Obudziłam się rano tak dziś są moje jedenaste urodziny. Leniwie wstałam z łóżka i poczlapalam w stronę łazienki. Po tym porannym dziele poszłam się ubrać. Założyłam na siebie lagunową sukienkę i do tego czarne balerinki. Po tym szybko ruszyłam w stronę pokoju mojego brata Edwarda. Po cichutku weszłam do jego pokój i potem rzuciłam sie na niego.
- Wstawaj Ed.
- Smerfie wynoś się i czemu mnie budzisz tak rano.
- Ja ci dam smerfie za to dostaniesz na pewno, a dzisiaj są moje urodzony.
- Brawo a teraz wynocha.
Zrzucił mnie z łóżka a ja przez niego prawie bym straciła oko. Przez to strzeliłam focha i ruszyłam na śniadanie. W jadalni już czekali rodzice.
- Witam wszystkich
- Trochę kultury młoda damo.
- A gdzie Edward?
- Śpi jeszcze.
Po powiedzeniu tego zabrałam sie do jedzenia. Podczas śniadania w okno zastukała biała sowa. Podeszłam pod okno i wzięłam listy. Jeden był dla Eda a drugi dla mnie.
Szanowna panno Collins,
Mam przyjemność poinformować, że została Panna przyjęta do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwart. Dołaczamy listę niezbędnych książek i wyposażenia. Rok szkolny rozpoczyna się 1 września. Oczekujemy Panienki sowy nie później niz 31 lipca.
Z wyrazami szacunku
Minerva McGonagall
Dyrektorka
Ja po odczytaniu listu zaczęłam skakać jak małe dziecko które dostało lizaka. Rodzice kazali się jej uspokoić bo na damę nie przystoi się tak zachowywać. Kiedy się uspokoiłam pobiegłam do pokoju brata. Weszłam a raczej wbieglam z trzaskiem otwartych drzwi.
- Ed wstawaj!!!
- Co chcesz znowu smerfie.
- Przyszedł do Ciebie list z Howardu.
- No to daj mi go.
- Za smerfa ci go nie dam.
- Oszty mała.
Zaczęłam przed nim ucieczka ale niestety Ed był szybszy. To widzieli nasi rodzice i od razu ojciec mowił że nam nie przystoi tak się zachowywać. Po oddaniu listu bratu poszłam do swojego pokoju i zaczęłam grać na skrzypcach. Po jakiś 3 godzinach przychodzi Edek.
- Jutro idziemy na pokątną.
- Dobra a teraz wynocha bo nie mogę się skupić przez Ciebie
- A ja nigdzie nie idę.
- Znalazł sie władźca. Edek włedźca kredek.
- Ej smerfie.
- Sio sio mi stąd.
Mina mojego brata była cudowna jak go wrzuciłam z pokoju. A ja jeszcze dalej grałam na skrzypcach. Wieczorem matka oznajmiła mi że trzeba już iść spać. Ja raz dwa przebrałam się w piżamie i wskoczyłam na łóżko. I wtedy zasnełam i udałam się w krainę Morfeusza.
********
W końcu skończyłam mam nadzieje że wam się spodoba moje nowe opowiadanie. Do zobaczenia w następnym rozdziale całuski 😘😘😘😘
ESTÁS LEYENDO
Podróż w nieznane
FantasíaOpowieść o Katrinie która przeżywa swoją przygode w świecie magii. Mimo swoich zdolności poznaje wielu przyjaciół. Czy odkryje prawdę którą skrywają jej rodzice i czy kiedy kolwiek im wybaczy. Kat stara ukryć swoje zdolności przed wszystkim ale dzię...
