Ashton bez określonego celu biegał od kuchni do salonu.
Włosy wylatywały mu spod bandamki, dzielnie oplatającej jego głowę. Chłopak co jakiś czas zatrzymywał się w przejściu, rozglądał się i wzdychał.
Chyba sam, do końca, nie wiedział co chce osiągnąć przez latanie po mieszkaniu.
- Chipsy, są. Cola, jest. Piwo, jest. Dobre filmy, są. Zimne ognie, są. Czapeczki, są. Słomki, są. Ciastka, są. Rórki z czekoladą ... są ... - Podniósł wzrok znad kartki i zlustrował wzrokiem otoczenie. - Kuźwa. Nie ma.
Rurki z czekoladą należały do jednej z ulubionych przekąsek Calum'a; zawsze je wyjadał, by później twierdzić, że to nie on.
Ashton szybko przeszukał wszystkie szafki. Na jego szczęście - słodycz znajdował się w jednej z szuflad.
Zwinnie rozsypał rurki na ozdobnym, papierowym talerzyku i strzepnął z czoła włosy.
Oparł się o ścianę, odetchnął głęboko. Potrzebował chwili odpoczynku.
Tak naprawdę, to nie wiedział, dlaczego tak bardzo się stara. Przychodzili do niego znajomi. Przyjaciele z paczki. Nie obcy ludzie, których widzi poraz pierwszy i musi zrobić dobre wrażenie.
To byli przecież Luke, Calum, Agatha i Suzann. Najlepsi przyjaciele, którzy i tak widzieli w nim zabawnego głupka, który potrafi grać na perkusji.
Ashton uśmiechnął się pod nosem, a do jego uszu dotarł donośny dzwonek i pukanie.
Podszedł do drzwi, otworzył je i szybko się odsunął. Grupka osób z impetem wpadła do niedużego mieszkania, po drodze tratując się nawzajem. Calum od razu skupił swój wzrok na rurkach z kremem, dziewczyny wymieniły porozumiewawcze spojrzenia, Michael zaszył się gdzieś w łazience a Luke podszedł do stojącego przy kanapie Asha.
- Wszystko gotowe? - Zapytał przeciągając się lekko.
- A jak myślisz? - wskazał na jedzenie oraz napoje po czym pokazał listę.
- Myślę, że jest tego aż za dużo - zlustrował wzrokiem kartkę papieru po czym odłożył ją na oparcie.
Fakt, może i miał rację, ale co było w tym dziwnego? Ashton zawsze przesadzał jeśli chodziło o tego typu rzeczy. A inni nie narzekali bo - powiedzmy sobie szczerzy - kto by narzekał na nadmiar jedzenia?
Po kilku minutach bezsensownej rozmowy wszyscy zebrali się na kanapie.
- Pora wybrać film. Dziewczyny?
Agatha i Suzann wzięły stertę filmów i zaczęły je przeglądać, rozważając co obejrzeć najpierw. Kiedy wskazały swój wybór, Calum miał ochotę wrócić do domu.
- Naprawdę? "Gwiazd naszych wina"? Ash, lepszego filmu znaleźć nie mogłeś - popatrzył na przyjaciela z wyrzutem.
Ten tylko jednak wzruszył ramionami po czym przejął film i włożył płytkę do telewizora
Przez pewien czas panowała cisza, przerywana tylko przez ciche mamrotanie i niezadowolenie Calum'a. Chłopak nie należał do osób, które wielbią filmy o trudnej miłość, to było pewne.
W połowie filmu jednak cisza została całkowicie przerwana. Agatha i Suzann pociągały nosem, cicho szlochając.
Michael wraz z Luke'iem wymienili znaczące spojrzenia. Już po chwili blondyn przygarnął do siebie chlipiącą Suzie, a Mike porwał w objęcia drżącą Agathę.
Ashton wlepiał zaszklone oczy w telewizor. Jego serce dziwnie kuło, a dolna warga drżała. Co pewien czas odwracał wzrok, albo szybko mrugał, chcąc odgonić napływające łzy.
YOU ARE READING
Call the Police || LH&MC||
Fanfiction,,- Lepiej niech ktoś zadzwoni po policję! - O nie, nie. Nie zamierzam widzieć znowu gęby tych gliniarzy. Ich wredne uśmiechy mnie przerażają. - Wzdryga się. - Znajdziemy ich na własną rękę. Głuptaki pewnie nie poszły za daleko." Gdzie szóstka zna...
