-Nie Amy, nie kupiłam tej sukienki i na pewno nie kupię.
-Ale jak to?! Przecież miała tak piękny kolor. Sama bym ją kupiła i koniecznie...
-Za dużo odsłaniała.- przerwałam jej w połowie wypowiedzi i przełożyłam telefon do drugiej ręki.- To nie w moim stylu. Wole się zakrywać niż świecić dupą na prawo i lewo.
-Scott byłby zachwycony!!! Nie chciałabyś pobudzić troszkę jego zmysłów?- wyobraziłam sobie jak zabawnie porusza brwiami. Wróć. Ona ma pieprzone plemniki zamiast brwi, ale i tak mnie nie słucha kiedy zaczynam temat o małej zmianie na jej twarzy.
-Ubieram się dla siebie, nie dla niego. Kiedy w końcu zrozumiesz, że powinnyśmy ubierać się jak chcemy? Bez względu na to co o nas myślą faceci, nie będę się zniżać do poziomu, w którym nie będę miała nawet prawa żeby wybrać w co się ubrać... A odnośnie Scotta...-zerknęłam w tłum i zaczęłam się niepokoić.- Muszę kończyć! Zadzwonię później.
Szybko nacisnęłam czerwoną słuchawkę i zamarłam. Po drugiej stronie ulicy zauważyłam uśmiechniętego Scotta trzymającego za rękę jakąś laskę. Niezauważenie skierowałam się za nimi do niewielkiego baru. Idealne miejsce na zraszanie swojej dziewczyny. Stanęłam za kwiatkiem i doskonale widziałam jak zaczęli się obściskiwać. Ciekawe jak w oczach innych klientów wyglądała nastolatka chowająca się za bujnym fiskusem i obserwująca całującą się parę, no po prostu zostanę agentem.
Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku kreśląc mokry szlaczek od kącika oka, aż po samą brodę, ale szybko ją starłam, by nie rozkleić się na dobre, by nie pokazać, że właśnie mój świat się wali. Nagle coś we mnie pękło. Nie mogę dać się tak traktować. Nikt nie może być tak traktowany. Podniosłam dzielnie podbródek i podeszłam do stolika, przy którym siedział mój -już były-chłopak. Właśnie delikatnie odsunął się od tej pustej lafiryndy, ale nie ze mną takie numery, ja już widziałam wystarczająco dużo. Chwyciłam szklankę z jakimś napojem i stanęłam na przeciwko obecnie wystraszonej pary. O tak, bójcie się, w sumie miałam delikatnie rozmazany tusz i jakiś grymas na twarzy, ale z moją twarzą zawsze było coś nie tak. Wyglądałam pewnie teraz jak wiedźma. Czyli żadna nowość.
-Na zdrowie kutasie.-
uśmiechnęłam się sztucznie i chlusnęłam-jak się okazało colą- prosto w jego twarz. Dobrze, będzie się lepił chuj jebany. Odwróciłam się i dumnie wyszłam z baru pozostawiając tam swoją pierwszą miłość jak i starą siebie. Pora zacząć coś nowego. Czas na jakieś zmiany, a zaczniemy od chłopaka, ale pierwsze co zrobię to zakup nowej sukienki.
*°*°*°*°*°*°*°**°*°*°*°*°*°*°*
Pizgacz także ten pobawię się w ciebie, ale mi nie wyjdzie XD
YOU ARE READING
Don't fuck with my love
Teen FictionKiedy jedno słowo może zawarzyć nad twoim życiem. *** -Muszę się z tym przespać. -Śnimy, bo nie możemy wytrzymać prawdy, kotku. *** Zapraszam
