Rozdział 1

13 1 0
                                        

Miło jest czasem pospać do dwunastej bez żadnych konsekwencji, nie martwiąc się, o to, czy się gdzieś spóźnimy. Było miło, ale się skończyło. Rok szkolny, tak szybko, jak się skończył, tak szybko się zaczął. Nowa, superowa szkoła. Liceum. Powinnam się czuć dorosło z tego powodu. Mam szesnaście lat, idę do pierwszej klasy liceum, to niby takie dojrzałe, ale w ogóle tak się nie czuję. Nie znam tam nikogo, mało osób z poprzedniej szkoły wybrało to samo liceum.  No, bo oczywiście Aurorze wymarzył się profil humanistyczno-artystyczny. No nic, jakoś trzeba to przeżyć.
Z moich rozmyślań, budzi mnie dźwięk SMSa.
Mama: Zostawiłam ci naleśniki na śniadanie. Powinny być jeszcze ciepłe.
Ja: Ok. Dzięki😘
Sprawdzam jeszcze godzinę na telefonie, po czym odkładam go na szafkę obok łóżka.
Ropoczęcie roku jest o jedenastej, co oznacza, że mam jeszcze godzinę do wyjścia.
Leniwie podnoszę się z łóżka i ruszam w stronę drzwi od pokoju. Schodzę na dół do kuchni. Nakładam sobie trzy naleśniki i w błyskawicznym tępie pozbywam się ich z talerza. Wracam spowrotem do pokoju i wyciągam z szafy białą koszule i czarne spodnie i kieruję się do łazienki. Myję zęby, rozczesuję moje brązowe włosy i ubieram przygotowany wcześniej strój, na koniec sięgam po kosmetyczkę i wyjmuję z niej czerwony cień, który nakładam niedbale na górną i dolną powiekę, tak samo robię z tuszem do rzęs. Kiedy stwierdzam, iż jestem gotowa do pokazania się na ulicy. Wychodzę z łazienki i idę do pokoju. Ściągam z szafy moją szmacianą torbę, wrzucam do niej portfel, telefon, długopis oraz teczkę. 10:30. Idealna godzina, żeby wyjść i się nie spóźnić. Biorę klucze i schodzę na dół, kierując się do korytarza. Ubieram czarne trampki i wychodzę. Zamykam drzwi i ruszam w kierunku szkoły.
Mój spacer trwa jakieś piętnaście minut. Budynek nie jest jakiś powalający. Średniej wielkości, w blado zielonym kolorze. Szkoła, jak szkoła. Czego więcej oczekiwać?
Na parkingu stoi już pełno samochodów, na schodach przed wejściem rozmawia ze sobą pełno nastolatków. Zmierzam w kierunku wejścia, kiedy nagle, ktoś trąca mnie w ramię. Chłopak tylko spogląda na mnie, marszcząc przy tym brwi. Posyłam mu mordercze spojrzenie, a blondyn odwraca się i biegnie dalej. Śledzę go wzrokiem, dopóki nie tracę go z oczu, kiedy ten wbiega do budynku. Co za frajer, potrąci kogoś i nawet nie powie zwykłego "przepraszam". Kultura osobista strasznie boli. Oj, coś czuję kolego, że się nie polubimy. Nie będę się przejmować takimi dupkami. Wchodzę do środka. Podążam za większością ludzi, którzy, jak mniemam kierują się w stronę sali gimnastycznej, gdzie ma się odbyć rozpoczęcie roku. Oczywiście, mój kobiecy instynkt mnie nie zawodzi i bez najmniejszych kłopotów ląduje na hali. Zajmuję jakieś miejsce z tyłu i czekam, aż uroczystość się zacznie. W międzyczasie zauważam chłopaka, który potrącił mnie przed wejściem. Rozmawia z jakimś, przypuszczam jego kolegą. Przypatruję mu się chwilę, dopóki on, nie spogląda na mnie.
Podnosi kącik ust do góry, a ja szybko odwracam od niego wzrok. O nie. Nie będzie mnie podrywał na jakieś zabójcze uśmieszki. Niech sobie nie myśli, że jestem łatwa.
Apel nareszcie się zaczyna. Oczywiście, nie słucham, co dyrektor ma do powiedzenia i włączam słuch dopiero pod koniec, kiedy informują do jakich klas mamy się rozejść.
144. Zapiętam. Tylko gorzej znaleźć. Najłatwiej będzie spytać się portierki. Tak też zrobiłam i chwilę potem znalazłam się w wyznaczonej dla mojej klasy sali. Było już pare osób, ale nie zwracałam na nich uwagi i usiadłam w ostatniej ławce pod oknem. Do sali schodziło się co raz więcej osób. Ja patrzyłam tylko przez okno, szukając cielawych rzeczy, jakie świat ma do zaoferowania. Nagle usłyszałam czyjś głos.
-Hej. Mogę się przysiąść? - odwróciłam się i ujrzałam piękną, czarnowłosą dziewczynę z dużymi oczami, bladą i gładką cerą. Miała na sobie czarną koronkową sukienkę, a w jej nosie ujrzałam złoty kolczyk.
-Nie jest mi obojętne, kto tu usiądzie - spojrzałam na nią karcącym wzrokiem. - Ale wyglądasz na kogoś, kogo towarzystwo jestem w stanie znieść.
-Dzięki. Chyba - dziewczyna uśmiechnęła się nie pewnie i zajęła miejsce obok mnie. - Tak w ogóle to jestem Alissa.
-Aurora - przedstawiłam się i wtedy zobaczyłam jego. Nie wierzę, że ten frajer będzie ze mną w jednej klasie. Szybko odwróciłam się w stronę okna, tak, żeby mnie nie zauważył. Na szczęście udało się.
Po pięciu minutach zjawiła się wychowawczyni. Przedstawiła się, omówiła ogólne sprawy, rozdała każdemu plan lekcji i pozwoliła nam rozejść się do domów. Pożegnałam się z Alissą i czym prędzej opuściłam budynek. Kiedy byłam już w domu. Wdrapałam się na piętro do pokoju i opadłam ciężko na łóżko, zasypiając powoli.

××××××××××××××××××××××××××××××××
Pierwszy rozdział już za mną. Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu to opowiadanie. Rozdziały będę wstawiać mniej więcej, co trzy, cztery dni. Liczę na to, że pomożecie mi się rozwinąć tutaj i zostawicie po sobie ślad w postaci gwiazdki lub/i komentarza. Wszelkie rady i wskazówki dotyczące pisania mile widziane😊.
×W mediach zdjęcie Aurory×

Fell in love with a girlStories to obsess over. Discover now