Siedziałam już w powozie wraz z huncwotami. Lily poszła do Severusa. Hogwart jak co roku zapierał dech w piersiach.
- Ann, coś ty taka zamyślona? - zapytał Rogacz - stało się coś?
- Co? Nie tylko tak myślałam o Lily. - skłamałam uśmiechając się sztucznie
- O Lily? - zapytał James podnosząc pytająco brwi
Zignorowałam chłopaka i zaczęłam przyjemną wymianę zdań z Remusem na temat wyników SUM-ów. Chwile później podjechaliśmy pod szkołę. Weszliśmy do Wielkiej Sali i czekaliśmy aż skończy się ceremonia przydziału. Tiara jak zwykle mówiła o jednoczeniu się domów, a później pierwszaki zostawały do nich przydzielone. Lupin i Evans jako prefekci zaprowadzili je do dormitoriów. Ja z resztą huncwotów i Tori, również udaliśmy się do pokoi.
Parę chwil później wraz z moją przyjaciółką leżałyśmy na moim łóżku.
- Jestem! - do pokoju wparowała Lily
- Okej! - równocześnie wrzasnęłyśmy z Tori
Tori była zupełnym przeciwieństwem mnie. Miała krótkie blond włosy. Była wysoka i posiadała kobiece kształty. Najlepsze w niej były oczy. Miała błękitne oczy, w które mogłoby się wpatrywać godzinami.
- Załatwiłam kakao, możemy dzisiaj poplotkować - powiedziała z entuzjazmem ruda
- Powiedziałaś "kakao" i mnie przekonałaś - powiedziałam przybierając poważną minę lecz po chwili roześmiałam
- Będziesz gruba - powiedziała roześmiana Lilka
- Już jestem - powiedziałam po czym westchnęłam
- Anabell Katherine Kingjay ja cie zabije ! - wrzasnęła Tori i zaczęła mnie gonić z książką w ręku
- Pamiętaj że jestem lepsza w zaklęciach ochronnych - krzyknęłam zasłaniając się rozbawioną Lilką
- Masz szczęście - prychnęła Tori i usiadła na swoim łóżku
Lily zaczęła się śmiać jak obłąkana, Tori zaczęła się rozpakowywać a ja poszłam do pokoju wspólnego.
Godzinę później wszystkie trzy siedziałyśmy na podłodze, opatulone kocami i trzymające w rękach kakao. Rozmawiałyśmy o wakacjach, niestety dziewczyny od razu zauważyły, że coś jest nie tak.
-... no i zadzwonili do mamy i powiedzieli, że on nie żyje. - skończyłam że łzami w oczach
- Boże Anabell nie wiedziałam - powiedziała widocznie roztrzęsiona Lily
Popatrzyłam na nie i się uśmiechnęłam.
- Nie mówcie nikomu. Ale teraz proszę mi tu opowiadać o Jamesie. - zaśmiałam się a Lily zrobila urażoną minę
- Ann, ja cie zabije. Dobrze wiesz że mnie i Jamesa nic nie łączy. On mnie denerwuje! - krzyknęła ruda lecz po chwili z satysfakcją dodała - A jak tam u ciebie z Syriuszem?
- Dużo osób chce mnie już zabić. Przyjaźnimy się. Tak jak z Jamesem. Traktuje Syriusza jak PRZYJACIELA - powiedziałam podkreślając ostatnie słowo
- Czy to ładnie tak obgadywać? - przez drzwi wybiegł Black i Potter
- Możliwe a teraz wyjdziecie stąd! - warknęła Tori
Syriusz zrobił minę jakby go spoliczkowano. Nie wiedziałam nawet czemu. W sumie on zawsze wydawał się jakiś chory.
- No wiesz przyjaciela wyrzucać - powiedział Black
- A kto powiedział że jesteś naszym przyjacielem - zapytała Lily pokazując palcem na nas trzech
- Anabell - odparł z triumfem czarnowłosy
- Ja...yyy...No ten, ja nic nie wiem - zaczęłam się jąkać
- O ty! - krzyknął Syriusz i zaczął mnie łaskotać
Cała ta sytuacja musiała wyglądać przekomicznie. Dziewczyny zwijające się że śmiechu wraz z Jamesem, a ja leżałam na podłodze przygwożdżona przez Syriusza, który jeszcze mnie łaskotał. Gdyby ktoś w tym momencie wszedł tutaj musiałby nas uznać za chorych psychicznie.
- Syriusz...przestań...Syr...iusz - mówiłam między moim śmiechem
- Jak przeprosisz - powiedział roześmiany Black
- Zabije...cie - warknęła z trudem - przepraszam - dodałam wyczerpana
W tym momencie Syriusz puścił moje ręce i pomógł mi wstać. W mojej głowie narodził się szatański plan.
- Jestem zmęczona - popatrzyłam znacząco na chłopaków - dobranoc
- Anabell mogę z tobą spać? - zapytał Black sugestywnie poruszając brwiami
- W snach Black - parsknęłam i weszłam do łazienki.
Usłyszałam również wychodzących chłopaków, więc wyszłam ubrana w za dużą bluzkę Syriusza, którą ukradłam mu rok temu na biwaku. Weszłam szybko pod kołdrę i niemalże od razu odpłynęłam do krainy Morfeusza.
............................................................................................................
Hej! Przepraszam, że dopiero teraz dodaje drugi rozdział ale miałam telefon w naprawie...
Z góry przepraszam za ortografie. Mam nadzieję, że ten rozdział podoba się wam tak jak pierwszy. Pozdrawiam kluske (ona wie o co chodzi xdd)
Btw przepraszam, że dzisiaj tak krótko :c
Do następnego ^^
BINABASA MO ANG
Koniec Psot... || Remus Lupin
Fanfiction"Chłopak przyciągnął mnie jeszcze bliżej po czym pocałował w czoło. Po chwili słychać było wiwaty i głośne oklaski. Naprzeciwko nas stał Hagrid i profesor Dumbledor. - Cholibka, wiedziałem że wam się uda, prawda panie psorze? - zaczął Hagrid, a dyr...
