Jak się poznaliście cz.1

6.5K 117 58
                                        

(y/n)-your name-twoje imię

Steve
Był deszczowy, piątkowy wieczór. Zdecydowałaś się pójść do kina, bo nie miałaś nic do zrobienia, a słyszałaś, że ten nowy film wojenny jest całkiem dobry.

Stałaś w kolejce po bilet, a za tobą stał wysoki, napakowany blondyn. Od razu stwierdziłaś, że na pewno jest zajęty i nawet na niego więcej nie spojrzałaś. Odchodząc od kasy usłyszałaś jednak, że poprosił o miejsce obok ciebie! Udawałaś, że nic nie usłyszałaś i poszłaś już na salę.
Kiedy blondyn usiadł obok i miło się uśmiechnął, mimowolnie się zarumieniłaś. Chłopak przedstawił się jako Steve i zaczął z tobą rozmowę na temat filmu. Dobrze wam się rozmawiało, przestaliście dopiero kiedy skończyły się reklamy.

W trakcie seansu, podczas wzruszającej i bardzo smutnej sceny, zaczęłaś płakać. Nie chciałaś, ale co poradzić-jesteś dosyć wrażliwa. Gdy Steve to zauważył, wziął cię za rękę i uśmiechnął się pokrzepiająco. Poczułaś się dużo lepiej.
Po skończonym seansie blondyn zaproponował pójście do kawiarni obok, a tam najpierw dyskutowaliście na temat filmu, później zaś o waszych zainteresowaniach.

W miłej atmosferze minął wam cały wieczór. Potem Steve odprowadził cię do domu. Na pożegnanie przytuliliście się i dostałaś od niego numer telefonu.

Tony
Jechałaś właśnie odwiedzić swoich rodziców. Miałaś do nich ok. 2 godziny drogi autostradą. Podczas jazdy głośno śpiewałaś przeboje z radia. Wszystko było jak zawsze.

Niestety, tym razem twój samochód odmówił posłuszeństwa: coś stuknęło w silniku, prychnęło i zgasło. Została ci jeszcze godzina drogi i nie miałaś pojęcia co teraz zrobić. Nie umiesz naprawić auta, a twój tata tu nie przyjedzie po ciebie, bo jego samochód jest w warsztacie.

Westchnęłaś i usiadłaś na masce samochodu nie wiedząc co robić.
Po paru minutach zatrzymało się niedaleko ciebie czarne Lamborghini i wyszedł z niego jakiś facet.
-Co taka ładna dziewczyna robi sama na autostradzie?-zagadnął brunet.
-Och, nic, po prostu czekam na księcia na białym koniu, który mnie
uratuje.-prychnęłaś.
-Co tak ostro, księżniczko? Ach, przepraszam, nie przedstawiłem się-Tony Stark-geniusz, miliarder, playboy i filantrop.-wyszczerzył się.
-(y/n). To co? Pomożesz mi z tym autem?-zapytałaś.
Tony od razu zabrał się do roboty i w 5 minut auto było gotowe do drogi.
-Dzięki, jak mogę Ci się odwdzięczyć?-zapytałaś uśmiechnięta.
-No, pomyślmy...dasz się zaprosić na kolację.

Zgodziłaś się, no bo co innego miałaś zrobić. Umówiliście się na pojutrze i pojechaliście każde w swoją stronę. Pomyślałaś sobie, że w sumie całkiem spoko gość. Nie rozmawialiście długo, a przecież już go polubiłaś.

Natasha
Niedawno zerwałaś ze swoim chłopakiem. Niestety okazało się, że jest niezrównoważony psychicznie i bałaś się go. Podejrzewałaś, że będzie cię nachodził, więc zapisałaś się na kurs samoobrony.

Ruszyłaś na pierwsze zajęcia. Weszłaś do sali, gdzie przygotowywały się różne dziewczyny. Po chwili weszła trenerka-przedstawiła się jako Natasha i od razu przeszła do rzeczy. Całą godzinę męczyła was różnymi ciosami i sposobami uwalniania się.

Na koniec treningu, gdy już wychodziłaś, Natasha cię zagadnęła.
-Całkiem nieźle Ci idzie. Naprawdę pierwszy raz jesteś na treningu?
-Dzięki. I tak, wcześniej nic nie trenowałam-odpowiedziałaś z niepewnym uśmiechem.
-A dlaczego zaczęłaś?-zapytała zaciekawiona.
-Boję się, że mój ex będzie mnie nachodzić-powiedziałaś zmartwiona
-A tak przy okazji, jestem (y/n)-uśmiechnęłaś się podałaś Nat rękę.
-Miło mi. Chodźmy już, bo zaraz zamykają. Do jutra.
-Do jutra.

Vision
Weszłaś do biblioteki. Lubisz tu przychodzić. Cisza, spokój i książki. Nic więcej ci do szczęścia nie potrzeba.

Przeglądałaś właśnie regał z kryminałami, kiedy przez regał przeniknął czerwony koleś w pelerynie! Zaskoczyło cię to i krzyknęłaś cicho.
-Oh, przepraszam, wybacz mi. Często zapominam, że to zaskakuje ludzi.-spokojnym głosem przemówił nieznajomy-Ale jestem nieuprzejmy, nazywam się Vision, a ty?
-(y/n)...Ale...Jak to jest możliwe, że ty...?-ciągle nie mogłaś wyjść z szoku, po tym, jak przeniknął przez regał.
-Po prostu jestem ucieleśnieniem sztucznej inteligencji. To trochę skomplikowane.-wyjaśnił z uśmiechem Vision.

Po chwili zaczęliście rozmawiać o waszych ulubionych książkach. Humanoid polecił ci jeszcze jego ulubiony kryminał i zniknął. Miałaś nadzieję, że jeszcze go spotkasz, bo miło wam się rozmawiało.

Wanda
Na Nowy Rok postanowiłaś, że wreszcie nauczysz się gotować. Zapisałaś się na kurs w pobliskim domu kultury.

Weszłaś niepewnie do sali, bo jak zwykle byłaś spóźniona. Na szczęście zajęcia dopiero się zaczynały. Prowadzący kazał ci dołączyć do jakiejś dziewczyny o kasztanowych włosach, bo gotuje się w parach.

Kiedy wiedziałyście już, co macie zrobić, zajęłyście się przygotowywaniem paprykarzu. W tym czasie trochę rozmawiałyście.
Dziewczyna, jak się okazało, ma na imię Wanda i jest bardzo miła. Trochę nieśmiała, ale wydawała się lekko szalona. Sama taka jesteś, więc bez problemu się dogadałyście.
Na koniec zajęć kucharz pochwalił Was za najlepszy paprykarz. Byłyście z siebie niezmiernie dumne.

Wade
Wybierałaś się właśnie do pracy. Jako niezbyt bogata studentka musisz sobie jakoś dorabiać, a że jesteś dosyć ładna i wysportowana, to tańczysz w nocnym klubie. Nie przepadasz za swoją pracą, ale dostajesz za to niezłą kasę. Nie przejmujesz się raczej, co myślą o tym inni.

Po skończonym występie zaczął dobierać się do ciebie jeden koleś. Normalka. Niestety, zauważyłaś, że nigdzie w pobliżu nie ma ochroniarza. Musiałaś radzić sobie sama. Najpierw próbowałaś delikatnie zniechęcić adoratora za pomocą rozmowy (czyt. S********* ty ch***, czego ode mnie chcesz ty s********** w d*** niemyty?!?!?!), lecz niestety to nie podziałało. Wprost przeciwnie-facet wyjął nóż. Teraz przeraziłaś się nie na żarty. Co prawda koleś jest pijany, ale jest wielkości autobusu. Wtedy z dachu zeskoczył facet w czerwonych rajtuzach i w mgnieniu oka poszatkował delikwenta. Nie mogłaś w to uwierzyć, ale podziękowałaś czerwonemu. Ten tylko odparł:
-Podobasz mi się, nie mogłem pozwolić, żeby Cię zabił. Spotkamy się jutro-i zniknął.

Zdziwiło cię to, ale co tam. Nie powiedział nawet gdzie macie się spotkać, ale czułaś, że znalazłby cię wszędzie. Uśmiechnęłaś się na myśl o jutrzejszym spotkaniu i ruszyłaś do domu.

Avengers PreferencesWhere stories live. Discover now