Rozdział I ...czyli jak obchodzić Dzień Orzeszka?

301 32 33
                                        


Zwierciadełko, powiedz przecie,
Kto jest najpiękniejszy w świecie?


Syriusz Black, pomimo radosnego poranka spędzonego na przekomarzaniu się z Lunatykiem, miał niebywale zły humor. Nie poprawiły go nawet śliczne rumiane koleżanki z roku niżej, które z szerokimi uśmiechami wręczyły mu mnóstwo pachnących damskimi perfumami walentynek. Zazwyczaj był zadowolony z takich praktycznych podarków - chętnie wykorzystywał je jako podpałki do kominka w chłodniejsze lutowe wieczory. Tym razem jednak obdarował worek pełen kartek zmęczonym spojrzeniem, a wymalowanym dziewczynom w ciemnych koszulkach, na których na przemian z jego zdjęciem pojawiał się napis: ,,KOCHAMY BLACKA", jedynie beznamiętnie podziękował. 

Reakcja Syriusza wywołała niemałe zaniepokojenie wśród członkin fanklubu BLACK. Nawet Ślizgonki wiedziały, że Łapa chętnie przytulał każdą dającą mu prezent dziewczynę w ten jeden dzień do roku. Dziewczyny z BLACK zdecydowały się zatem sprawdzić, co stało się ich bóstwu, Syriuszowi. Wysłały swoje najładniejsze członkinie na zwiady do reszty Huncwotów, co niestety skończyło się wielkim niepowodzeniem. Obiekt znany jako Lunatyk zamiast z nimi porozmawiać, rzucał w nie orzeszkami, a obiekt znany jako Glizdogon wrzasnął na ich widok z przerażenia i rzucił się do panicznej ucieczki. Również obiekt znany jako Rogacz, zazwyczaj najbardziej podatny na piękno płci przeciwnej, wyjątkowo je zignorował, nie chcąc z nimi dyskutować. Tylko siedział w oknie i smętnie wzdychał, jakby był czymś niewiarygodnie zasmucony. 

Fanki Syriusza coraz bardziej martwiły się o ich ulubioną, według Filcha przestępczą, grupę. Rozmyślały wiele nad dziwnym zachowaniem chłopaków i rozważały przeróżne pytania: Może są chorzy? Może pokłócili się ze sobą? Może skończyły im się Musy-Świstusy? Może dostali mniej walentynek niż zwykle? Do głowy przychodziły im przedziwne pomysły, ale nikt tak naprawdę nie wiedział, co stało się słynnym Huncwotom. 

Nikt, oprócz Lily Evans.


~~*~~


Wszystko zaczęło się tego samego poranka, w walentynki, ulubiony dzień Syriusza Blacka. Niektórzy najbardziej cieszyli się ze swoich urodzin, inni z Gwiazdki, ale Syriusz od zawsze miał słabość do tego święta. Nie wiązało się to z żadnymi pięknymi wspomnieniami z dzieciństwa czy zamiłowaniem do różu. Po prostu w walentynki Syriusz czuł się jak w swoim żywiole. 

Mógł bezkarnie uśmiechać się do każdej dziewczyny, nawet najbardziej cnotliwej czy ślizgońskiej. Wymyślał coraz to nowe żarty o tematyce walentynkowej. Sprawienie, że Smarkerus zakocha się w starym mopie? Nic trudnego! Przebranie Kotki Filcha za kupidynka? Psh, stare! Ponadto, chętnie również przysługiwał się w ten dzień społeczeństwu, przemieniając wiszące na ścianach obrzydliwe wyznania à la „KOCHAM CIĘ, KOTKU! LM." na urocze deklaracje: „CHCIAŁBYM ZOBACZYĆ, CO MASZ W ŚRODKU, KOTKU! LM.".

Wisieńką na torcie w walentynki były mimo wszystko reakcje Lily Evans na prezenty od Rogacza. Ona sama zapewne nie wiedziała czy płakać czy śmiać się z głupoty, obsypującego ją drogimi prezentami, Jamesa. Zazwyczaj w dość oficjalny sposób zwracała mu naszyjniki wykonane z Goblińskiego złota czy zrobione przez wróżki eteryczne wianki. Czasami jednak, ku radości małego sadysty w ciele Syriusza, puszczały jej nerwy i cała subtelność znikała z niej jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki (Syriusz przysięgał, że to nie on rzucał ten czar). Na przykład wtedy, kiedy James przeczytał jej uroczy wierszyk, w którym zrymował ''Lily'' z ''przegnili''. Łapa do dziś pamiętał, jak Rogaś krzyczał do odchodzącej Evans:  ,,Powinienem dostać całusa za dobre chęci!", a ta, nawet się nie odwracając, pokazała mu środkowy palec.

LusterkoStories to obsess over. Discover now