Z dedykacją dla _Kawaii_Shadow_
Cześć! Jestem Rigby. Pewnie się zastanawiacie dlaczego siedzę na łóżku z depresją.. Otóż zacznę od początku..
Dwa tygodnie temu
Rano, kiedy poczułem ciepło mojej twarzy uchyliłem lekko powieki. Zauważyłem Mordechaja stojącego nade mną. Przetarłem oczy i zamrugałem kilka razy nie wiedząc co się dzieje, bo resztki snu się mnie trzymały.
- Wstawaj śpiochu. Znowu się spóźnimy - westchnął chłopak.
- Już, już - podniosłem się z łóżka niechętnie.
Wyszedłem z pokoju leniwie drapiąc się po brzuchu. Taki mam zwyczaj zawsze po wstaniu. Gdy wszedłem do łazienki przejrzałem się w lustrze i przeczesałem rozczochrane włosy ręką. Potem wziąłem szybki prysznic i ubrałem białą bluzkę, brązową bluzę, kasztanowe spodnie i czarne buty. Zszedłem schodami do kuchni połączonej z salonem. Nie było tu zbyt bogato, ale przynajmniej mieliśmy swoje miejsce. Tak jak niebieskowłosy zrobiłem sobie płatki. Tylko usiedliśmy i zaczęliśmy jeść, a już do środka wpadł jak zwykle Benson.
- Zbiórka barany! - krzyknął podirytowany.
Spojrzeliśmy na niego kątem oka z łyżkami zawieszonymi w powietrzu przed ustami. Ledwo zaczęliśmy jeść, a już trzeba iść do roboty. Ten dzień zapowiada się po prostu świetnie.
- Nie możemy chociaż skończyć jeść? - spytał Mordechaj.
- Trzeba było wstać wcześniej - odparł szef.
Zerknęliśmy na siebie po czym wstaliśmy ociężale i pociągnęliśmy za sobą nogi do wyjścia.
- Macie pozmywać potem! - wyszedł trzaskając drzwiami.
Przed domem usiedliśmy na schodach. Już byli tu Hop, Papcio, Duch Piątka i Atleta.
- A więc - zaczął Benson. - Hop ty naprawisz pojazdy, Atleta ty skosisz trawnik z Duchem Piątką. Ty Papciu możesz policzyć swoje pieniądze, a wy chłopaki - zwrócił się do nas. - Pozmywajcie - westchnął.
- Znowu? - jęknęliśmy razem.
- Nie narzekać! - zrobił się czerwony.
- Dobra - powiedział Mordechaj.
Po otrzymaniu instrukcji od Bensona wszyscy się rozeszli do swoich obowiązków. Oczywiście dla mnie i Mordechaja się nic nie chciało, jak zawsze.
- Stary, nie chce mi się - zrzędziłem.
- Mi też. To może rundka na konsoli? - zaproponował.
- Jasne!
Usiedliśmy wtedy szczęśliwi na kanapie przed telewizorem i zaczęliśmy grać. Starałem się, jak mogłem. Jednak niebieskowłosy zawsze musi być lepszy w grach video. Po jakimś czasie ograł mnie.
- Nie no znowu! - zmarszczyłem brwi i popatrzyłem na niego na co on się tylko zaśmiał. - To gramy w kuksańca! - uderzyłem go z pięści w ramię.
Prawie go to nie ruszyło. Spojrzałem na swoją dłoń zły oglądając ją dokładnie. To ja mam tak mało siły czy to on jest ze stali? Gdy chłopak mnie uderzył to zabolało niemiłosiernie. Dodatkowo prawie upadłem.
- To nie fair! Zawsze w to wygrywasz!
- Takie życie - zaśmiał się.
Zaraz jedna usłyszeliśmy huk i ciężkie kroki w naszą stronę.
YOU ARE READING
Upss..[Zawieszone Na Trochę :(]
FanfictionMordechaj i Rigby to najlepsi kumple od liceum. Mieszkają teraz w niebieskim domu w parku. Małgosia, Ilena, CJ, Atleta, Duch piątka, Benson, Hop, Don, Papcio to m.in ich przyjaciele. Obaj nie lubią pracować i za to bardzo często wkurza się Benson ic...
![Upss..[Zawieszone Na Trochę :(]](https://img.wattpad.com/cover/105884369-64-k88688.jpg)