Pewien Zwariowany Dzień

10 2 0
                                        


Pewnego, w miarę słonecznego dnia stanęłam przed szkołą, co zresztą nie było rzeczą niezwykłą , bo do ukończenia osiemnastego roku życia byłam zmuszona zwlekać się z łóżka wcześniej niż bym tego chciała. Oczywiście, jak co ranek, najpierw poczłapałam przed moją klasę powiesić kurtkę na wieszak. Następnie poszłam do biblioteki szkolnej i tam spotkałam się z moimi koleżankami.

-O czym rozmawiałyście?- zapytałam z uśmiechem.

-Rozmawiałyśmy o tym, że dziś jest 8 marca czyli dzień kobiet- odpowiedziały

-Rzeczywiście, zapomniałam- powiedziałam.

Dość długo czekaliśmy na nauczycielkę. Jagoda spytała mnie czy mam jakiś plany na dziś. Powiedziałam:

-Nie. A czemu pytasz?

-Może byś do mnie przyszła dzisiaj? Bartosz też będzie.- oznajmiła.

-Bardzo chętnie.-Przytaknęłam.

Po lekcjach udałam się do Jagody. Czekała już na mnie. Jeszcze długo czekałyśmy na Bartosza. Postanowiłyśmy iść do domu i zadzwonić do niego. Nie odbierał. Zaniepokojone patrzałyśmy przez okno czy może nie idzie. Zadzwoniłyśmy jeszcze do jego mamy. Ona też nie wiedziała gdzie on jest. Po 30 minutach Bartosz przychodzi do nas i mówi:

Gdzie wy byłyście? Chyba miałyście czekać przed sklepem.

Roześmiana mówię:

-Nie prawda. Umawialiśmy się, że będziemy czekać przed bramą domu Jagody. A tak w ogóle gdzie ty byłeś?

-To się pomyliłem. Byłem u kuzyna po cyrkiel.- odparł Bartosz.

-A po co Ci cyrkiel- dopytywała Jagoda.

-Nie wiem.- mruknął Bartosz.

Później długo graliśmy i bawiliśmy się razem, że aż musieliśmy wrócić do domu.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Nov 20, 2016 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Pewien Zwariowany DzieńStories to obsess over. Discover now