Rozdział 1

41 11 6
                                        

Sobota, godzina 3;30 - siedzę przy biurku. Wszędzie leżą pootwierane książki.

Nauka, nauka, nauka.

Nauka jest dla mnie najważniejsza. Wszyscy moi znajomi...

Ekhm, ekhm. Ja nie mam znajomych.

Wszyscy pewnie teraz świetnie się bawią na jakiejś wielkiej imprezie niczym z Projektu X, a ja uczę się na czwartkowy sprawdzian z biologii.

Co ze mną nie tak?

A, moi rodzice.

Ogółem nauka odgrywa dużą rolę w moim życiu i już się do tego przyzwyczaiłam, ale to, że tak jest to zasługa wyłącznie moich rodziców - ojciec pracuje jako lekarz w jakiejś chorej klinice, a matka - nauczycielka Angielskiego w mojej szkole.

Bardzo fajnie, co nie?

W jednym momencie wstaję z krzesła, od którego czuję, że moja pupa zrobiła się płaska i podchodzę do szafy. Szybko ubieram obcisłe, czarne dżinsy i białą bluzkę z Levisa. Na dworze jest około 27°C, więc raczej nie zamarznę.

Raczej.

Po cichu schodzę na dół i kieruję się na przedpokój. Ubieram zwykłe, czarne Adidasy i najszybciej jak się da wybywam z domu.

Jedyne co ze sobą mam to klucze, słuchawki, telefon, drobne i chory pomysł. Jaki? Największe imprezy są na końcu ulicy. Wszyscy tam piją, palą, ćpają, uprawiają seks i robią rzeczy, o których nie mają pojęcia, gdy tylko wytrzeźwieją. Pewnie przyjmą mnie z otwartymi rękoma.

Jest jeden problem.

Nie mogę tam iść.

Jak moi rodzice zobaczą mnie pijaną, naćpaną i wyczują ode mnie papierosy to naprawdę się zawiodą, a mi będzie przykro.

A więc mój pomysł nie wypali.

Jak zwykle.

Idę chodnikiem, kieruję się w stronę parku, który za dnia jest moim ulubionym, lecz w nocy wygląda strasznie.

Wyciągam z kieszeni słuchawki, telefon i odpalam jakąś spokojną playliste na Spotify.

Ja - wstydliwa, mądra, poukładana, samotna, spokojna Miley Scott, idę o 4 rano do ponurego parku. To brzmi jak jakaś porąbana scena z książki.

W pojedyńczych oknach świecą światła. Niektórzy ludzie pewnie zbierają się do pracy lub dopiero co wrócili z imprezy. Zero jakichkolwiek aut. Nic. Po długim chodniku idę tylko ja.

A bynajmniej tak mi się wydaje.

Nagle słyszę pisk opon. Szczerze? Trochę się przestraszyłam. Odwracam się szybko i widzę nadjeżdżający czarny, sportowy samochód. Nie znam się na markach, ale z daleka widać, że to dosyć drogi model. Zatrzymał się tuż obok mnie.

- E, madame! - ktoś coś do mnie woła, a ja ściągam słuchawki, żeby usłyszeć czego chce.

- Tak? - pytam chowając telefon do kieszeni.

- Gdzie się wybierasz o takiej godzinie? Powinnaś już dawno spać! - obcy śmieję się głośno. - Jak masz jakieś drobne to Cię podrzucę.

Sięgam do kieszeni i wyjmuję z niej pieniądze. Liczę.

- 4 dolary.

- Dobra, zawsze coś. Wsiadaj.

Powinnam to zrobić? Nie wiem.

Niepewnie wsiadam do auta nieznajomego, zamykam za sobą drzwi i zapinam pasy.

- Gdzie mam Cię podrzucić? - pyta. Teraz dokładnie widzę jego twarz. Jest brunetem o soczystych, jasnych, błękitnych oczach. Ma wyraźne rysy twarzy. W sumie to należy do przystojnych chłopców.

- Em... - sama nie wiem. - Do jakiegoś najbliższego supermarketu.

- Okej? - ruszamy. Włączył radio. - A Ty jesteś...

- Oh, Miley. - uśmiecham się pod nosem.

- Noah. To jesteś tą kujonką, córką Scott z angielskiego, która ciągle tylko się uczy?

- Ta. We własnej osobie.

- No nieźle! - znowu się śmieje.

W sumie to śmieszne. Ktoś mnie kojarzy.

$$$$$$$$$$

- Okej, jesteśmy. - mówi brunet.

Otwieram drzwi samochodu i nagle uświadamiam sobie, że oddałam mu moje jedyne 4 dolary i więcej już nie mam.

- Eh, Noah. - zaczynam. - Możesz mnie jednak odwiedź do domu? Nie mam pieniędzy. Wszystko oddałam tobie.

Zamykam drzwi auta i siadam z powrotem na wygodnym fotelu.

- Potrzebuje tego hajsu. Jaki adres? - uśmiecha się lekko i spogląda na mnie.

- Dziękuję...

1# 'Ty ciągle w książkach,
ja ciągle kminie jak zwiększyć stan konta.'

🌚🌚🌚🌚🌚

Każdy rozdział będzie dotyczył jakiegoś fragmentu z piosenki, która mnie zainspirowała do tego opowiadania. W tym przypadku jest to:

'Ty ciągle w książkach, ja ciągle kminie jak zwiększyć stan konta'.

Fragment będzie zawsze na końcu rozdziału. W ostatnim (prawdopodobnie 13) podam tytuł i wykonawcę utworu.

Piszcie jak wam się podoba ten pomysł🌚

attackWhere stories live. Discover now