1. Bóg Seksu.

3K 602 297
                                        

Kiedy o poranku obudziłam się ze świadomością, że wakacje nastąpią dokładnie za dziesięć miesięcy miałam szczerą ochotę pójść się utopić. Miałam tyle planów na te dwa miesiące! Miałam wkońcu wypracować tą wymarzoną sylwetkę, ograniczyć słodycze i przeżyć wakacyjny romans! I co? Gówno. Przeleżałam ten okres w łóżku czytając co rusz inną książkę, i czekając aż ten jebany deszcz przestanie lecieć z nieba. Mój coroczny plan ponownie się nie powiódł, ale w przyszłym roku będzie inaczej...przynajmniej mam taką nadzieję.

Dobra! Przejdźmy do teraźniejszości, a więc dokładnie za dwadzieścia minut odbędzie się oficjalne rozpoczęcie roku w liceum, które wybrałam do kontynuowania swojej edukacji. Znajduję się zaledwie kilka kroków od mieszkania, które wynajmuję razem z moją najlepszą przyjaciółką.

Jako pierwszoklasistka powinnam stać już gotowa na placu szkolnym jednak należę do osób nadzwyczajnie leniwych, więc nie znoszę pośpiechu i wczesnych pobudek w przeciwieństwie do Evy, która jest na nogach od szóstej rano dokładając co kwadrans kolejną warstwę podkładu. Wczoraj wspominała, że musi dobrze wyglądać, bo plotki mówią, że mamy kilku przystojniaków w szkole wychodzących poza skalę dziesięć na dziesięć.

Eva jest lekką tapeciara, ale i tak kocham ją całym sercem, ponieważ dokładnie jak ja jest niezłą psychopatką. Gdy spotkamy jakiegoś przystojnego chłopaka na ulicy potrzebujemy zaledwie kilku godzin, aby wiedzieć o nim absolutnie wszystko począwszy od adresu, aż do długości penisa.

- Cholera Natalie! Wstawaj! - krzyczy moja urocza przyjaciółka rzucając we mnie szczotką do włosów. No kurwa! Bolało! Na jej miejscu już nie mogłabym spokojnie spać obawiając się zemsty z mojej strony.

- Jeszcze pięć minut mamo. - jęczę zachrypniętym głosem poprawiając się na poduszcę. Mogłabym zrobić jej krzywdę teraz, ale moje zmęczenie jest na zbyt wysokim poziomie, więc zostawię to na później.

- Ja ci dam pięć minut. - warczy moja przyjaciółka, a po chwili wylewa prosto na mnie szklankę zimnej wody.

- Pojebało Cię!? - krzyczę gwałtownie wstając z łóżka.

- Ubieraj się. - rozkazuje mi, a ja dopiero zauważam, że jest ona w całości gotowa do wyjścia. Ma na sobie czarną, dopasowaną sukienkę i tego samego koloru szpilki, które moim zdaniem przy jej wzroście są jej zbędne, bo i tak jest wyższa ode mnie o niemalże dwadzieścia centymetrów.

Postanawiam posłuchać rady mojej przyjaciółki i się lekko ogarnąć. Delikatny makijaż, pokręcone końcówki, czarna, rozkloszowana sukienka, botki i jestem gotowa do wyjścia.

- A mówiłaś, że nie zdążę. - mówię do Evy, a ta nie podnosząc wzroku znad telefonu pokazuje mi swój pełny serdeczności środkowy palec.

***

Na szkolny plac dotarłyśmy spóźnione dziesięć minut i dziwne jest to, że nie było to z mojej winy. Moja droga przyjaciółka tuż pod samą szkolą złamała pieprzony obcas przez co musiałyśmy zawrócić się po głupie trampki. No, ale wiele nas nie ominęło poza przemową dyrektora.

Szybko znaleźliśmy swoją nową klasę i zajeliśmy wolne miejsca z przodu. Kolejnym etapem rozpoczęcia była część artystyczna. Na środku pojawiła się pięcioosobowa grupa składająca się z czterech chłopaków oraz jednej dziewczyny. Z tego co powiedział dyrektor stanowią oni zespół muzyczny od poprzedniego roku.

Kiedy zaczeli grać moją uwagę zwrócił jeden z nich, ponieważ miał w sobie...to coś. Grał on na perkusji, był niezwykle skupiony, miał w sobie tajemnice, a ja je szczerze uwielbiam. W momencie gdy skanowałam każdy centymetr jego twarzy zauważyłam, że miał brązowe oczy, gęste rzęsy,  wyraźne kości policzkowe i cudowne ciemnobrązowe włosy zaczesane do tyłu które z chęcią bym szarpneła. Wyglądał zarówno na uroczego chłopaka jak i typowego bad boya.

W pewnym momencie owy bóg seksu odwzajemnił moje spojrzenie i delikatnie się uśmiechnął co nie uszło uwadzę dziewczyny siedzącej obok mnie.

- On jest mój. Zapamiętaj to sobie. - oznajmia mi wysoka dziewczyna o długich brązowych włosach i zerowych krągłościach.

- A ty to kto? - pytam wydychając i obserwując swoją nową "koleżankę". Szczerze to już czuję, że się nie polubimy.

- Sasha. - odpowiada dumnie, a ja zaczynam się śmiać zaczynając poszukiwać podobieństwa między nią, a słynną Sashą Grey. Jednak gwiazda porno w przeciwieństwie do "mojej kumpeli" ma jakiekolwiek kształty, których jej niestety brak.

- Miło poznać. - mówię z kulturką i odwracam się w stronę Evy która nagle zaczyna mnie szturchać.

- Co?! - pytam zirytowana.

- Patrz! - piszczy podniecona pokazując mi chłopaka siedzącego na schodach prowadzących do szkoły. Prawdą jest to, że to zajebiste ciacho, ale nie ma w swoich niebieskich oczach tej tajemnicy, w przeciwieństwie do perkusisty. - On musi być mój. - oznajmia stanowczo brunetka.

- To idź go naznacz. - polecam jej z uprzejmością. Jestem pewna, że chłopak wogóle by się nie przestraszył i napewno nie uznał by Evy za psychopatkę.

- Narazie to ja pójdę do łazienki. - oznajmia dziewczyna i gdybym jej nie znała uwierzyłabym jej, ale znamy się dość długo i jestem pewna, że pójdzie w tamtą stronę tylko dlatego, aby przejść koło tego chłopaka.

Uważnie przeglądałam się przyjaciółce i zauważyłam jak wyjmuje z torebki gumkę do włosów. Kiedy przemierzała schody dyskretnie rzuciła ją czekając na reakcję swojego crasha. No i nie zawiodła się, bo brunet wstał i oddał jej gumkę chwilę z nią rozmawiając. Jestem pewna, że Eva umarła wewnętrznie ze szczęścia.

Cała uroczystość trwała godzinę poza chłopakiem siedzącym za perkusją nie wiele mnie interesowało, więc zdążyłam poznać kilka osób z klasy. Wszyscy wydają się naprawdę w porządku... może poza Sashą i jej przyjaciółką Kate. Obie to typowe panny lekkich obyczajów.

Kiedy kierowałam się w stronę Evy rozmawiającej z nowo poznaną osobą z naszej klasy na mojej drodzę pojawił się przystojniak w którego gapiłam się ponad dziesięć minut.  Byłam pewna, że chcę tylko przejść obok, ale on się nie ruszał i patrzył mi w oczy!

- Podobał Ci się nasz występ? - przemówił swoim kurewsko seksownym i jednocześnie zachrypniętym głosem. Chyba właśnie zrobiłam się mokra.

- To był jakiś występ? Przepraszam, ale nie zwróciłam uwagi. - mówię z uśmiechem starając się być wiarygodną. Szczerze to nie wiem nawet jakie utwory prezentowali, bo nie na tym była skupiona moja uwaga.

- Patrzyłaś mi w oczy. - oznajmia, a ja uderzam się podświadomie w twarz. Mogłam być nieco bardziej dyskretna.

- Musiało Ci się wydawać. - kłamie z uśmiechem próbując ukryć swoje zażenowanie.

- Szczerze wątpię. - stwierdza chłopak uśmiechając się do mnie przez co zauważam jego śnieżno białe zęby. On jest idealny w każdym calu!

- Czyżby? - pytam podnosząc głowę, aby spojrzeć mu prosto w oczy. Wydawało mi się, że to Eva jest wysoka, ale on to jakiś olbrzym, co nie znaczy, że mnie nie kręci, bo kręci...i to jeszcze jak!

- Jestem Mike. - przedstawia się podając mi swoją dłoń. On ma nawet cudowną rękę! I te palce, które mogą czynić cuda! Umarłam! Poprostu umarłam!

- Natalie, i przepraszam, ale muszę już iść. - oznajmiam mu widząc na moją przyjaciółkę zerkającą na mnie z uśmiechem.

- Mam nadzieję, że Cię jutro spotkam mała. - rzuca mrugając do mnie okiem, a następnie oddala się do swoich kumpli, aby pójść z nimi zapalić. Czyli jednak bad boy...

_____________________________

Hello! It's me!

*Myślenie i charakter Natalie oparte są na faktach.

W skali od 1 do 10 jak bardzo zjebane to jest?

Plan jest taki narazie będzie Happy, potem będzie mniej happy,  a następnie never not noł happy!

Do następnego :*

NatalieStories to obsess over. Discover now