— Nie! — krzyknęłam do słuchawki.
— Nie rozumiesz, że Warszawa to duże miasto?
— Jestem dorosła, poradzę sobie — powiedziałam, pakując walizkę.
— Wydaje ci się tylko, a myślałaś o pracy?
— Mamo, mam pracę załatwioną już.
— Naprawdę? Gdzie?
— W sklepie u Nadii.
— Myślisz, że z tego się utrzymasz? — zapytała.
— Myślę, że tak. A teraz przepraszam, spieszę się. Cześć.
— No pa, ale pamiętaj aby do mnie zadzwonić jak już dojdziesz.
Rozłączyłam się. Spakowałam do walizki najpotrzebniejsze rzeczy, zabrałam psa i wyszłam z domu. Kierowałam się na dworzec. I tak oto rozpoczyna się nowy etap mojego życia. Usiadłam na obskurnej ławce na dworcu i wyjęłam telefon. Zadzwoniłam do Nadii.
— Halo? Cześć — powiedziała.
— Już jestem na dworcu.
— Świetnie, ogarnęłam już twój przyszły pokój — powiedziała entuzjastycznie.
— Tak się cieszę, że będziemy razem mieszkać.
— Ja też. Dobra, kończę. To papa, bezpiecznej drogi.
— No cześć. — rozłączyłam się.
Wpatrywałam się w niebo, obserwowałam lot ptaków. Spojrzałam na zegarek, miałam sześć minut do przyjazdu pociągu.
— No Nero, czeka nas nowa przygoda — powiedziałam do mojego psiego towarzysza i pogłaskałam go.
Był to owczarek niemiecki, długowłosy. Był ogromny, jak stał na dwóch łapach, to był większy ode mnie. Dostałam go od rodziców pięć lat temu. Jak się wyprowadziłam do mojego mieszkania, wzięłam go ze sobą, za bardzo się do niego przywiązałam, aby go zostawić u rodziców. Kiedyś obronił mnie przed jakimś dresem, jestem mu dozgonnie wdzięczna. Jest to mój jedyny prawdziwy przyjaciel. Pociąg przyjechał, a ja razem z psiakiem wsiadłam do ostatniego przedziału. Zajęłam miejsce przy oknie a walizki wysunęłam pod dość wygodne siedzenia. Nero usiadł obok mnie, a swój pyszczek położył mi na udzie. Włączyłam sobie muzykę na słuchawkach, aby droga szybciej mi minęła.
***
Wysiadłam. Wzrokiem szukałam Nadii. Było tu tak tłocznie, jednak wiadomo, jedno z większych miast w Polsce. Usiadłam na jednej z ławek i już chciałam zadzwonić do Nadii, ale poczułam czyjaś rękę na moim ramieniu.
— Nati! — zawołała Nadia.
— O jeju, tak się cieszę, że cię widzę! — krzyknęłam przytulając ją.
— Ja też, nawet nie wiesz jak bardzo! O, Nero! Nie spodziewałam się, że z nim przyjedziesz...
— Nie będzie przeszkadzać? Przepraszam, że nie uprzedziłam...
— No co ty! Będzie nam raźniej z nim — powiedziała, głaszcząc mojego towarzysza. — To co, idziemy?
— Jasne.
Wędrowaliśmy przez piękną Warszawę. Byłam już tu wiele razy, przyjeżdżałam tu z babcią co miesiąc. Mniej więcej się orientowałam gdzie jestem. Ale teraz to uczucie co mi towarzyszyło, takiej świeżości i... Czegoś nowego, przygody. Po raz pierwszy czułam coś takiego. Było tu tak pięknie, stało tu mnóstwo starych budynków, ale również te nowoczesne, dzięki czemu to miejsce było piękne. Podziwiając to, co mnie będzie otaczać w najbliższej przyszłości doszłyśmy do nowoczesnego bloku.
— To tutaj? — zapytałam.
— Tak, pierwsze piętro. Zapraszam.
Weszłyśmy po schodach, następnie Nadia otworzyła drzwi, znajdujące się naprzeciwko windy. Weszłam do ogromnego mieszkania. Nie przyzwyczaiłam się do takich pomieszczeń, lecz wiedziałam, że teraz zaczyna się moja przygoda. Nowe życie.
oto pierwszy rozdział
tutaj główna bohaterka będzie totalnie inna niż w poprzednim fanfiction
mam nadzieje ze się spodoba
*teojastara*
YOU ARE READING
awkward | ahus | by YunoMirashi aka twoja stara [ZAWIESZONE]
Fanfiction- Trochę niezręcznie, nie? - zapytał. - Nie wiem, co widzisz w tym niezręcznego. - odwróciłam wzrok. - Mógłbyś łaskawie wstać? - Uuu, grasz niedostępną. - zaśmiał się. oto kolejne zjebane opowiadanie. uwaga zawiera wulgaryzmy dzieci uwaga vol 2...
![awkward | ahus | by YunoMirashi aka twoja stara [ZAWIESZONE]](https://img.wattpad.com/cover/107045783-64-k943047.jpg)