Jakoś nie mogłam spać. Całą noc się wierciłam,jakbym miała owsiki. Miał pojawić się nowy chłopak w naszej klasie i wszystkie dziewczyny nie mogą się doczekać. Serio,tylko tym zadręczałam sobie głowę? Nie,nie tylko tym. Mój ojciec zmarł i następnego dnia miał się odbyć pogrzeb. Strasznie nawet mi o tym myśleć,bo moje oczy zaraz są zalane łzami.
Wstałam i spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Było ciemno,a on by mi prawie wypalił oczy. Była 5:43. Bez żadnego zastanowienia wstałam i poszłam kulejąc w kierunku łazienki.
- Dlaczego kulejesz?
Zapytała mama ni stąd,ni z owąt.
- Jakoś boli mnie noga.
Uśmiechnęłam się,ale uśmiech szybko zniknął z mojej twarzy. Powędrowałam do łazienki. Zamknęłam drzwi i puściłam wodę. Zimna woda lała się z pod prysznica. Rozebrana weszłam pod niego. Usiadłam,a zimna woda miziała moje ciało. Nie mogłam zapomnieć o ojcu. Ktoś go zabił! Tylko kto?! Policja dalej szuka winowajcy. Mama często jedzie na komisariat,bo chcą wyciągnąć jakieś wnioski.
Po 20 minutach wyszłam i zakręciłam wodę.
- Co tak długo?
Mama nie dostała odpowiedzi i poszła w stronę łazienki. Mam krótkie włosy,więc nie było problemu z suszeniem.
Znów położyłam się na łóżku i zasnęłam.
***
- Alice! Spóznisz się do szkoły! Jest 7:20.
Budziła mnie mama. Wstałam,szybko zjadłam śniadanie i ubrałam biały t-shirt a na to różowy sweter zakładany przez głowę. Do tego jeansy i mogłam już ruszać w stronę szkoły. Po drodze spotkałam Scarlet,moją najlepszą przyjaciółkę.
- Cześć.
Powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej. Ona jednak nie odwzajmemniła uśmiechu.
- Mam prośbę. Czy byś pożyczyła mi twoje słuchawki?
Scarlet wskazała palcem na moje nowo kupione słuchawki.
- No nie wiem. Nie,Scarlet! Bo ty potem nie oddajesz.
Zaczęłam się denerwować. Ona spojrzała na mnie i rozczarowana i rzuciła:
- Dobra,nie to nie! Ale mnie potem nie proś o nic.
Scarlet odeszła szybkim krokiem.
- Scarlet! No ej!
Wołałam rozbawiona. Nagle ktoś złapał mnie w talii. To mój przyjaciel - Raphael. Jest gejem, ale mi to nie przeszkadza. Wiem,że nasza przyjazń nie zmieni się w coś poważniejszego.
- Poszła!
Zawołał i zaśmiał się.
Scarlet
- poszła!
Usłyszałam głos Rapha. Przewróciłam oczami i szłam w stronę szkoły. Przed szkołą stał mój chłopak,Leon. Postanowiłam przyjść,ale gdy zobaczyłam,że rozmawia z Jesse,zdenerwowałam się. Ona jest moim wrogiem od podstawówki. Bez zastanowienia poszłam w stronę Leona i Jesse. Widać było,że z nim flirtuje. Chce mnie wkurzyć i mi go ukraść. Trzeba będzie ją zagasić jakimś argumentem,pomyślałam. Podeszłam do Leona i go przytuliłam.
- Cześć tygrysku.
Przywitałam,on uśmiechnął się do Jesse i spojrzał na dół (byłam od niego niższa).
- Cześć cześć.
Przywitał się i kontynuował rozmowę z Jesse. Strasznie się wkurzyłam. Nie wytrzymałam i podeszłam do długowłosej blondynki.
- Musisz podrywać mojego faceta?!
Plułam jej w twarz.
- Ooo! Ktoś tu jest zazdrosny! Spokojnie,Scarlet,ja tylko rozmawiam.
Jesse uniosła jedną brew i uśmiechnęła się irytująco. Odeszłam z obrażoną miną. Wcale nie chciałam patrzeć ani na Jesse,ani na Leona.
Leon
- Też uwielbiam muzykę elektroniczną. Biedny ty,napewno Scarlet każe ci słuchać tego nudnego popu.
Jesse zrobiła posmutniałą minę.
- Nie. Ona słucha tegi,a ja tamtego.
Powiedziałem. Nagle poczułem,jak ktoś mnie przytula. Spojrzałam niżej,a tam tuliła mnie Scarlet. Uśmiechnąłem się lekko,poczym wróciłem do rozmowy. Nagle Scarlet podeszła do Jessy i zaczęły się kłócić. Już chciałem je rozłączyć,kiedy Scarlet odeszła obrażona,potrącając mnie. Chciałem za nią iść,gdy nagle Jesse złapała mnie za ramię.
- Po co za nią idziesz? Warto? - uniosła jedną brew. Spojrzałem pytająco na blondynkę. Ona pociągnęła mnie za rękę i pobiegła razem ze mną za budynek szkolny. Tam zaczęła mnie rozbierać i patrzeć mi głęboko w oczy.
- Co ty robisz?
Zapytałem przerażony.
- Bądz wolny. Scarlet trzyma cię krótko,jak psa!
Jesse zaczęła mnie rozbierać. To było silniejsze ode mnie,także zacząłem ją głaskać,całować i rozbierać.
________________
Cześć pandy!
No więc mamy 1 rozdział,
W którym coś
Zaczęło się dziać ^^
To do następnego
YOU ARE READING
Błędnie zakochana
Teen Fiction"To ja,George. Odezwij się proszę". Cała zalana łzami rzuciłam telefonem w kąt pokoju. Temu odleciała klapka. Patrzyłam na niego bezczynnie. Po chwili podeszłam i pozbierałam telefon z podłogi. Miał zbitą szybkę. - Zasrany Iphone! Niby tak drogi,ta...
