Jeśli przeczytałeś, proszę zostaw gwiazdkę/komentarz to daje mega motywację! x
Wysiadłam z taksówki i skierowałam się w stronę Nissen. Gdy zmierzałam w stronę budynku, rozejrzałam się po dziedzińcu. Nie zauważyłam swojej kuzynki, więc skierowałam się w wybranym przez siebie wcześniej kierunku. Chciałam chwycić za klamkę, gdy drzwi otworzyły się od drugiej strony, mocno we mnie uderzając. Cofnęłam się kilka kroków do tyłu i spojrzałam na winowajcę. Zobaczyłam uśmiechniętego bruneta, który patrzył na mnie i najwidoczniej nie zamierzał przeprosić. Wzruszył ramionami, puszczając mi oczko i poszedł w stronę grupki chłopaków. Wywróciłam oczami i weszłam do środka. Wiedziałam, że pierwszy dzień nie będzie łatwy, jednak miałam nadzieję, że mój pech zawita do mnie dopiero po lekcjach. Po drodze zaczepiłam parę uczniów, pytając się o drogę do sekretariatu. Nie byli skorzy do udzielenia mi tej informacji, ale w końcu ją od nich wyciągnęłam. Podeszłam do drzwi i lekko zapukałam. Od razu weszłam, gdy tylko usłyszałam, że mogę to zrobić.
- Dzień dobry. Nazywam się Leila Martin. - spojrzałam na kobietę siedzącą przy biurku. Nie była stara, miałam może ponad trzydziestkę.
- Och, usiądź, proszę. - uśmiechnęła się przyjaźnie i wskazała ręką na krzesło. Usiadłam i zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu. Kobieta odchrząknęła, podając mi plan lekcji. - Proszę, w razie wszelkich pytań możesz śmiało do mnie przyjść. Ach! I oczywiście bym zapomniała. Szafki dla klas trzecich są w prawym skrzydle szkoły. - lekko się uśmiechnęłam i wyszłam z pomieszczenia, cicho dziękując.
Spojrzałam na kartkę, którą dostałam od sekretarki. Westchnęłam, gdy zobaczyłam, że pierwszą lekcją, jaką mam, jest matematyka. Zaczęłam szukać klasy i miałam zamiar się odwrócić, gdy coś z impetem we mnie uderzyło. Zacisnęłam pięści i powoli się odwróciłam. Mój wzrok zawiesił się na kogoś klatce piersiowej. Westchnęłam, wściekając się na moje 160 cm. Uniosłam głowę do góry, by przyjrzeć się winowajcy. Prychnęłam, gdy zobaczyłam, kto we mnie wbiegł. Pokręciłam głową, czekając na jakąkolwiek reakcję ze strony chłopaka.
- No proszę, znowu się spotykamy. - uśmiechnął się, po czym przygryzł dolną wargę. Spojrzałam na jego usta i wywróciłam oczami. Jeśli myślał, że jest to seksowne, to się grubo mylił.
- No popatrz. A myślałam, że nic gorszego już mnie dzisiaj nie spotka. - uśmiechnęłam się chytrze, patrząc na niego z uniesioną jedną brwią.
- Jestem Chris. - jak gdyby nigdy nic, podał mi rękę i czekał, aż odwzajemnię gest.
- A ja jestem spóźniona na lekcję matematyki. - odwróciłam się i odeszłam w stronę klasy. Innym razem dziękowałabym Bogu za to, że postawił na mojej drodze kogoś, dzięki komu nie musiałabym iść na znienawidzony przeze mnie przedmiot. Jednak teraz, wolałam jak najszybciej oddalić się od chłopaka.
~*~
Okej, zaczynam z nowym opowiadaniem. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Na początku rozdziały będą pojawiać się w zależności od ilości czytelników. Z czasem ustalę z jakim odstępem czasu będę je dodawać.
R x
YOU ARE READING
just hold on || chris schistad || WOLNO PISANE
Fanfiction"- Jesteś dupkiem Schistad. - zaśmiałam się patrząc na chłopaka. - Och kochanie. Przecież wiesz o tym od dawna. - mrugnął do mnie, lekko się uśmiechając. - Nienawidzę Cię. - Kochasz mnie. - Tak to prawda. - wzruszyłam ramionami i opadłam na plecy, g...
