Chapter 1 Las Samobójców

108 15 36
                                        

Matt POV:

Rozpacz. Czym ona tak naprawdę jest?

Uczuciem bezradności i straty? Dominacją złego nad dobrem? Opisując ją słowami, powiedziałoby się, że jest potężnym, negatywnym uczuciem wywołującym ból i poczucie utraty czegoś. Tęsknoty tak potężnej, że aż nasze ciało wpada w okrutny stan, w którym zapominamy o dobrych rzeczach, a bliskie nam są jedynie te złe.

Pozostawieni z nią sam na sam, nie mamy siły walczyć i się poddajemy. Pozwalamy, by mrok przejął nad nami kontrolę i wpadamy w otchłań bezsilności.
Wiem, słaby opis rozpaczy. Ale już sam nie wiem, jakich słów miałbym użyć, by opisać towarzyszący mi ból po stracie ukochanej siostry.

Wszystko zaczęło się całkiem normalnie. Wraz ze swoimi przyjaciółmi - Adamem i Teneshą zwiałem z ostatnich lekcji w szkole, żeby iść na najnowszy film do kina i jechać do naszej "bazy", którą jest stary, opuszczony magazyn na skraju lasu. Piętnaście lat temu kręciła się tam policja, jednak teraz to miejsce jest puste. Nikt go nie odwiedza, bo nie zna jego dokładnego położenia. Budynek, a raczej pozostałości po nim, są całe porośnięte przez rośliny i ukryte za gęstym ułożeniem drzew i krzewów. Ścieżka jest już dawno porośnięta przez trawę i tylko nasza trójka, która znalazła to miejsce, uciekając przed problemami, zna szlak prowadzący do serca magazynu.
Dlaczego lubimy takie miejsce?
Jest spokojne, nikt nie siedzi ci na głowie i możesz pomyśleć o wszystkim.

„Albo zalać się w trzy dupy jak my czasem".
Ale wracając.
Zwialiśmy z matematyki z najprawdziwszą małpą i wsiedliśmy do mojego samochodu, jadąc do kina na horror "Obecność". Według mnie był marny, ale chyba Adamowi i Teneshy się spodobał, bo debatowali jak najęci, podczas gdy ja zastanawiałem się, jaki prezent mogę sprawić mojej siostrze i jej mężowi na piątą rocznicę ślubu.

"O rany, jak ten czas szybko zleciał".

Dokładnie pamiętam ich dzień ślubu w Tokio. Mama oczywiście była zirytowana i wkurzona, bo wyobrażała sobie ślub swojej córki w słonecznej Kalifornii, a ta wyskoczyła jej z tekstem, że po ślubie będzie mieszkać wraz z Anthonym w Japonii i to tam chce wziąć ślub.

Nie, żeby coś, ale mina mojej matki mnie wtedy do tego stopnia rozbawiła, że śmieję się na samo wspomnienie.

- No, to jak? Jedziemy do naszego drugiego domu? - spytał Adam, zarzucając mi rękę na ramię. Spojrzałem na niego i wyszczerzyłem się - Mam ochotę zajarać - dodał, a Tenesha zaczęła gwizdać.

- Adams, zniszczyłeś Adasia. Przez ciebie chce jarać i chlać.
Wzruszyłem ramionami, wybuchając śmiechem.

- No, bywa, no.

Już mieliśmy wsiąść do lsamochodu, kiedy najpierw poczułem wibracje w kieszeni, a następnie rozległ się głos piosenki zespołu Nickelback.

- Chwileczkę - powiedziałem do moich przyjaciół, widząc jak wymieniają podejrzliwe spojrzenia - No, co?

- Czyżby twoi już wiedzieli, że nawiałeś ze szkoły?

- Oby nie, kurwa, ja chcę jechać do Anastasii. W końcu, wakacje są za tydzień. Nie moja wina, że mamy zjebaną matematyczkę.

- Odbieraj, a nie pierdol - oświadczyła Tenesha, opierając się o mój samochód. Pokręciłem głową z niedowierzaniem i wcisnąłem zieloną słuchawkę, przykładając telefon do ucha:

- Słucham?

- Matthew - w słuchawce rozległ się głos mojej mamy - Skarbie, wróć do domu.
Uśmiech zniknął z moich ust, a jakiś dziwny dreszcz oblał moje ciało. Miałem dziwne przeczucie, że taki dziwny stan mojej mamy ma związek z moją siostrą.
- Mamo, chodzi o Anastasię? - spytałem, sam się sobie dziwiąc. Moi znajomi popatrzyli na mnie, po czym wymienili zdenerwowane spojrzenia, a ja przygryzłem wargę - Mamo?
- Matthy, po prostu przyjedź, synku - w słuchawce rozległ się głos przerwanego połączenia, a ja zakląłem na głos.
- Matt, co jest? Coś z Anastasią? - zapytała Tenesha. Podniosłem na nią wzrok i słabym głosem wyszeptałem:
- Nie wiem.
- Jedziemy do ciebie - rozkazała - Adam, poprowadzisz. On nie jest w stanie - blondyn pośpiesznie pokiwał głową. Oddałem im swoje kluczyki, rozglądając się na zabieganych ludzi, jakbym nie wiem, czego się spodziewał.
- Wsiadaj - z samochodu dobiegł mnie głos Teneshy. Posłusznie wsiadłem na tylne siedzenie, zamknąłem drzwi i zapiąłem pas.
- Będzie dobrze, Matt - powiedziała Tenesha, starając się podnieść mnie na duchu. Spojrzałem na nią, delikatnie kręcąc głową.
"Nie będzie" - powiedział wewnętrzny głos. Zacisnąłem powieki i oparłem głowę o zagłówek fotela, błagając w myślach, żeby nie stało się nic złego.

Aokigahara ForestStories to obsess over. Discover now