Witam wszystkich bardzo serdecznie, oto shocik dla naszej ukochanej Marliseen. Mam nadzieję, że ci się spodoba. Cóż... Na początku szło mi to dość opornie. Nie jestem mistrzynią pisania smutnych scen, dlatego nie wiem czy to co tutaj opisałam jest wystarczająco dramatyczne jak na twoje gusta Marliś, ale wiedz że się starałam. Naprawdę. Trochę podciągnięte pod PapaAU jest, Yukio jest, drama... hmm no wydaje mi się, że też jest, ale przyznam się bez bicia – nie potrafię być dla Yukio okrutna, po prostu nie potrafię T^T
Zapraszam do czytania!
Rodzina – [ZombieapocalypseAU!] Yukio Kasamatsu x Reader
Mężczyzna stał przy blacie w kuchni i smażył jajecznicę. Ubrany w dżinsy i luźny t-shirt nucił pod nosem tylko sobie znaną melodie. Obudził się wcześniej niż jego żona, dlatego postanowił zwieńczyć ich wczorajszą noc wspólnym śniadaniem. Uśmiechał się cały czas, przekładając danie na dwa talerze, a w kubkach zaparzył kawę dla siebie oraz cappuccino dla niej.
W tym samym momencie do kuchni weszła [imię]. Odświeżona i głodna usiadła przy stole, patrząc na ciemnowłosego z iskierkami w oczach. Poprzedni wieczór należał do tych bardzo udanych, żadne z nich nie narzekało.
- Dzień dobry – powiedziała, przeciągając się leniwie na krześle.
- Dzień dobry. – Kasamatsu uśmiechnął się jeszcze szerzej i podał dziewczynie talerz, po czym usiadł naprzeciwko.
–Jak się spało?
- Mhm... Bardzo, ale to bardzo dobrze – zaśmiała się lekko. Jajecznica kusiła ją zapachem, dlatego nie czekając dłużej, posmarowała kromkę chleba i zaczęła jeść ze smakiem. Yukio spojrzał na nią ciepło a następnie, rumieniąc się lekko, pogładził wierzch jej dłoni leżącej na stole. Kobieta ponownie obdarowała go ogromnym uśmiechem.
- W-wiesz... M-możemy dzisiaj z-znowu spróbować... - zaproponował mężczyzna, nie patrząc w oczy partnerki. Kilka tygodni wstecz podjęli decyzję o założeniu rodziny. Uznali, że teraz będzie najlepszy moment na pierwsze dziecko.
- Oho, widzę, że czujesz się bardzo zobowiązany – zachichotała, biorąc łyk swojej kawy. Mężczyzna przybrał kolor dorodnego pomidora, ale za chwilę uśmiechnął się zawadiacko.
- N-nawet nie wiesz jak bardzo – mruknął i pocałował nonszalancko trzymaną dłoń. Kobieta tylko przewróciła teatralnie oczami.
- No i jak tutaj odmówić? – Widocznie usatysfakcjonowany z odpowiedzi podszedł do krzesła dziewczyny i zaczął delikatnie masować jej ramiona. – Popatrzcie no tylko... – mruknęła nadal rozbawiona. Kasamatsu nachylił się do jej ucha i musnął delikatnie jego płatek ustami.
- O-obiecuję, że będziesz zadowolona... - Chłopak zaczął całować szyję dziewczyny, gdy nagle dało się usłyszeć głośne pukanie do drzwi. Jęknął mimowolnie. – Kogo znowu niesie?
- Idź otwórz, a ja może będę w stanie skończyć śniadanie – zaśmiała się kobieta i poklepała męża pocieszająco po plecach. Rąbanie w drzwi ciągle się nasilało.
- Już idę! – zawołał ciemnowłosy, idąc leniwie w stronę przedpokoju. Yukio był mocno zirytowany natrętem. Przybysz stukał, a raczej walił w drewniane drzwi choćby miał je wyłamać z zawiasów. Ciemnowłosy wyszedł z kuchni i popatrzył na wejście sceptycznie. W tej odległości oprócz oczywistego łomotu, dało się usłyszeć hałas przewracanych donic na ganku i ciężkie sapanie.
ESTÁS LEYENDO
One Shoty Kuroko no Basket
FanfictionWiecie jak to jest, kiedy trafiasz do jakiegoś fandomu i potem zakładasz osobną książkę z shotami, żeby dawać upust swoim romantycznym wizjom? Nie? W takim razie zapraszam.
