Prolog

279 16 1
                                        

Znacie te uczucie, gdy osoba, która jest dla was niesamowicie ważna próbuje namówić was na coś, na co kompletnie nie macie ochoty, a mimo to nie jesteście w stanie jej odmówić? Na pewno znacie...

Z melancholijnym pomrukiem leniwie opadłam na łóżko, wsłuchując się w słowa jakie kieruje do mnie moja przyjaciółka. Nasza rozmowa telefoniczna trwa już ponad półtorej godziny, a May nadal nie odpuszczała. W jej głosie dało się wyczuć błagalny ton. Włączyłam tryb głośnomówiący po czym skierowałam głowę ku podłodze lekko osuwając się z łóżka i pozwalając moim farbowanym, jasno-szarym, długim włosom swobodnie opadać na ziemię.

-No daj spokój Sage, czemu jesteś taka uparta?! - w głosie May słychać było nutkę irytacji.

Zapadła cisza. Czyżby skończyła się seria moich kontrargumentów? Westchnęłam głęboko, intensywnie zastanawiając się co mam odpowiedzieć.

-Haaaloo, jest tam kto?- niecierpliwie odezwała się dziewczyna.

-... to nie takie proste jak ci się wydaje May- zaczęłam - według ciebie mam rzucić wszystko, spakować się i w ekspresowym tempie pognać do twojego domu, który znajduje się w miejscowości na drugim końcu kraju?- rzuciłam zażenowana.

- Dokładnie tak!!!- podekscytowana wypiszczała do słuchawki - znałam ją bardzo dobrze i wiedziałam, iż w końcu podniesie głos, także dzięki Bogu pomyślałam o tym, aby uaktywnić głośnik, w innym przypadku moje uszy ucierpiały by na tym niezmiernie.

Ponownie nie wiedząc co mam ze sobą począć postanowiłam się nie odezwać, starałam się na spokojnie zebrać myśli.

- Słuchaj - kontynuowała szorstko - nie miałyśmy okazji spotkać się osobiście ani razu przez te cholerne dziesięć miesięcy. Przestaje już w ogóle czuć, że jesteśmy sobie bardzo bliskie. Strasznie za tobą tęsknie. Wiecznie byłaś zajęta sprawami związanymi ze szkołą. Teraz zaczęły się wakacje, gdy wszystko jest już ustalone i omówione z moim tatą, a cały plan znakomicie zaaranżowany, ty nagle grymasisz i mnie spławiasz... jak zwykle z reszta! Myślisz, że zwykłe rozmowy przez telefon i głupie pogadanki na czacie wystarczą, aby zapełnić tę pustkę po tobie, na którą teraz jestem skazana? Jeżeli tak, to się grubo mylisz! - rzuciła pretensjonalnie.

Natychmiast zerwałam się ze swojej dotychczasowej pozycji siadając tym razem na kancie materaca z podwiniętą u góry lewą nogą.

- Nie, nie, nie ! To nie wygląda tak w jaki sposób to przedstawiasz! - zaczęłam się bronić wymachując przy tym rękoma pomimo, iż w pomieszczeniu, w którym się znajdowałam byłam obecnie sama - Również strasznie za tobą tęsknie, kocham cię jak siostrę i twoja nieobecność ogromnie mnie przytłacza, ale... - urwałam - ...po prostu mam pewne obawy, wiesz jaka jest moja mama, we wszystkich pomysłach widzi same złe strony. Poza tym, poważnie mam spędzić u ciebie całe wakacje? Nie sądzisz, że może to być niezły kłopot dla twojego taty i Camili?- czułam satysfakcję, iż nareszcie zebrałam w sobie dość siły, aby powiedzieć coś sensownego.

-Ile razy mam powtarzać, że nie będziesz sprawiać żadnego kłopotu? Mój tata był nawet bardzo ucieszony z tej inicjatywy! Jest świadom tego jak bardzo trudne było dla mnie nagłe rozstanie się z najukochańszą przyjaciółką z dzieciństwa. - nagle posmutniała - Widzisz.. ja wiem, że jest w tobie choć garstka chęci na ten wyjazd, ale boisz się nadchodzących zmian, przyszłości oraz tego co powie twoja mama, znam cię Sage. To jest na prawdę ideaaaalny pomysł.. ale w porządku, decyzja należy wyłącznie do ciebie - zakończyła swoją wypowiedź z dostrzegalnym lekkim wyrzutem.

- Ja... nie wiem co mam zrobić...- odpowiedziałam, zmierzając jednocześnie w kierunku sporego okna znajdującego się w moim pokoju. Wyglądając przez nie ujrzałam księżyc, który przebijał swoje promienie do środka a zarazem swoim blaskiem uśpił już większą połowę miasta, w głębi duszy bardzo imponował mi ten niby błahy, nienadzwyczajny widok.

Po słowach, które od niej usłyszałam zrobiło mi się przykro. Niebywale chciałam jakoś wynagrodzić jej moją nieobecność i wieczny brak czasu. Szczerze była dla mnie ważna. Jedyna osoba na tym świecie rozumiejąca mnie i moje krytyczne zachowanie. Lecz najgorsze było to, że May miała rację, ta dziewczyna zna mnie na wylot. Cholernie bałam się zmian, nigdy za nimi nie przepadałam, a przyszłość była dla mnie zagadką, której nie chciałam rozwiązywać najlepiej nigdy.

- Po prostu się zgódź Sage...- zaczęła - Proooszę...- w mojej głowie ukształtował się obraz jej proszącego o zgodę wyrazu twarzy.

No i co ja miałam zrobić? Nie umiałam jej odmawiać, a nawet nie chciałam, moja nieugiętość wobec tej dziewczyny już dobitnie zanikła. Powoli zaczęło docierać do mnie, że ten wyjazd nie musi być wcale takim złym pomysłem. Z tego co udało mi się dowiedzieć parę miesięcy wcześniej to May mieszka w pięknej, spokojnej dzielnicy, bardzo różniącej się od mojej. Na myśl przyszło mi to, iż mogłabym nacieszyć się wspaniałym urokiem tego miasteczka, odpocząć od wiecznej monotonii prześladującej mnie tutaj, a co najważniejsze być tam razem z nią.

- W porządku, jutro pogadam z mamą - oznajmiłam najpoważniej jak tylko mogłam.

- OOOH YEAAH BABYYY!!! - po drugiej stronie linii słychać było niepohamowany okrzyk radości oraz rytmiczne, gwałtowne podskoki.

-Jesteś niemożliwa hahaha - nie mogłam już dłużej zdusić w sobie śmiechu przez jej szaleńczą reakcję.

-TAK SIĘ CIESZĘ O MÓJ BOŻE ZAPROWADZĘ CIĘ W NAJWSPANIALSZE MIEJSCA I ZAPOZNASZ WSZYSTKICH MOICH ZNAJOMYCH I KONIECZNIE MUSISZ ZOBACZYĆ MÓJ BASEN I...- miałam wrażenie, jakby to wszystko wymieniała na jednym tchu.

- Csiii spokojnie dziewczyno jeszcze nic nie jest pewne. - starałam się ją uciszyć, przecież był środek nocy.

-Zobaczysz to będą nasze najlepsze wakacje, będziemy się świetnie bawić ! - nie słuchając już tego co do niej mówię układała sobie najlepsze scenariusze w swojej wyobraźni.

Hmm kto by pomyślał, że tak szybko przystąpie się na nowy wymysł May oraz sprawy właśnie tak się potoczą... można powiedzieć, że już chyba nie mogę się doczekać.

///////////////////////////////////

Uff... Prolog już nareszcie za mną haha

Witam was kochani na samym początku w moim pierwszym prologu mojego pierwszego opowiadania, które bazowane jest na tle gry ubóstwianej przeze mnie. Postanowiłam nieco zmienić losy bohaterów "Słodkiego Flirtu", którzy już wkrótce się pojawią. Długo wahałam się podjąć tej pracy, ale w końcu uznałam, że warto spróbować czegoś nowego. Trochę się tym stresuje XD. Poza tym bardzo lubię pisać lecz niczego wcześniej nie publikowałam. Nie wiecie nawet ile czasu siedziałam nad tym wstępem kasując i poprawiając co i to nowe kwestie dziewczyn. Chciałam mniej więcej już na początku wykreować wam ich wizerunki, które oczywiście mogą ulec zmianie w trakcie trwania opowiadania. Wiem, że nie wyszło może to i najlepiej, ale początki zawsze są ciężkie i mam nadzieję, iż z czasem będzie szło mi coraz lepiej. W głowie mam setki przeróżnych pomysłów, którymi chciałabym się już z wami podzielić lecz żeby to zrobić muszę zebrać cały ten natłok w piękną całość tak, aby wam się podobało. Patrząc na opis domyślić możecie się, iż opisywać będę relacje pewnego pana i głównej bohaterki najlepiej jak potrafię. Akcja rozwijała się będzie dosyć długo, aby nie wyglądało to zbyt sztucznie i naciąganie. Z racji, iż dopiero zaczynam swoją amatorską przygodę z pisaniem, krytyka i wyrażanie własnej opinii jest mile widziane. Mimo wszystko mam małą nadzieję, że udało mi się was trochę zaciekawić oraz, że zostaniecie tutaj na dłużej. Widzimy się już niedługo w rozdziale 1! Szerzę nadzieje, iż wyjdzie mi tak jak go zaplanowałam.

Pozdrawiam serdecznie ~ milaa0404

Stay Good Girl | KastielStories to obsess over. Discover now