Dochodziła 12 lecz Zoe nie ruszała się ze swojego miejsca. Gdzie to było? Środek lasu daleko od zatłoczonych ulic wielkich miast. Lecz jak to możliwe by nikt jej tu nie widział? No właśnie jak to możliwe, że nikt nie widzi niskiej, czarnowłosej, niebieskookiej dziewczyny o cerze jak śnieg a ustach czerwonych jak róża? Zaraz wam powiem jak to możliwe, Zoe jest aniołem, najprawdziwsza istota z nieba. Oczywiście my, zwykli śmiertelnicy nie widzimy jej pięknych, lśniących jak śnieg w słoneczny dzień gdzieś w górach skrzydeł, lecz musicie mi uwierzyć na słowo, że jej skrzydła były najpiękniejszą rzeczą jaką można widzieć w życiu. Trochę odbiegłam od głównego wątku a więc tak, nasza anielica bardzo lubi samotność, potrafi stać się niewidzialna dla ludzi gdy tylko tego potrzebuje, przemyka w cieniu jak duch lub zjawa szepcząc do siebie co jakiś czas. Jej życie nigdy nie było łatwe czy przyjemne, problemy w szkole, brak współczucia czy wsparcia w rodzicach, wyśmiewanie się z niej na podwórku, teraz pewnie będzie pytanie ale jak to możliwe skoro ona jest aniołem? Już tłumaczę, Zoe to taka sama dziewczyna jak ty, ja, ta dziewczyna, która codziennie widujesz w autobusie, kasjerka z osiedlowego sklepu czy twoja przyjaciółka, wszystkie jesteśmy aniołami a na plecach mamy skrzydła, nie widoczne lecz uwierzcie mi, że one tam są. Historia Zoe to tak naprawdę historia większości z nas, nieszczęśliwe miłostki, kłótnie z rodzicami, żarty rówieśników, sprzeczki z przyjaciółką. Więc ta historia będzie o każdej z nas, każdy może tu znaleźć część siebie. Pozwólmy Zoe przeżywać błędy ludzkości i wynosić z nich nauki.
Zoe
Siedzę na kamieniu w środku lasu, tu gdzie wszystkie myśli uciekają a szelest liści, śpiew ptaków sprawiają, że na chwilę na mojej bladej twarzy pojawia się lekki uśmiech. Przesuwam wzrok po zielonych liściach na drzewach, ptakach śpiewających swą historie, gdzie nie gdzie słyszę trzask gałązek, to pewnie sarna spaceruje gdzieś niedaleko. Jak wyglądam? Tak jak każdy, czarna kurtka z ćwiekami, jeansy w tym samym kolorze z dwoma dziurami na kolanach, sama nie wiem jakoś podoba mi się taki pomysł. Co ja, a tak, czarne glany z czerwonymi sznurówkami, tak wiem trochę jestem emo ale trudno taka siebie lubię. Czarne jak węgiel włosy spięte w wysokiego kitka a na oczach delikatny cień, wytuszowane rzęsy. Na ustach jak zawsze mój ulubiony balsam z EOS obok mnie na ziemi leży czarny plecak z Vansa mam na nim wiele przypinek jedna z mych ulubionych jest taka z napisem " w niebie są anioły , na ziemi są ludzie a po środku są marzenia". Tak wygląd, spoglądam na wyświetlacz Samsunga Galaxy J7 i ze smutkiem stwierdzam, że pora wracać do domu. Wstaje ospale ostatni raz patrząc na piękno lasu, ruszam na początku spokojnym krokiem a potem coraz szybciej do domu. Dobrze znam tą drogę koło strumyka potem w lewo mijam trzy domy w nowoczesnym stylu a tam stoi mój dom. Szybko przechodzę te drogę i jestem. Stoję przed dużym czarno-białym domem z ogromnym ogrodem, spoglądam na podjazd, pusto, świetnie myślę u wchodzę na teren posesji. Potem przez drzwi do nowoczesnego salonu z wielką plazma. Biegnę po schodach do pokoju. Jest on bardzo duży, ściany w kolorze turkusowym, białe meble a na środku duże łóżko. Spoglądam w lewo a tam drzwi do garderoby a obok do łazienki. Jednak dziś nie mam ochoty na wędrówki po domu a tym bardziej na opisanie tego miejsca. Kładę się na łóżku pisząc do przyjaciela Zacka, że dziś nie będzie mnie na imprezie nie muszę czekać długo na odpowiedź. Patrze na wyświetlacz śmiejąc się cicho.
Mój Idiota 💗: I znowu mnie zawodzisz mała. Dobrze odpoczywaj wpadnę koło północy to pogadamy.
Ja: Jak Cię wpuszczę, debilu
Mój Idiota 💗: Sam wejdę. 😂😂
Czytam ostatnią wiadomość a po chwili odpływam do krainy Morfeusza
_______________________________________
Rozdziały będą się pojawiać co niedzielę no chyba, że będę miała wene. Mam nadzieję, że nie zanudze was 😂😂
ESTÁS LEYENDO
My name
Novela JuvenilCo zrobisz gdy wszyscy się od Ciebie odwracą? Kiedy masz taki sekret, który nie może zostać ujawniony ? To właśnie jest życie Zoe, bez przyjaciół , w wiecznym strachu.
