...Leżę, tylko tego jestem pewna. Słyszę podenerwowane głosy otaczających mnie ludzi...chyba. Słyszę ich jakby przez mgłę; osoby które bezskutecznie próbują ukryć targające nimi uczucia. To trochę smutne ale i śmieszne... bo i tak tego nie powstrzymają, to natura zawsze była, jest i będzie silniejsza od człowieka, zawsze instynkt wygrywa z racjonalnym myśleniem. Ale co się właściwie ze mną dzieje? Otacza mnie wszechobecna ciemność, nic nie widzę, nic nie czuje, a te głosy które jeszcze przed chwila słyszałam nagle ucichły...nic nie rozumiem. Nie mogę nic zrobić i jedyne co mi zostało to pogrążyć się w tej bezdennej ciemności...
Otworzyłam oczy i od razu je zamykam ale jednak za późno, sycząc pod nosem na ból który przeciął moja klatkę piersiową i czaszkę. Czuje zimno metalu pod sobą ale to ignoruje. Próbuje znów otworzyć oczy, tym razem powoli, bez jakiegokolwiek pośpiechu. Widzę biały sufit, taki gdzieniegdzie poszarzały, w jednym miejscu jest odbity czyjś but...dziwne. Bardzo powoli odwracam głowę nieco w lewo a moim oczom ukazują się wielkie żelazne drzwi, wyglądają strasznie, bije od nich zimno i no sama nie wiem...zło? Tak. Nie potrafię skupić się na jednej rzeczy, co się dzieje? Dlaczego czuje się tak niewyraźnie? Dlaczego jest mi niedobrze? Czuje się jakbym umierała od środka, wszystkie mięśnie niesamowicie mnie rwą, zalewając przy każdym nawet najmniejszym ruch całe moje ciało kolejną falą bólu; ale wracając do tych obrzydliwych żelaznych drzwi to zdecydowanie tak to coś w nich można tak nazwać; można wręcz wyczuć że za nimi nie czeka nic dobrego a na sam ich widok mam dreszcze nie wiem czemu; a może to całe zło jest w tym pomieszczeniu? Zaczęłam lustrować wzrokiem dalsze części pokoju; na lewo od drzwi jest kolejna ściana z jednym małym okienkiem pod sufitem ale tak brudnym że nic nie było widać, chociaż i tak mało co widzę bo w pomieszczeniu w którym akurat jestem panuje półmrok. Wracając do tego okienka to nawet nie jestem przez to w stanie określić pory dnia lub nocy, ech cholerne niechlujstwo pracowników. Ignorując to zaniedbane okienko wróciłam wzrokiem do drzwi i spróbowałam spojrzeć na ścianę która znajdowała się naprzeciw mnie przez co musiałam się delikatnie podnieść na co mój organizm zareagował natychmiastową falą bólu zalewającą moje ciało. Łzy napłynęły mi do oczu ale się nie poddałam, wreszcie udało mi się podnieść (drąc się przy tym niemiłosiernie, podejrzewam że mój krzyk obudziłby nawet trupa)
******************************************************************************************* hej miśki ;D co tam u was? zapraszam do komentowania, to moja pierwsza ksiAżka w tym stylu więc prosze wo wyrozumienie;) jak potoczą się dalsze losy naszej bohaterki? przekonajcie się sami!
YOU ARE READING
Am I dead?
Teen FictionPrzeczytaj a się dowiesz ;) #komedia #czarne humor Miłego czytania ;3
