Chcę wam najpierw przedstawić naszą Jun i przybliżyć jej historię. Jak już wiadomo, Jun ma czternaście lat. W życiu raczej jej się nie powodzi. Warto też wspomnieć, że jej ciotka mieszka na skraju lasu, około pół godziny na piechotę od miasta.
Jun ma niecały metr sześćdziesiąt, jest drobno zbudowana. Posiada oliwkową cerę. Ma ona duże, szare oczy oraz ciemnobrązowe, falowane włosy, sięgające jej do łopatek. Posiada mały, aczkolwiek zgrabny i lekko zadarty nosek. Usta są cienkie. Brwi nie są ani za cienkie, ani za grube, są w sam raz. Twarz ma w kształcie serca. Co do figury, to Jun z pewnością może się nią pochwalić, a przynajmniej zgrabnymi nogami, które uważa za swój największy atut. Biodra nie są specjalnie szerokie, są w normie. Brzuch ma płaski, wszystko jest zasługą szybkiego metabolizmu.
Czternastolatka swoje imię otrzymała po babci od strony matki. Pełne imię dziewczyny brzmi Jun Skarlet Evans. Imiona wybierała jej matka, nazwisko zaś odziedziczyła ona po ojcu.
Jun urodziła się 31.07 o godzinie trzeciej w nocy. Jest ona dwumiesięcznym wcześniakiem. Czternastolatka do dziś zastanawia się, czemu jej się tak na ten świat spieszyło.
Jej starszy brat nie chciał mieć rodzeństwa, więc nie był zadowolony, gdy młoda Evans przyszła na świat. Matka zapatrzona w córkę zaniedbała resztę rodziny, nie spodobało się to jej mężowi, który zaczął się nad nią znęcać i psychicznie, i fizycznie. Gdy Jun dorosła, również padła ofiarą przemocy ze strony ojca. Jej starszy brat, Danny, przyglądał się wszystkiemu z uśmiechem na twarzy, ponieważ on nigdy nie został choćby dotknięty przykrym słówkiem. Matka rodzeństwa popadła w alkoholizm i zaczęła wyżywać się na dzieciach. Danny powiedział o wszystkim ojcu, który w przypływie gniewu, zadźgał swoją żonę i pobił córkę, a syna pocieszał.
Jun zadzwoniła do swojej cioci, której bardzo ufała, ta kazała jej się spakować i następnego dnia przyjechała po nią. Czternastolatka wymknęła się dyskretnie z walizką i pędem ruszyła w stronę auta ciotki, wsiadła do niego i odjechały. Ojciec nie przejął się zniknięciem córki, a Danny ucieszył się, że ma ojca na własność i teoretycznie jest jedynakiem.
Jun próbowała zapomnieć, jednak bezskutecznie. Każdej nocy dręczył ją ten sam koszmar, w którym ojciec wracał po nią, znęcał się nad nią i torturował, a ciotka o niej zapomniała. Każdej nocy dziewczyna budziła się z płaczem i przez resztę nocy wypłakiwała się w poduszkę. Po dwóch miesiącach siniaki Jun zniknęły, zadrapania również. Została jedynie niewielka blizna na jej policzku, która każdego dnia, gdy spojrzała w lustro, przypominała jej o zdarzeniu sprzed pięciu lat, gdy ojciec rzucił w nią szklaną butelką po piwie. Jun do dziś pamięta każdy szczegół tego zdarzenia, gdy tylko o tym pomyśli, czuje ukłucie w klatce piersiowej.
Młoda Evans cieszy się, że mieszka z ciocią, która kocha ją nad życie i nie pozwoli jej skrzywdzić, nigdy. Według Jun, największym plusem mieszkania z ciocią jest to, że ma tuż pod nosem piękny las, do którego może chodzić, kiedy tylko zechce. Jednak ciotka przestrzega ją, aby uważała na siebie, gdyż podobno po lesie krążą mordercy, Jun jednak nie wierzy, bo gdyby tak było, już dawno by nie żyła.
Minęły wakacje, czas iść do szkoły. Jun ma wszystko, czego potrzebuje, ran nie widać, więc nie musi przejmować się niczym. Czternastolatka liczy nawet na to, że może znajdzie przyjaciół, którzy będą ją wspierać w każdej trudnej chwili w jej życiu. Jednak jak to będzie? To się okaże...
YOU ARE READING
Painted Smile
Fanfiction|Bloody Painter x OC| Czternastoletnia Jun mieszka z rodzicami i starszym bratem. Ojciec każdego dnia wyżywa się na dziewczynie, pewnego dnia przyjeżdża po nią jej ciotka, Samanta i zabiera Jun do siebie. Czternastolatka nie może jednak zapomnieć, k...
