I

1 0 0
                                        

Egzystencja człowieka? Absurd.

Kto teraz myśli tak głęboko? Przecież to nic innego jak strefa wybiegająca po za rozum. A to co po za rozumem i wiedzą w dzisiejszym świecie traci wartość.

Tak, stajemy się zepsuci, o ile już nas nie zniszczyli. Świat pozbawiony barwy, którym kieruje głupia zasada "Kto pierwszy ten lepszy".

Właśnie wychodziłam z domu. Było pochmurno. Słuchawki w uszach, kaptur na głowie i ciepła bluza. Tylko to było mi potrzebne w tej chwili. Zaczęłam biec. Uwielbiałam to uczucie wolności jeszcze bardziej niż oglądanie horrorów ( które swoją drogą wprost ubóstwiałam ). Droga wydawała się nie mieć końca. Czas tylko dla mnie i tylko ze mną. Samotność. To jest to co kocham.

Pojedyncze krople deszczu zaczęły moczyć chodnik. Zatrzymałam się. W pobliżu nie było nikogo innego. Jak zwykle. Wzięłam głęboki oddech i uniosłam wzrok ku niebu. 

-Dlaczego tak musi być? - wypowiedziałam nieme pytanie.

Nie było ono skierowane do kogoś/ czegoś konkretnego. Padło z moich myśli tak po prostu. Nie chciałam się nad sobą użalać. Nad swoim beznadziejnym życiem. Pustym sercem.

Siedziałam tak dopóki nie rozpadało się na dobre. Zebrałam się w drogę powrotną. Wchodząc do domu usłyszałam śmiechy, które chwilę później umilkły. Tak, nigdy nie uśmiechali się przy mnie. Przyzwyczaiłam się. Już mnie to nie bolało. 

Zostawiłam swoje rzeczy na dole i spokojnym, monotonnym krokiem poszłam do siebie. Lustro. Znowu ono. Moje odbicie. Gruba osoba patrząca prosto w moje oczy. Była straszna. Ja byłam.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Apr 11, 2017 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Zagłębie SamotnościStories to obsess over. Discover now