Siedzę na parapecie przy oknie w moim pokoju i wpatruję się w jeden punkt przede mną. (W MOIM POKOJU, Boże jak to dziwinie brzmi...)Od 4 dni nie robię nic innego. Siedzę i wpatruję się w jeden punkt przed sobą.
Zabawne jak jedno zdarzenie może przewrócić całe dotychczasowe życie do góry nogami. Jak jedno zdarzenie może zmienić człowieka. Jeszcze 3 miesiące temu byłam szczęśliwą nastolatką, która marzyła o miłości z wielkiego zdarzenia. Teraz zamieniłam się we wrak człowieka, dziewczynę u której uśmiech na twarzy nie pojawił się od tych cholernych 3 miesięcy, w dziewczynę, której już na niczym nie zależy.
Gdy patrzę w swoje odbicie w lustrze nie widzę już tej osoby co kiedyś, widzę teraz dziewczynę zmęczoną życiem. Z bladą cerą i sińcami pod oczami w których nie ma już tego błysku. Zniszczył mnie Dean, alkohol i narkotyki.
Przez te 3 miesiące starałam się robić wszystko aby nie myśleć. Myślenie mnie zabijało. Byłam w stanie zrobić wszystko aby tylko te przykre wspomnienie nie wkradało się do mojego umysłu. Nie chciałam rozpamiętywać najgorszego dnia w całym moim życiu, chciałam o tym zapomnieć, ale teraz nie potrafię robić nic innego jak myśleć.
Dwa miesiące przed zakończeniem roku szkolnego, na imprezie urodzinowej koleżanki z klasy, zostałam zgwałcona przez chłopaka, który podobał mi się od pierwszej klasy liceum. Dean był najprzystojniejszym chłopakiem w szkole, mógł mieć każdą dziewczynę. Nie raz się zdarzało, że się nawet o niego biły co najwyraźniej mu się podobało. Nawet dziewczyny ze starszych klas traciły dla niego głowę. Po roku bycia niewidzialną, zainteresował się mną. Ale ja wiedziałam, że nie zależy mu na tym aby mnie pozać. Zależało mu tylko na tym co kryje się pod moimi ubraniami. Chciał kolejnej dziewczyny na szybki numerek, a mi to nie odpowiadało. Nie jestem dziewicą, ale seks to dla mnie coś bardzo intymnego. Wtedy nie zależało mi na szybkim seksie, a na tym aby mieć kogoś kto będzie o mnie dbał i chronił. Bałam się, że jeżeli to zrobię jeszcze bardziej się w to wkręcę, a wtedy będę przegrana. Tamtego wieczoru Dean poprosił mnie o rozmowę na osobności i zaprowadził do sypialni gościnnej. Zamknął drzwi na klucz i zaczął mnie rozbierać mimo moich sprzeciwów. Muzyka była tak głośno, że nikt nie słyszał mojego krzyku albo nie chciał słyszeć. Wziął sobie sam to czego ja mu nie chciałam dać. Znienawidziłam chłopaka w którym podkochiwałam się tyle czasu. Brzydzę się nim. Brzydzę się sama sobą.
Czuję się brudna i nic nie warta. Straciłam przyjaciółkę i szacunek do samej siebie. Swoje ciało zaczęłam traktować przedmiotowo. Rozpaczliwie pragnęłam bliskości przypadkowych chłopaków mając nadzieję, że to zmyje ze mnie dotyk Deana. W ten sposób próbowałam wymazać z głowy te przykre wspomnienia. Moje życie zmieniło się diametralnie na gorsze, stopnie w szkole poszły znacznie w dół i zaczęłam wagarować. Jedyne czego pragnęłam to zatopić się w używkach i w seksie.
Po tym jak przedawkowałam i zastałam zawieziona do szpitala na płukanie żołądka, moja mama oznajmiła, że nie ma zamiaru dłużej patrzeć jak marnuję sobie życie. Do tej pory nie wie dlaczego. Dlatego gdy wyszłam ze szpitala wysłała mnie do ojca, którego nie widziałam od dziecięciu lat, a od roku próbuje wpechać się do mojego życia. Ani ja ani Max nie chcieliśmy go w swoim życiu, a mama nas do niczego nie namawiała. Ale kiedy przedawkowałam, stwierdziła, że sytuacja jest zbyt poważna i potrzebna jest mi zmiana otoczenia. Nie powiedziałam jej nic o gwałcie, było mi wstyd. Wiedziałam, że nie robi tego aby się mnie pozbyć z domu i też nie cieszy się z tego że będę u ojca ale jak twierdzi nie widzi chwilowo innego rozwiązania. Zostawił mamę, mnie i mojego brata Maxa dla pieprzonej modelki. Zapomniał o naszym istnieniu i myśli że teraz od tak może wpakować się z butami w nasze życie.
Jestem tu od czterech dni i ani razu nie opuściłam tego pokoju, bo nie mam ochoty patrzeć na ojca i jego irytującą panienkę o ptasim móżdżku. Posiłki na szczęście przynosi mi ich gosposia, których i tak prawie nie ruszam.
Nienawidzę go za to, że mama przez niego płakała, a ja z Maxem za nim tęskniliśmy. Tak cholernie tęskniliśmy. Potrzebowaliśmy ojca, ale on miał to w dupie. Dla niego liczyła się tylko nowa panienka. Po tylu latach zjawia się ponownie i zgrywa troskliwego tatusia. Nienawidzę go, nienawidzę z całego serca. Nienawidzę Laili, bo to przez nią ojciec nas zostawił. Nienawidzę Deana za to co mi zrobił. Nienawidzę May za to, że mi nie uwierzyła. Nienawidzę mamy za to, że mnie tu wysłała. Nienawidzę siebie za to, że jestem tak beznadziejna i słaba. Nienawidzę życia które za każdym razem podstawia mi nogę i śmieje się w twarz. Nie nawidzę, że po każdym takim upadku co raz ciężej jest mi się podnieść...
YOU ARE READING
Zacząć od nowa. Z.M.
Fanfiction"Mieli prawdopodobnie te same, głęboko skrywane problemy: samotność i głód miłości, do której nie byli zdolni."
