Wiktoria
Miałam już tego dosyć, Anggy nie było już prawie dwa tygodnie. A policja praktycznie nic nie robiła by znaleźć moją córkę. Co z tego , że już kilka razy uciekła z domu i że wstąpiła do gangu.
Moja dwunasto letnia córka zaginęła i ktoś musiał ją odnaleźć. Postanowiłam, że jeśli policja dalej nic w tej sprawie nie zrobi. Będę musiała to zrobić sama. Choć nigdy nie sądziłam ,że do tego kiedyś dojdzie.
- Witam inspektorze. - przywitalam się z przebywającym w tym pomieszczeniu policjantem.
- Dzień dobry.
- Czy wiadomo już coś w sprawie mojej córki? ?? - zapytałam prosto z mostu. Liczyłam na to ,że coś wiedzą.
- Przykro mi, ale dalej nic nie wiemy.
Zdenerwowało mnie to. Przecież od tego właśnie tu są.! By odnajdywać zaginionych. A oni nic nie robią, tylko siedzą na dupie . Tak dalej nie będzie. Muszę wziąć sprawy w swoje ręce, bo oni i tak jej nie znajdą. Ciekawe czy w ogóle zaczęli szukać Anggy na poważnie, czy tylko są w stanie czekać aż sama wróci. Jak do tej pory.
- Muszę Pani powiedzieć, że sprawa nie wygląda dobrze. Pani córka należy do tak zwanej trudnej młodzieży. Poszukiwanie takich dzieci nie jest łatwe.
Teraz to już mnie naprawdę zdenerwował. Moja dziewczynka trudna?! Ja ci pokaże trudną młodzież.
- Oczywiście bierzemy pod uwagę fakt, że Andżelika już wcześniej uciekała
- co nie zmienia faktu, że zaginęła. - powiedziałam w miarę spokojnie.
Czyli miałam racje, oni tak naprawdę wcale jej nie szukają. Dobrze. Zrobię to sama , choć nie sądziłam, że ten dzień nadejdzie. Skończyłam przecież z takim życiem. Już miałam taka nie być. Przecież to dlatego zmieniłam swoje życie, by już nigdy nie wracać do przeszłości. Lecz teraz to zrobię. Dla Anggy zrobię wszystko.
Tydzień później
Jednak muszę to zrobić. Muszę wrócić do przeszłości. Mojej dziewczynki nadal nie ma. A ja jako Wiktoria Dembska zrobiłam wszystko co mogłam. Nic to nie dało. Najwyższa pora by zacząć szukać Anggy jako V ,ale wtedy biada temu kto zrobił coś mojej córce. Mam nadzieje, że to imię jeszcze coś znaczy w tym mieście.
Stałam przed starym magazynem, gdzie zamknelam swoje dawne życie. Gdyby chodziło tylko o mnie, nigdy bym tu nie wróciła. Sama mogłam dostawać razy od losu, ale tu chodziło o moją rodzinę. O jedyną bliską mi osobę, która mi pozostała. Moją córkę. Nie pozwolę by stała jej się jakaś krzywda.
Patrzyłam na dzwi do tego magazynu jeszcze z dobre pięć minut, w końcu musiałam to zrobić. Powoli otworzyłam kłódkę , i odslonilam wejście. Wszystko tam było dokładnie tak jak w chwili gdy to zostawiłam. Wtedy miałam nadzieję już nigdy nie otwierać tych dzwi. Bo to co się tu krylo , było tym wszystkim co zostawiłam za sobą.
Rozejrzalam się po wnętrzu, mój wzrok padł na kartony z ubraniami, ale także z bronią.
Było tu wszystko, pistolety , ale także moje ukochane noże. Kiedyś byłam najlepsza w mieście, a moje imię budziło stach. Oby dalej tak było, bo jeśli Anggy coś się stało , to to miasto dopiero pozna siłę mojego gniewu.
Rozglądam się dalej, mój wzrok trafił na maszyny przykryte pokrowcem. Poszłam w tamtą stronę, i jednym ruchem zdielam materiał. Tak jak się spodziewałam, pod spodem był mój stary mustang, którego dostałam od Maca na pietnaste urodziny, obok stał harley, jak ja kochałam te maszyny.
Powoli wypuscilam długi uspokajający oddech i podeszłam do samochodu. Z czułością pogladzilam maskę, z wielką ulgą przyjęłam fakt, że praktycznie nie było widać śladów jakiejkolwiek korozji. Po chwili przywitalam się także z moim motorem. Znowu wyrwalo mi się westchnienie. Dopiero teraz zrozumiałam, jak bardzo brakowało mi tamtego życia.
- Cześć chłopaki - odezwalam się do moich ulubionych maszyn.
- Przepraszam, że was tutaj na tak długo zostawiłam, ale musiałam to zrobić.
Dopiero teraz poczułam jak brakowało mi tamtego życia.
Może decyzja o zestawieniu przeszłości za sobą, wcale nie była taka dobra jak do tej pory myślałam.
Wyjelam z kartonu swoje stare rzeczy. Ciemną lekko sprana koszulkę, czarne jeansy, brązową skórzaną kurtkę z wymalowanym krukiem na plecach , glany i oczywiste kabury i uchwyty na noże. Wzięłam to wszystko i poszłam do samochodu przebrać się na tylnim siedzeniu. Jak praktycznie zawsze przed laty.
Bardzo zaskoczył mnie fakt, że praktycznie wszystko było w bardzo dobrym stanie i leżało idealnie.
Szybko i sprawnie oczyscilam i przygotowałam broń. Jak widać to jest jak jazda na rowerze, tego się nie zapomina.
Gdy byłam już gotowa, postanowiłam pojechać do Maca, kiedyś wiedział o wszystkim co działo się w tym mieście. Pewnie jest tak nadal. On Na pewno pomoże mi odnaleźć Anggy.
Godzinę później
Weszłam do warsztatu , od razu na płynęła do mnie fala wspomnień. Rozglądam się po tym jakże znanym mi miejscu. Prawie nic się tu nie zmieniło.
Gdy się tak Patrzyłam na wszystko ciekawie, podeszła do mnie młoda dziewczyna. I znów zaatakowała mnie fala wspomnień.
- Dzień dobry, witam u "Maca" w czym możemy Pani pomoc? - zapytała, uśmiechnęłam się w duchu, kiedyś ja witalam tak ludzi przychodzących tutaj.
- Dzień dobry, jestem starą znajomą Maca i chciałabym się z nim zobaczyć - powiedziałam
- niestety jest teraz zajęty, mogę mu przekazać Pani słowa,
- Proszę powiec mu, że ma pozdrowienia od Archaniola - poleciłam dziewczynie, ona spojrzała na mnie trochę dziwnie, ale kiwnela głową.
- coś jeszcze?
- tak, powiedz że Kruk wrócił do miasta, uwierz mi będzie wiedział o kogo chodzi.
Uśmiechnęłam się, widząc jak ta dziewczyna kieruje się do biura Maca. Byłam bardzo zdenerwowana zniknięciem mojej córki. Jednak w tej chwili także podekscytowana tym ponownym spotkaniem
YOU ARE READING
Czarne skrzydła
Short StoryWiktoria jest kobietą biznesu, samotnie wychowujaca córkę. Po tragicznej śmierci męża przejmuję prowadzenie jego firmy. Kiedy jej córka nagle znika , by ją odnaleźć musi wrócić do dawnego życia. Jedynie w ten sposob może znów być razem z dziecki...
