Przed sądem najwyższym

96 10 14
                                        

Pewna dziewczyna stanęła przed sądem najwyższym. Umarła w wieku 19 lat i nigdy nie spełniła swoich celów, ani nie poznała prawdziwej miłości. Umarła na skutek wykończenia psychicznego.

-Witamy cię dziecię! Jak masz na imię!? – Zapytał Bóg oficjalnym tonem.

_Nie musisz wrzeszczeć! Poza tym po co pytasz skoro dobrze to wiesz? – Zirytował się diabeł.

Dziewczyna otworzyła wyczerpana oczy i zobaczyła przed sobą czerwonoskórego i brodacza obok którego stał archanioł. Czerwonoskóry – diabeł był młodym mężczyzną o długich, czarnych włosach i mnóstwem kolczyków. Miał na sobie czarny garnitur. Za nim machał ogon przypominający strzałkę, a z łowy wyrastały dwa małe rogi. Jest bardzo przystojny. Brodacz – Bóg był mężczyzną w średnim wieku ze średnim białym zarostem i długimi włosami. Miał na sobie białą togę. Roztaczał wokół siebie światło. Archanioł był młodym chłopakiem z krótkimi, blond włosami. Miał na sobie białą togę. Z jego pleców wyrastała para pięknych, puchatych, śnieżnobiałych skrzydeł. Nad jego głową wisiało światło na kształt aureoli.

~Gdzie ja jestem? – zapytała oszołomiona.

-Jesteś przed sądem najwyższym, dziecino. – Odparł spokojnie Bóg.

~To wy istniejecie? Ja nie śnię? Umarłam? – Dziewczyna nie mogła usłyszeć w to co słyszy.

_Tak, nie i tak. Wiemy, że możesz się źle się czuć, jednak wolelibyśmy załatwić to od razu. Więc, gdzie chcesz iść? – Zapytał miło diabeł. Dziewczyna zastanawiała się czy tylko udaje, czy na prawdę taki jest. W końcu na ziemi diabeł jest wcieleniem wszelkiego zła.

-Nie! Dentalion! Nie można tak! Musisz jej wszystko wyjaśnić! - Krzyknął zirytowany Pan Niebios.

_Umie myśleć, jakby czegoś chciała to by zapytała. - Odparł lekko zniecierpliwiony czarnowłosy.

~Mogę zobaczyć oba miejsca? – Zapytała z nadzieją.

-Spotkał cię już wystarczający zaszczyt. Powinnaś nam dziękować, a nie jeszcze czegoś chcieć.

_Niszczysz jej światopogląd. – Odparł z wyrzutem szatan.

-Jaki światopogląd? Przecież ona już nie żyje. - Odparł z lekceważeniem Bóg.

_Wiesz jaki wielki zaszczyt cię spotkał? – Czerwonoskóry zwrócił się do dziewczyny.

~Nie...nie rozumiem o co panu chodzi... - Odpowiedziała przestraszona.

_Jesteś sądzona przez największego i jedynego Boga oraz największego i jedynego Szatana- pana piekieł. Dentalion, miło mi. Lucyfer zrzekł się tej roli poświęcając resztę czasu dla swojego kochanka. Swoją drogą, widzę w kartotekach, że już ich poznałaś. – Opowiadał podekscytowany Dentalion.

=To na pewno zwykły człowiek? – Zapytał z podejrzeniem anioł.

_Tak. Naprawdę wartościowe życie straciłaś. Oj...Nie płacz. –Powiedział troskliwie diabeł do trzęsącej się ze strachu i płaczu dziewczyny. Podszedł do niej i lekko przycisnął do siebie, chcąc ją uspokoić.

~Więc to co słyszałam o diabłach to prawda... - Mruknęła pod nosem dziewczyna.

_Hmm? – Zaciekawił się Władca Piekieł.

~Jesteście mili i troskliwi. – Odpowiedziała z wątłym uśmiechem.

-Jest coś co chciałabyś zmienić? – Zapytał Bóg.

~Zawsze chciałam być chłopakiem, ale czułam się dziewczyną... - Odpowiedziała zawstydzona.

- Ok, diabeł bierz ją. – Odparł szybko brodaty.

_Czemu ją wykluczasz? – Powiedział lekko poddenerwowany Dentalion.

– Bo twierdzi, że się pomyliłem tworząc ją kobietą. – Stwierdził z przekonaniem mężczyzna.

_nie obraź się, ale ty wiele razy popełniłeś błąd czy nie chcący coś wpoiłeś ludziom. – Odparł oschle czarnowłosy.

~Religia na ziemi jest okropna. – Szepnęła dziewczyna, ale nikt nie zwrócił na nią uwagi. ~Czy w niebie albo piekle będę mogła zmienić płeć? – Zapytała już głośniej.

_Czemu chcesz być mężczyzną? – Zapytał z troską szatan.

~Bo chciałabym być kochankiem diabła lub anioła. – Odpowiedziała z powagą i przekonaniem.

_ A nie możesz być kochanką?

~Nie...nie chcę zajść w ciąże. Nienawidzę kobiecego ciała, jest odrażające. Nie mogę pozwolić, by ktoś go dotykał.

_Mi się podoba. Poza tym chyba się za dużo fanfików i innych takich naczytałaś. – Odparł z rozbawieniem szatan.

~Możliwe, ale i tak nie zmienię zdania. Choć po śmierci chcę polubić siebie. – Powiedziała cicho, a do jej oczu znów napłynęły łzy.

_Ej, Bóg! Ja ją mogę przygarnąć! – Powiedział Dentalion znów przytulając dziewczynę.

=Nie! – Krzyknął nagle archanioł.

_Bo? – Zapytał lekceważąco czarnowłosy.

=Bo ja chcę ją przygarnąć. – Odpowiedział niepewnie czy na pewno ma prawo głosu, ale Bóg był zajęty patrzeniem w kartoteki.

_Nie możesz dać jej tego, czego chce. Ona jest wyjątkowa. W moich oczach uchodzi wręcz za nadczłowieka. Chcę by była szczęśliwa.

=O, nie. Uczepiłeś się jej... - Odpowiedział lekko przestraszony anioł. Gdy szatan się uprze, nic go nie odwiedzie. Ale postanowił się nie poddawać i podał brunetce skrzydło. - Nie bój się. - Odparł z miłym uśmiechem. Zaczęła się wojna.

-Samoocena jest poniżej piekła – Zaczął brodacz tym samym przerywając flirty pozostałych mężczyzn. - łooo jacie postrzeganie siebie, świata i siebie w świecie, no...nietypowe. A przede wszystkim nie do końca szczere. Widzę, że mniemanie o mojej osobie też niskie, ale największa nienawiść jest dla...a to niespodzianka! Nie morderców czy samobójców, a homofonów i ludzi znęcających się nad innymi! I tak oto młoda panna otrzymała bilet powrotny na szalę pomiędzy piekłem, a niebem. Mimo tego, że we mnie nie wierzyłaś, a wiarę uważałaś za bezsensowną. – Bóg skończył wywód patrząc na dziewczynę, która siedziała w objęciach Dentaliona.

_Więc, kogo wybierasz? – Zapytał z podekscytowaniem szatan.



***

Witam! ^^

Mam nadzieję, że wam się podobało. Na początku chciałam zrobić one-shota, ale nie wyszło...

Zachęcam do komentowania! Co o tym myślicie? :3

Nie jestem pewna czy wstawiłam to na dobry profil, ale kto wie co się wydarzy?  :)

Pa, paaaa <3

Você leu todos os capítulos publicados.

⏰ Última atualização: Feb 06, 2017 ⏰

Adicione esta história à sua Biblioteca e seja notificado quando novos capítulos chegarem!

Przed sądem najwyższymHistórias para pegar e não largar. Descubra agora