Noc 1

1K 33 4
                                        

Siedziałam spokojnie obok Kaname. Ciągle myślałam o Zero. Dlaczego nie mogliśmy zabrać go ze sobą?

- Zimno.

- Zimno ci? - usłyszałam ciepły głos Kaname. Zanim się obejrzałam, znajdowałam się w jego objęciach. Wtuliłam się jak najmocniej. Miał taki specyficzny zapach mężczyzny, jednakże piękny. Jego włosy lekko muskały moje policzki, a ciepły oddech ogrzewał zmarźnięte ciało. Przy nim czułam się bezpiecznie.

- Kiedy dojedziemy? - zapytałam zniecierpliwiona.

- Niedługo. - odpowiedział. Nie pytałam o więcej. Jednak myśl o Zero ciągle chodziła po mojej głowie. Bałam się jednak o niego zapytać. A jeżeli usłyszę coś czego wcale nie chciałabym usłyszeć?

...

W końcu dojechaliśmy na miejsce. Ku moim oczom ukazał się ni zamek, ni dom. Wyglądało to jakby dom połączyć z zamkiem. Przepięknym pałacem wyglądającym jak zwykły dom. Weszłam do środka, Kaname wszedł tuż za mną.

- Kiedyś... Tu mieszkałam...? - spytałam nieśmiało.

Kaname uśmiechnął się do mnie. Od razu pobiegłam pozwiedzać górę. Jak było tam cudownie. To niesamowite, tyle lat w akademii, a ten dom nadal wygląda, jakby ktoś cały czas w nim mieszkał. Po przejściu dosłownie paru kroków od schodów zobaczyłam drzwi na których widniał napis ,,Youkie". Wiadome było, iż jest to mój pokój. Ostrożnie odchyliłam drzwi i weszłam do środka. Pokój miał zielone ściany. Znajdowało się tam dość duże łóżko, biurko, parę szafek i regałów z książkami i innymi rzeczami. Nagle ktoś za mną stanął, odwróciłam się i zaraz ujrzałam ciemnoczerwone oczy.

- Przestraszyłem cię?

- Trochę.

- Przepraszam. - Kaname uśmiechnął się do mnie.

Zwykle to ja uśmiechałam się do Zero, aby dodać mu otuchy. Znowu o nim myślę. Ciężko jest zapomnieć o takiej osobie. Czy możliwe, że już nigdy go nie zobaczę? Przecież obiecał mi...

- Coś nie tak? - widocznie zauważył, że za nim tęsknię.

- Nie, jest w porządku. - Nie chciałam długo kłamać, nic nie było w porządku, po za tym, że teraz jestem z nim i nic mi nie grozi. Kocham go. To moja rodzina.

- Na pewno? - klasyczne pytanie, nie miałam zamiaru na nie odpowiadaj, a więc uśmiechnęła się tylko i skinęłam głową.

...

Mój pokój wyglądał podobno prawie tak samo, jak zaraz po opuszczeniu go. Teraz dopiero zdaję sobie z tego sprawę, jak mógł czuć się Kaname, przez tyle lat ciągle będąc moim bratem, a ja nawet o tym nie wiedziałam i dziwiłam się, że on się w ogóle do mnie odzywa. W akademii każda uczennica marzyła, aby choć przez chwilę z nim porozmawiać.

...

Byłam już bardzo zmęczona. Poszłam spać. Wtuliłam się w czystą i mięciutką kołdrę tym razem pachnące różami. Było mi tak ciepło. Czułam się jak w objęciach Kaname. Ale... Znowu... Znowu zaczęłam myśleć o Zero. Był moim najlepszym przyjacielem i ,,przybranym" bratem. Dlaczego w takim razie nie nazywał się Cross? Tylko ja nie mogłam wiedzieć o swoim pochodzeniu. To musiało być naprawdę straszne dla Zera i jego rodziny. Spotkanie z tym wampirem. Nie chciałam już dłużej o tym myśleć. Zamknęłam oczy i zasnęłam.

...

Obudziłam się z cichym wrzaskiem. Było jeszcze ciemno. Śnił mi się Zero. Kiedy już miał mnie dopaść...Jego oczy... Tak krwistoczerwone... Spojrzałam na zegarek. Pokazywał on godzinę 4:00. Nagle coś przeleciało przede mną.

- Kaname? Kaname-sama?

Nie widziałam co to było. Może to Zero... mnie znalazł. Na pewno nie on. To mało prawdopodobne. Podobno tu miałam być już bezpieczna.

- Kaname...? - Nadal nie traciłam nadzieji, że był to Kaname.

Jednak... To raczej nie był on. Choć ostatnim razem mnie przestraszył. Postanowiłam to sprawdzić. Po cichu wyszłam z pokoju rozglądając się dookoła, mijałam stary kredens w przedpokoju. Doszłam do drzwi sypialni Kaname. Lekko uchyliłam drzwi. Kaname spał w łóżku. W takim razie co to było? To nie mógł być...

- Zero?!

...

Vampire blood (Vampire Knight - Fanfiction) [PL]Stories to obsess over. Discover now