1. Upatry akwizytor

30 2 1
                                        

Chudy mężczyzna z walizką szedł w poszukiwaniu klientów. Sprzedawał blendery. Fajne blendery. Zza iglastych drzew wyłonił się domek. Ciemny domek z drewna. Czuć było od niego zapach zła. Jak pachnie zło?
Jak pizza z ananasem.
- O nie! Czuć zło ! - powiedział Maurycy Trampek, najchudszy z rodu akwizytorów - Jednak muszę sprzedać blendery, bo Marcinek sprzedał już pinć!! - ojej... zdeterminował się.
Zapukał grzecznie do drzwi. Czarnych drzwi. Nikt nie otwiera. Zapukał jeszcze raz. Słychać było szuranie i ciężki oddech. DRZWI OTWORZYŁY SIĘ. Ale nikogo nie było. Maurycy Trampek zdziwił się. Wszedł. Rozejrzał się. Wszędzie wypchane zwierzaki, urny i konserwy rybne.
- Uuuu... mniam! Konserwy! - uradował się Trampek.
Znów usłyszał ciężki oddech. Ojej! Wystraszył się. Za nim stał starszy pan z wytrzeszczem i szczurzą twarzą.
- Gdzie pana spodnie? - zaniepokoił się Trampek.
- Viktor czuje gorąco w nogi.
- Chce pan kupić blender?
- Viktor musi spytać swojej pani o pozwolenie.
(DŻIZAS KRAJST! UCIEKAJ MAURYCY! UCIEKAJ!) - wykrzyczał w myślach Trampek. Przyjął postawę UCIECZKOWĄ i wystrzelił w stronę drzwi. DRZWI ZAMYKAJĄ SIĘ. Maurycy zderzył się z pięknym, ciemnym drewnem. Padł na podłogę, a jego fajne blendery wysypały się z walizki. Ojej!
Po dłuższej chwili otworzył oczy w innym, ciemnym pomieszczeniu. Były standardowe wypchanie zwierzaki oraz obrazy niepokojących jednorożców. Ujżał poważną kobietę i tego dziwnego pana. Maurycy mechanicznie sięgnął po walizkę, ale jej nie było. Ojej! Akwizytor przeraził się. Gdzie jego walizka?
- GDZIE MOJA WALIZKA?!
- Nie obchodzą nas twoje blendery - Pani w czerni odezwała się.
- CO ZROBIŁAŚ Z MOIMI BLENDERAMI?!
- Są brzydkie i wadliwe. Zamiast baterii była wsadzona plastelina. Pożałujesz tego. - Pani w czerni wzięła jeden z blenderów i wsadziła do niego baterię.
- Viktorze, unieruchom oszusta.
Ten dziwny pan w majtkach schwytał Maurycego. Akwizytor szarpał się, nie mógł znieść smrodu konserwy rybnej, ulatniającego się z paszczy Viktorka.
Pani w czerni włączyła blender i zbliżyła się do akwizytora.
- BLEND! BLEND! BLEND! - Cieszył się Viktor.
Kobieta przyłożyła robota kuchennego do pośladków akwizytora i pchnęła blender. Starł eleganckie jeansy i zaczął blendować odbyt!!! Maurycy wrzeszczał, a Viktorek cieszył się niezmiernie z sosu pomidorowego jaki chlustał na podłogę. Pani w czerni z powagą wbijała robota kuchennego głębiej i głębiej, blędując wszystkie jego narządy wewnętrzne. Kiedy kre... sos pomidorowy był już wszędzie, a Maurycy wziął i umarł, kobieta usiadła w fotelu. Fotelu, który był zrobiony z wypchanych bobrów.
- Jednak fajne te blendery - powiedziała, po czym wyciągnęła zza fotela pudełko z pizzą hawajską i polała je kr... sosem pomidorowym.

Ciemna Chata (1)Stories to obsess over. Discover now