Czasami nie jesteśmy ludźmi. Czasami jesteśmy tylko tym, co obcy nam ludzie uważają za godne zapamiętania. Jesteśmy czerwonymi włosami, zniszczoną parą wojskowych butów, jesteśmy czyimś przyjacielem, czyjąś miłością. Jesteśmy czymś, ale nie jesteśmy sobą.
Beth była najładniejszą dziewczyną w szkole.
Noah był chłopakiem Nicole.
Gabriel nienawidził wszystkich i wszystkiego.
Grace pochodziła z Meksyku.
Ronald był chłopakiem w zielonej kurtce.
A Mady była nikim.
Wszyscy mieli osiemnaście lat. Wszyscy chodzili do tej samej szkoły, w położonym na południu Anglii mieście Bristol. Wszyscy czuli się jakby żyli w zupełnie innym, równoległym świecie, i jakby jedynie przez zaparowaną szybę w swojej głowie widzieli skrawki realnego świata. Wszyscy byli zniszczeni, i każdy z nich zniszczony był w zupełnie inny sposób.
Nie znali swoich imion. Nie znali swoich historii. Nie znali ani innych, ani tym bardziej samych siebie.
Ale już niebawem wszystko miało się zmienić.
Wszystko.
wstęp króciutki, ale kolejne rozdziały będą mieć po około 1500 słów. opowiadanie jest dla mnie ultra ważne i mam małą cichą nadzieję, że chociaż w jednej trzeciej stanie się równie ważne dla Ciebie, kimkolwiek jesteś i z jakiegokolwiek powodu to czytasz.
wybacz za zaśmiecanie powiadomień, ale muszę Cię oznaczyć Brxxks
Do przeczytania!
ps. jeśli jakimś cudem nie znacie Brxxks to nie marnujcie czasu i koniecznie idźcie ją poznać!
YOU ARE READING
ordinary world
Teen Fiction"Nasze pokolenie nie przeżyło wielkiej wojny ani wielkiego kryzysu. Naszą wojną jest wojna duchowa, a nasz kryzys trwa całe nasze życie." ~Tyler, "Fight club"
