czarny cień do powiek, fluid i troszkę ciemnego pódru na policzki.
Zeszłam na dół, po czym zobaczyłam moich starych, jak zawsze wyprostowani i ubrani jak na jakąś galę ;-;
- Witaj skarbie. Śniadanie czeka, więc bądź tak miła i usiądź. - Powiedziała moja mama.
- Dobra, dobra... - Odpowiedziałam siadając do stołu.
Zauważyłam, że rodzice na mnie dziwnie się gapią. Zawsze, kiedy tak na mnie patrzą wiem, że mają mi coś do powiedzenia...
-Ej, co tak się patrzycie? Chcecie mi coś powiedzieć...? - Spytałam zerkając ledwo co...
- Hazel, tak, coś chcemy ci powiedzieć, ale za nim to zrobimy, proszę, niezłość się na nas i nie wywołuj kłótni! Rozumiesz? - Powiedział mój tata.
-Ta, rozumiem, ale nie musisz tak wrzeszczeć...! Więc... oco chodzi?
- Wiesz, tatuś i ja zarabiamy na życie w tym samym miejscu, czyli w BlackBoork'u, niestety jest to trochę daleko i trudno nam dojść do pracy na czas, zatem...
- Co? Zatem co...?
- Czeka nas... Wyprowadzka...
-Co kurde!? Nie... Nie, nie, nie! W życiu! Tu jest mi dobrze! Co ja powiem mojemu gangowi!? Hę!? - Wykrzyknęłam mając bardzo złą minę.
- Czy dla ciebie najważniejszy jest ten głupi GANG!? Tam siedzą same gnojki! - Wrzasnął mój " kochany" tatuś...
- Nie prawda! I sam jesteś głupi! Ja na to nie wyraziłam zgody!
- Ech... Nie obchodzi nas twoja zgoda, jeżeli chcesz dalej mieszkać w takim luksusowym domu, to lepiej się ogarnij i się z tym pogudź!
- Hej! Kochanie, nie bądź dla naszego dziecka aż taki agresywny...
- Wiecie co!? Ja mam dość! Od rana mnie już wnerwiacie! Spadajcie na mordy! Grr!
Nie mogę uwierzyć, że się przeprowadzam! Jezu... Czy ja wogule w tej hałupie mogę wyrazić swoją opinię!? Rany! Moji starzy przesadzają! Co za smętne matoły!
Nie mogębo tym zapomnieć... Muszę powiedzieć komuś o tym... Więc uciekłam przez okno oraz pobiegłam do mojego gangu...
♦Sandra♦
Teraz siedzę w szpitalu, po tym mocnym wstrząsię, nie mogę się ogarnąć. Wydaję mi się, że przez to wszytko jestem chora... Czuję się źle. Nie wiem co ze mną będzie, ale na twarzy nadal wylewał się szloch. To się wydarzyło tak nagle! Nie mogę w to uwierzyć... Chcę, aby to był sen! Byłam samotna... Co miałam począć!!!
Przyszła lekarka ze śniadaniem... Widząc ją poczułam się bezpieczniej.
- Panienko, jak się czujesz? Czy wszystko dobrze? - Spytała.
-Em... Tak, tak w porządku... - Oznajmiłam.
- Dobrze, tu ma panienka śniadanie.
- Dzi - dziękuje...
Nie byłam zbytnio głodna, lecz żeby trochę poczuć się lepiej... Musiałam coś zjeść. Większość jedzenia zostało na talerzu.
Położyłam się na łóżku, byłam ciągle przygnębiona. Czemu to mi się stało!? Czemu!? Dlaczego to mi się przydarza!? Zdawałam sobie dużo pytań, myślę, że gorzej już nie będzie... Jestem ciekawa, czy mam rację.
Minęło pół godziny.
Znowu do mnie przyszła ta pielęgniarka, mając w rękach telefon.
- Panienko, telefon do ciebie, proszę.
Wzięłam telefon. Usłyszałam znajomy głos... A! To ta ciocia Berry... No tak.
- Hej kochana, to ja, ciocia Berry!
- A... Hej...
- Dowiedziałam co się stało, bardzo Ci współczuję... I dzwonie tu, bo mam dla ciebie propozycję.
-Aha... Jaką?
- Wiem, co czujesz. Jesteś samotna i wogule... No i nie będziesz chyba przez całe życie siedzieć w szpitalu! Więc... Myślę, że powinnaś... Powinnaś zamieszkać u mnie! Wyprowadzić się!
- Co...? Ja sama nie wiem... W sumie nie mam teraz gdzie się podziać... To chyba dobry pomysł... Nie chcę sama mieszkać w domu lub być w tym szpitalu... Ja... Nie mam wyboru, zgadzam się...
- Świetnie, razem będzie nam dobrze, po jutrze cię z tąd zabieram a wtedy pojedziemy! No, to pa!
Pip i koniec rozmowy. Dałam pielęgniarce telefon. Kiedy poszła, położyłam się na łóżku. Znów musiałam zadać sobie dużo pytań... Kiedy się przeprowadzę, będę musiała zmienić szkołę? Co z moimi przyjaciółmi, domem... Martwię się o swoją przyszłość. Jednak zamieszkanie u cioci Berry, to chyba najlepszy pomysł. Nie będę taka samotna...
♦Hazel♦
Więc... Udało mi się uciec. Bez żadnych problemów. Biegłam jak najszybciej do gangu, pewnie moji znajomi na mnie czekali, zniecierpliwieni... Jestem lubiana w tym miejscu, to przez moje czyny, zachowanie bądź wygląd...
Przebiegłam przez ulicę. Za rogiem, widziałam moich "ziomków". Kiedy mnie zobaczyli, zaczęli się śmiać i mówić; " O! Haz przyszła", "No nareszcie Haz!" i "Hazi jesteś!"
Widząc wszytkich z BadGangu, miałam uśmiech na twarzy. Tylko to narazie mnie ucieszyły tego dnia...
- No Haz, czemu tak późno przyszłaś? Wiesz, że za spóźnienie musisz zrobić 25 pompęk, na kostkach? No chyba, że obronisz się wymówką, w którą uwierzę... - Oznajmił Owen ( kolega z gangu).
- Słuchajcie! Mam powód!
- Kłótnia ze starymi już się nie liczy! - Wykrzyknął Owen.
- Ok... Kłóciłam się z nimi, ale o coś, w co musicie uwierzyć! Także przygotujcie się... Bo ta informacja nie będzie fajna...
- O co biega?
- Dobra... Musicie wiedzieć, ale ja... WYPROWROWADZAM SIĘ Z MIASTA.
-Twu! Co ku... Jakto!?
- Tak to! Moji starzy pracują w BlackBoork, zarabiają kupę szmalu. Dlatego się wprowadzamy!
- Idioci...
-No wiem! Jestem na nich wśćekła jak nie wiem! Chętnie im bym przyłożyła... Przez to, nie będę mogła z wami się spotykać!
-Rany... Bez ciebie tu będzie inaczej! Nie możesz odejść!
- Chcę tu zostać, ale nie mogę! Jestem tak wkurzona, F*K!
- Kiedy wyjeżdżacie?
- Nie mam pojęcia, ale wiem, że nie długo...
Wszyscy byli nie zbyt szczęśliwi, głównie przez to, że mnie nie będzie. Po kilku godzinach musiałam już iść. Porzegnałam się i pobiegłam do domu. Kiedy weszłam, nikt mnie nie przyłapał, naszcęście...
Hej!
To kolejna moja książka...
Jest trochę smutniejsza i bardziej poświęcona czasu... Więc jeżeli doceniasz moją pracę i masz dobre ♥, daj 🌟 i miły komentarz, a następnie zaobserwój moje konto, PROSZĘ! 😢
No i Dziękuję, że dotarłeś do końca😘
YOU ARE READING
Bad Girl & Sad Girl
ActionHazel McCrudy, Lat 17 - Typowa Bad Girl, ale gorsza... Ucieczka z domu i pały w szkole to codzienność, ale kłótnie i rozmowy z rodzicami to jest już piętro wyżej. Jej starzy są poważni i bardzo bogaci. Tak ławto jej nie odpuszczą. A chcieli mieć tak...
