1. Początek

3K 115 42
                                        

- Imię i nazwisko - powiedział porządnie umięśniony mężczyzna.

- Nathalie Carson - odparłam.

Ochroniarz spojrzał na kartkę.

- Nie mam cię na liście - odpowiedział.

- Jak to nie masz mnie na liście? - spytałam oburzona - Ten hotel należy do mojego kuzyna!!!

Tak, dokładnie. Stoję właśnie przed wejściem do największego wieżowca w mieście. Jest to hotel mojego kuzyna. Bogatego w cholerę kuzyna. No może nie jesteśmy tak do końca spokrewnieni, bo jestem adoptowana, ale to tak czy inaczej mój kuzyn.
Przed hotelem są barierki i mnóstwo ochroniarzy, w końcu w tym hotelu mieszkają bardzo ważne osobistości.

- Masz w tej chwili stąd odejść, bo inaczej będę zmuszony wezwać ochroniarzy!!! - powiedział.

- Grozisz mi? Ty masz pojęcie kim ja jestem? Bo jestem kuzynką twojego pracodawcy, idioto! I masz mnie, kurwa wpuścić! - krzyknęłam.

Wtedy ten durny koleś powiedział coś do takiego mikrofoniku. Nagle przybiegło dwóch ochroniarzy.

- Ooo!!! Cześć, Nati - powiedział jeden z nich.

- Cześć, Garry - odparłam.

Garry to główny zarządca wszystkich ochroniarzy. No i ogólnie to się kolegujemy.

- Ten palant nie chce mnie wpuścić - powiedziałam wskazując na kolesia przy barierkach.

- Sory za niego. Jest nowy - odparł Garry.

Przeszłam przez barierki i wlazłam do budynku.
Skierowałam się do gabinetu mojego kuzyna.
Nadal nie rozumiem jakim cudem dwudziestolatkowi udało się zdobyć taką fortunę.

Weszłam do gabinetu.
Przy biurku siedział mężczyzna z rudymi włosami i zielonymi oczyma.

- Cześć, Scott - przywitałam się.

- Cześć, Nathalie - powiedział.

- Ymmm... Może dałbyś mi stówkę? Bo wiesz, wypad z przyjaciółkami.

- Masz - odparł i podał mi 100zł.

Pośpiesznie wyszłam z hotelu.
Pobiegłam do parku.
Gdy już znalazłam wzrokiem przyjaciółki, to do nich podeszłam.

- Siemka dziewczyny. To gdzie idziemy? - spytałam.

- Może na gofry? - zaproponowała Daria.

- Jestem za - odparła Lena.

- No to chodźcie - powiedziałam.

Podeszłyśmy do najbliższej budki z goframi. Wiadomo, trzeba jakoś wykorzystać początek wakacji.

- Poproszę trzy gofry z cukrem pudrem i trzy koktajle truskawkowe - powiedziałam.

No i teraz nadszedł ten czas, że trzeba czekać 5 minut.

- To w końcu idziemy pojutrze do tego klubu, czy nie? - spytała Lena.

- No, ja idę - odparłam.

- Ja też - powiedziała Daria.

- No to jesteśmy umówione - stwierdziłam.

Odebrałyśmy swoje zamówienie.

Potem każda z nas poszła w swoją stronę.

Zjadłam już gofra.
Idę przed siebie. Patrzę na chodnik i myślę o życiu.

No bo przecież ja mogę mieć wszystko. Mam ogromne, magiczne moce, ale jednak chcę żyć normalnie. Mogę śmiało przyznać, że mam wszystkie możliwe moce i chyba jestem najpotężniejszą osobą na świecie.

Mate: WAMPIRA I WILKOŁAKA???Stories to obsess over. Discover now