Prolog

7 1 0
                                        

   Cześć jestem Jay, siedmionastoletni chłopak. Od zawsze byłem człowiekiem, nigdy Bogiem, chociaż wychowałem się wśród nich. Moja przybrana mama jest nimfą leśną, to ona uratowała mnie przed śmiercią i zaopiekowała się mną. Za to jestem jej naprawdę wdzięczny.
-Jay! Obiad Ci wystygnie!- Co? To już jest pora na obiad? Nie powinienem tyle myśleć.
-Już idę mamo- No dobra, jakoś nie mam ochoty na grzanki z malinami,ale mama potrafi robić tylko te grzanki. Trudno przeżyje to jeszcze. Raczej w schodzeniu po schodach nie będę mistrzem, zawsze ten jeden cholerny schodek. Już z korytarza było czuć cudowny aromat malin.
-Jay pośpiesz się nie mamy czasu- Jak zwykle mnie pośpiesza. Śpieszmy się na jakieś tam obrady Bogów czy coś takiego. Jakoś nigdy nie interesowały mnie takie rzeczy.
-No już już- To też przeżyje. Mam bardzo optymistyczne podejście do świata. Zjadłem chyba jest zadowolna, chyba.
-To teraz marsz ubrać buty i idziemy!- Zawsze jest stanowcza, ale potrafi rozbawić.
    Szliśmy chyba z 30 minut jak nie lepiej. Oby to serio było coś ważnego, padam z nóg. Weszliśmy do wielkiego zamku, serio był ogromny. Mama zaprowadziła mnie do sali, w której miało odbyć się to niezwyczjne zebranie.
-Jay, musisz nam pomóc..

______________________________________
To dzisiaj mamy załatwiony prolog!! :))
Mam nadzieję, że podoba wam się jak narazie wstęp opowiadania i że będziecie z przyjemnością czytać dalsze części. :))
Pamiętajcie jeśli się wam spodobało zostawcie gwiazdkę i komentarz, dla mnie będzie to dalsza chcę do pisania ♡♡

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Mar 20, 2017 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Ruiny RajuWhere stories live. Discover now