Atualizamos nossas Diretrizes de Conteúdo.
Consulte as diretrizes mais recentes para continuar compartilhando histórias com segurança.

Złego gorsze początki

4 1 0
                                        

Dysza, biegna ile sil w nogach, czuja przerazenie i oddech hordy zarazonych na karku. Wbiegaja w uliczke, w której znajduja sie tylko jedne drzwi...

-Rahim szybciej! Szybko!

Rahim: Staram sie!

-Tam! Widze bezpieczna strefe!

Ledwo zlapali za klamke drzwi a juz otworzyli je z hukiem, wbiegli do srodka a stalowe drzwi zamkneli na wszystko co mogli, zamki, lancuchy i klodki. Zapalili swiatlo by sie rozejrzec i móc odpoczac.

Rahim: To byly koszmary co? - Pyta zadyszany

- Co bylo? Zapytal ze zdziwieniem biegacz.

Rahim: Koszmary - nocni lowcy, dlatego byli tacy szybcy, zwinni i wytrzymali.

- Aaa to tak, to najprawdopodobniej byli lowcy, nie wiem skad sie wzieli w tej czesci miasta ale niepokoi mnie to - Odparl siadajac na fotelu.

Rahim: Dobra Brecker, przespimy sie i odpoczniemy a jutro polecimy z tymi lekarstwami do wiezy, doktor Helen sie tym zajmie.

*10 GODZIN POZNIEJ...*

Brecker: Rahim wstawaj, wstawaj juz po ósmej, musimy sie zbierac i isc do wiezy.

Rahim: Tak tak juz juz wstaje - Podnosi sie z lozka powoli, bierze w rece swój plecak i pakuje pozywienie oraz wode pitna.

Rahim: Ej Brek, nie zapomnij kukri, jak bedziedz sie rozprawiac z tymi gnojami hehe - Podsmiechuja chlopaki pod nosem.

Brecker i Rahim zebrali wszystko co mogli z bezpieczniej strefy - jedzenie, wode, leki oraz bron. Nastepnie zaczeli kierowac sie na dach po schodach.

Rahim: Kurde stary ufff, umre na tych schodach ehh...

Brecker: Ty? Ty? Rah jestes biegaczem, masz kondycje no co ty. I to swietna hehe. - Poklepal Rahima po plecach i poszli dalej.

*10 MINUT POZNIEJ...*

Rahim i Brecker weszli na dach. Gdy otwierali drzwi czuli przyjemny wiaterek polsczony z bardzo mocno grzejacym sloncem.

Rahim: Jea! Tak! Udalo sie, weszlimy na dach! Dobra to teraz gdzie?

Brecker: Spójrz tam - Wskazuje palcem dwa budynki w oddali przysloniete mgla - tam

Rahim: Czy to jest nasza wieza? - Pyta ze zdziwieniem i wystraszeniem w oczach.

Brecker: Tak i musimy tam dotrzec przed zachodem slonca by koszmary nas nie wyczuly.

Rahim: Uda sie, od tych lekarstw zalezy zycie wielu ludzi tam w wiezy...

Dziekuje, ze wytrwaliscie do konca nied³ugo kolejna czêæ :3

Você leu todos os capítulos publicados.

⏰ Última atualização: Apr 02, 2017 ⏰

Adicione esta história à sua Biblioteca e seja notificado quando novos capítulos chegarem!

Światło bólu Histórias para pegar e não largar. Descubra agora