The Keys

305 40 6
                                        

Deszcz miarowo uderza o szybę okna w pokoju, który kiedyś był moją sypialnią. Wpatruję się w ponurą ulicę osiedla, bawiąc się pierścionkiem na palcu. Ulica jest prawie pusta z uwagi na okropną pogodę dzisiejszego dnia. Sąsiadka z naprzeciwka poprawia koronkowe firany w oknie, po czym zasuwa zasłony. Wydaje mi się, że dzisiaj wszyscy mają ochotę zaszyć się w domu i nie wychodzić z niego, dopóki słońce nie zachęci ich do jego opuszczenia. Tak samo jest i w moim przypadku. Z chęcią zrzuciłabym z siebie strój, w którym obowiązkowo do sytuacji dominuje czerń, przykryłabym się puchatą kołdrą i nie dopuszczała do siebie absolutnie nikogo.

Zaciskając dłonie, próbuję zatrzymać zbierające się w moich oczach łzy, ten zabieg jednak nie pomaga. Wspomnienia jednej z najważniejszych w moim życiu osób zalewają mój umysł, nie zostawiając ani krztyny miejsca na inne myśli. Cofam się do momentów, kiedy spoglądając na jego twarz, widziałam pełen szczerości uśmiech. Uśmiech wyrażający dumę, zrozumienie i miłość, tak głęboką, jaką nikt inny nie obdarował mnie podczas dwudziestu czterech lat mojego życia. Miłość bezwarunkową i szczerą...

To uczucie jednak nigdy nie będzie już tak namacalne, jak było do tej pory. Czas się z nim pożegnać z myślą, że jeszcze kiedyś będę miała okazję zobaczyć go ponownie. Zobaczyć jego wesołe, zielone oczy i wtulić się w niego wiedząc, że nikt inny nie obdarzy mnie takim zrozumieniem, jak dotychczas robił to on - mój najukochańszy dziadek Edward Lloyd.

− Diana! - do pokoju gwałtownie wchodzi moja matka. Odwracam się wyrwana z myśli i spoglądam na kobietę, która wygląda na poważną i niewzruszoną okolicznościami. Jest to kobieta, która zawsze potrafiła ukryć to, co naprawdę czuje. Stawiała wokół siebie barierę pozorów, której nikt nie potrafił przejrzeć oprócz mnie. Jako jedyna zawsze wiedziałam co tak naprawdę kryje się w jej duszy i jej umyśle, dlatego również i teraz wiem, iż cierpienie w jej sercu jest większe od wszystkich, którzy dzisiaj zebrali się na pogrzebie mojego dziadka, a jej ojca.

− Jestem gotowa - odpowiadam, zanim ta przejdzie do szczegółów. Pociągam nosem i delikatnie przecieram miejsce pod prawym okiem, które przed chwilą zajmowała pojedyncza łza. Matka lekko przechyla głowę na bok i unosi kącik ust ku górze.

− No już Diano, nie płacz. - kobieta wyciąga ręce w moją stronę, a ja mocno przytulam się do niej. Do mojego nosa dociera zapach drogich perfum, które pamiętam odkąd byłam małym dzieckiem. - Taka jest kolej rzeczy kochana. Nie da się zatrzymać czasu - dodaje, a ja potakuję głową w zagłębieniu jej szyi na znak, że dokładnie zdaję sobie z tego sprawę. W takich sytuacjach to właśnie ten nieuchronnie uciekający czas denerwuje mnie najbardziej. Jeszcze miesiąc temu śmiałam się z dziadkiem, siedząc w ogrodzie na tyłach domu, kiedy przyjechałam w odwiedziny przed zakończeniem studiów. Piliśmy wtedy sok malinowy domowej roboty i rozwiązywaliśmy krzyżówki z jego ulubionego magazynu. Uśmiecham się, odtwarzając wspomnienie w kółko w mojej głowie. Właśnie te momenty z przeszłości sprawiają, że choć na chwilę zapominam, że jego już nie ma.

Kiedy dowiedziałam się o jego śmierci, świętowałam ze znajomymi zakończenie nauki na uczelni w jednym z pubów w pobliżu Stanford. Po telefonie z informacją rzuciłam wszystkim i zostawiłam zdezorientowanych przyjaciół w klubie, po czym wybiegłam niemal od razu, uwalniając siarczyste łzy z moich oczu. Następnego ranka byłam już w drodze do rodzinnego miasta, aby uczestniczyć w pogrzebie i towarzyszyć bliskim w ciężkich chwilach.

Teraz jest już po wszystkim, a na parterze domu w biurze ojca czeka na nas urzędnik, który odczyta nam ostatnią wolę mojego dziadka. Zbiorą się tam wszyscy, moi rodzice, moich dwóch braci i siostra, oraz rodzeństwo mamy. W tym ciotka Savannah, która jest jedyną osobą w rodzinie, której szczerze nienawidzę. To kobieta, której nie interesuje nic poza pieniędzmi i własną reputacją. Jej charakter kompletnie odstaje od naszej rodziny, co sprawia, że większość jej nie akceptuje. Dlatego też Savannah dawno się od niej odsunęła...

Zenit [h.s]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz