Nazywam się Koro White i mam 16 lat. Mieszkam w starej willy z młodszą siostrą Diedre*, która ma 13 lat. Chodzę do 1 klasy liceum w szkole wieczorowej. Teoretycznie jesteśmy pod opieką domu dziecka ale udało mi się przekonać naszych opiekunów, że możemy dalej same mieszkać w naszej rezydencji. Mamy dwójkę pupili. Ja nam czarnego konia Mrocznego a Diedre ma białą wilczycę Oleanę. Dzisiejszy dzień zapowiadał się przyjemnie do czasu gdy do naszych drzwi zapukał jeden z naszych opiekunów. Otworzyłam drzwi i przywitałam go chłodno.
- Cześć. Czego chcesz?- spytałam przechodząc od razu do sedna. Nie lubiłam jak ktoś mówił ogółami mimo, że sama tak robiłam tylko dla zabawy.
- Widzę że jesteś gotowa do wyjścia.- odparł na powitanie.- Zbieraj się. Jedziesz dzisiaj do nowej rodziny ale TYLKO ty.
- Słucham?! Nigdzie nie jadę! Nie zostawię mojej siostry same ani nie pozwolę by była pod waszą opieką.- krzyknęłam na niego a chwilę później obok mnie znalazła się czarnowłosa dziewczyna.
- spokojnie Koro umiem o siebie zadbać minął mojego wieku i dobrze o tym wiesz.- odparła i spojrzała na mnie swoimi czarnymi oczami. Westchnęłam cicho.
- wiem, że dasz sobie radę dlatego mogę pojechać ale tylko pod paroma warunkami.- spojrzałam na starucha swoimi szkarłatny mi oczami.
- Co znowu wymyśliłaś zarozumiała gówniaro?- spytał z kpiną w głosie.
- Po pierwsze Diedre zostaje w domu i jej nie zabieracie. Po drugie nie zmienia szkoły ani telefonu. Po trzecie nie macie prawa ograniczyć jej kontaktów ze mną a po czwarte nic nie możecie jej zrobić bo inaczej nie ręczę za siebie.- warknęłam do niego.- JASNE?!
- Co do pierwszych dwóch i czwartego mogę się zgodzić ale co do trzeciego to nie my a twoi nowi ' właściciele' mogą Cię ograniczyć. A teraz jak wszystko załatwione to pożegnaj się z siostrą i jedziemy.- powiedział i ruszył w kierunku bramy. Znowu to samo pomyślałam. Znowu wyraża się jakbym była przedmiotem a zresztą sama nie raz tak o sobie mówiłam.
Pożegnawszy się z Diedre, Mrocznym i Oleaną wsiadłam do czarnego samochodu. Obiecałam rodzinie, że będę czasem wpadała nawet jeśli miałabym się wykradać. Miałam na sobie czarne spodnie spodnie z dziurami, bluzkę z krótkim rękawem w tym samym kolorze i skórzaną wygodną kurtkę i jeszcze czarne koturny z łańcuszkiem. Mam długie czerwone włosy za tyłek tak samo jak Diedre. Na uszy założyłam moje słuchawki w kolorze moich włosów. Tak czarny i czerwony to są moje dwa ulubione kolory. Zawsze ubrana byłam w to samo co w szkole było moim znakiem rozpoznawczym. Gdy w końcu dojechaliśmy do wielkiej rezydencji staruch pospieszał mnie abym się tak nie ślimaczyła a ja w odpowiedzi wystawiłam mu język. Stanęliśmy przed drzwiami i już chciałam zapukać ale on mnie zatrzymał.
- Tylko pamiętaj, że masz się zachowywać tak jak przystało na 16- letnią dziewczynę.- powiedział posyłając mi karcące spojrzenie . Zignorowałam go i zapukałam do drzwi, które o dziwo otworzyły się za pierwszym razem. Weszliśmy do środka i nie powiem ale wystrój mnie trochę zaciekawił. Stanęliśmy w dużym pomieszczeniu w, którym na jednej z kanap stał czerwonowłosy nastolatek. Był ubrany w mundurek szkolny, który rozpoznałam od razu bo taki sam dostałam na początku roku tyle, że swój od razu pocięłam i spaliłam. Powód? Nienawidzę mundurków. W szkole ani razu się w nim nie pojawiłam ale skoro ma go ten chłopak to powinnam go chociaż znać z widzenia. Staruch podszedł do niego i próbował go obudzić bezskutecznie.Po pewnym czasie zlitowałam się nad nim i powiedziałam by się odsunął. Szturchnęłam chłopaka najpierw lekko później mocniej aż w końcu otworzył oczy i spojrzał na mnie nadal trochę sennym wzrokiem.
- Widzisz staruchu tak to się robi.- odwróciłam się w jego stronę i już chciałam iść, gdy chłopak złapał mnie za rękę i prawie przewrócił na kanapę jednak bronić się umiałam i trochę siły też mam, więc zrobiłam obrót i znalazłam się za nim wykręcając mu rękę. Wyczułam, że nie stawia oporu co oznacza, że pozwolił mi to zrobić. Puściłam go i odeszłam pod jedną z kolumn by się o nią oprzeć.
- Proszę wybaczyć jej te samolubne zachowanie Sakamaki Ayato - Sama.- staruch ukłonił się przed nim przepraszająco a ja spojrzałam na nastolatka, który najwyraźniej nie miał już ochoty na sen. Staruch spojrzał na mnie znacząco.
- Zapomnij staruchu nie upadłam tak nisko.- odparłam na jego spojrzenie po czym usłyszałam nowy nieznajomy głos dochodzący z korytarza obok.
- Co tu się dzieje? Kim wy jesteście?- spytał nas szaro-włosy mężczyzna.
- Reiji - Sama przyprowadziłem dziewczynę, która miała do was trafić.- powiedział szybko ' opiekun' po czym spojrzał na mnie i dopowiedział- Chodź tu zarozumiała gówniaro i przed staw się.
Spojrzałam na niego lekceważąco spod włosów, którymi specjalnie zakryłam twarz. Wybawiło mnie wibrowanie telefonu w kieszeni.
* Czytaj Didri.
VOCÊ ESTÁ LENDO
Życie z Wampirami.
VampiroCo by się stało gdy jedna wydawałoby się, że ludzka dziewczyna trafią to sześciorga wampirów?
