Wszedłem do kuchni i zrobiłem sobie śniadanie. Gdy usiadłem, na stole zobaczyłem kartkę. Na niej pisało:
'Jack,
Przyjadę dziś później, zaopiekuj się twoim bratem podczas mojej nieobecności.
Tata'
-Naprawdę?! Muszę się opiekować tym szczekaniem?-Pomyślałem waląc pięścią w stół. Zerknąłem na zegar, 5:59 a mały jeszcze z pokoju nie wyszedł. Postanowiłem go postraszyć. Poszedłem do siebie i wyciągnąłem maskę Foxy'ego. Ubrałem ją i schowałem się pod sofą w salonie. Gdy usłyszałem nawoływanie brata i zobaczyłem cień idący w moją stronę, wyskoczyłem spod sofy i złapałem małego za nogę. Tak się wystraszył, że upadł na ziemię z krzykiem i zaczął płakać. Nie wstrzymałem i zacząłem się śmiać. Chłopak podniósł się i wybiegł z salonu, kierując się najprawdopodobniej do swojego pokoju. Kiedy się opanowałem, wstałem i poszedłem dać jeść tej beksie.
***
Nadeszła godzina powrotu mojego taty do domu. Chciałem pokazać, że jestem dobrym bratem, więc poszedłem do beksy i zaproponowałem wspólną grę. Gdy tata wszedł, zobaczył nas na sofie grających w Mario.
-O! Widzę, że potraficie się razem bawić-powiedział ze szczęściem i nutką dumy-Brawo, Jack-poklepał mnie po ramieniu.
-Dzięki tato-odparłem, w sumie rzadko tata nam gratuluje czegokolwiek, chyba, że ma dobry humor.
- Dlaczego cię tyle nie było, tato?-spytał Charlie cichym głosem.
-Nie zgadniecie co będzie jutro!-oznajmił ignorując pytanie syna.
-Rocznica powstania pizzerii Freddy's Diner?-spytałem, choć mam 14 lat to trochę lubię zgadywanki.
-Nie, ale to wydarzenie jest powiązane z tą pizzerią.-nic nie mogłem wymyślić, młody chyba też nie ma pomysłu. W domu nastała grobowa cisza. Nareszcie tata się odezwał:
-9 urodziny Charlie'ego...-chwila,co?! Mój brat ma jutro urodziny? Ale dlaczego to się wiąże z pizzerią?-...które odbędą się w naszej ulubionej pizzerii!!- on chyba sobie żartuje!? Nigdy mi nie organizował urodzin lub imienin! Przez cholerne 14 lat nie dostałem ani jednego prezentu, bo tata mi je zabierał! Ale dla młodszego syna zrobiłby wszystko!!!!-Jack, chodź na chwilę na bok.-powiedział mój tata, a ja poszedłem za nim. Ja mu pokażę, pokażę też temu smarkaczowi! I mam już nawet plan.
-Czy coś się stało?-spytałem ze sztucznym uśmieszkiem.
-Jack, wiem, że nie podoba ci się ten pomysł, ale sala jest już zamówiona i goście zaproszeni.-Powiedział ze spokojem. Spróbuję wcielić mój plan w życie.
-Tato? A czy mógłbym zaprosić moich znajomych? Bo nie chcę siedzieć wśród dzieciaków.-ojciec się zamyślił, ale po chwili odparł.
- No dobrze.-przytuliłem go z radości-ale nie róbcie problemów.
-Dobrze-powiedziałem z iksem z tyłu pleców. Sorry, ale mam inne zamiary. Pomyślałem i poszedłem do siebie. Zabrałem telefon i napisałem do trzech kumpli sms-y o treści:
Elo, posłuchaj, jutro mój brat ma imprezę w restauracji freddy'ego. Przyjdź i zabierz ze sobą maskę. Chce odegrać się na starym i maluchu. Reszty dowiesz się na miejscu.
Po wysłaniu wiadomości odłożyłem komórkę i poszedłem do łazienki. Wykąpałem się i wróciłem do siebie, położyłem się na łóżku i myślałem nad moim planem. Około północy zasnąłem. Rano obudził mnie budzik, który nie wiem skąd się tu wziął. Wstałem i przetarłem zaspane oczy. Dziś jest ten dzień...
~~~~~~~~~~
Hejka, witam was i zachęcam do czytania. Nie zwracajcie uwagi na błędy których pewnie narobiłam sporo.
Jack się nie spodziewa co może spowodować jego 'plan', o skutkach dowiecie się w następnym rozdziale.
Pozdrawiam!
💫Wiktoria💫
ESTÁS LEYENDO
Naprawić błąd FNAF
FanfictionW tej książce jest troche prawdy z fnafa ale większość to moja fantazja. Przezemnie zginął mój brat a mój ojciec zabił piątkę niewinnych dzieci oraz mnie. Teraz chcę wszystko naprawić i los dał mi szanse. Pomoge tym którym zaszkodziłem i zamszcze...
